Środek transportu na zimę

Świetnie znam się na samochodach. Naprawdę. Wiem o nich wszystko, co jest potrzebne przeciętnemu użytkownikowi. Wiem, że mają 4 koła, jeżdżą i w środku zimy są najwspanialszym i w zasadzie jedynym rozsądnym środkiem transportu.

Tramwaj czy autobus dobre są w porach roku przejściowych. Podróże nimi wiosną czy jesienią dostarczają wszelkich zarazków i bakterii w tak skumulowanej formie, że organizm od razu zdaje sobie sprawę, że w walce z tym wszystkim jest bez szans. W obliczu tego rezygnuje z walki, ogłasza zawieszenie broni i zaprzyjaźnia się z wirusami, bakteriami czy czymś innym, czym go uraczyliśmy.  Dzięki temu mamy zagwarantowaną odporność na cały sezon. Czytaj dalej

Rok 2012

2012 rok to będzie ciężki rok dla Polski.

Nie, nie dlatego, że ma być koniec świata. Jakieś brednie znowu opowiadają, kilka tych końców już przeżyłam i jakoś tego za szczególnie nie odczułam.

Tym razem winny zamieszania nie jest Nostradamus czy inny wielki myśliciel, który dawno temu określał jakiś tam koniec świata podając kosmiczna datę do niczego nie podobna i teraz matematycy starają się obliczyć, kiedy to naprawdę wypada. A że od tamtego czasu kilka razy zmieniano kalendarz sprawa nie jest taka prosta i stąd ciągłe końce świata. Czytaj dalej

Zima

Zima nawiedziła nas z mocą okrutną. Już wiem jak mieszka się na Syberii. Mało tego wiem nawet jak musza czuć się niedźwiedzie polarne. Chociaż nie, one mają lepiej, bo natura przewidziała ich egzystowanie w warunkach mocno przypominających wnętrze zamrażarki i wyposażyła je w grube futro. Mnie takich udogodnień brak.

A za oknem biało i zimno. -5, -10, – 15°C. Nie patrzę na termometr, bo mam wrażenie, że słupek rtęci ucieka przed moim wzrokiem i opada coraz niżej ze wstydu, że w ogóle poniżej zera ośmielił się spaść. Czytaj dalej

Rosół

Niedziela to rosół. Taka zupa nie zupa. Bo prawdziwy rosół jest czymś więcej. Tylko kto dzisiaj ma czas na prawdziwy rosół?

co-zrobic-jezeli-rosol-jest-za-tlusty-Kiedyś, dawno temu, rosół to był wielki rytuał. Gotowanie go trwało dłużej niż jeden dzień. Trzeba było zabić kurę, oskubać ją i włożyć do garnka. Nie miała ona nic wspólnego z dzisiejszymi kurczakami, które wyglądają jak produkty sztuczne. Może tak jest, bo w sumie to, co dzisiaj sprzedawane jest jako drób, pewnie nigdy na oczy słońca nie widziało, nie mówiąc już o spacerach po trawie i szukaniu pożywienia na własny…dziób. Czytaj dalej

Dekoder

Gdy się wyprowadziłam z domu rodzinnego nie miałam telewizji.

Cisza w domu dzwoniła w uszach, nie było czego oglądać do śniadania i przeczytałam wszystkie książki, które czekały na swoją kolej.

W promieniu 10 kilometrów nie było żadnej kablówki, do członków której można by było dołączyć wnosząc opłatę klubową.

Trzeba było pomyśleć o własnym talerzu odbierającym fale napływające z kosmosu i o dekoderze, który przemieni je w ruchome obrazki. W magiczne obrazki.

Tak w moim życiu pojawił się dekoder Polsatu. Czytaj dalej

Obrona konieczna II

Gdy pisałam o obronie koniecznej, wiedziałam, że sytuacje z bronieniem się w naszym pięknym kraju doprowadzone są do absurdu.

Ale konkretny przykład właściciela kantoru, który zmobilizował mnie do poruszenia tego tematu jest absurdem tak daleko posuniętym, że nawet Monty Python nie był w stanie wyprodukować czegoś o takim stężeniu głupoty na sekundę.

Do pana Józefa zadzwoniła skoro świt policja i poinformowano go, że tego dnia zostanie on napadnięty. Policja o wszystkim wie i postara się złapać bandytów.

Na tym informacje dostarczone panu Józefowi się zakończyły. Czytaj dalej

Złote Globy

Stacja E! cały czas nadaje relacje z czerwonego dywanu.

Gdyby patrzeć tylko na to, człowiek miałby wrażenie, że ten dywan ma jakieś potworne kilometry, a gwiazdy na wielkie gale przyjeżdżają tylko po to, żeby przebyć te kilometry, porozmawiać z setkami dziennikarzy i pozwolić sobie pstryknąć setki zdjęć, z których i tak opublikują takie , na których widać łupież ( George Clooney miał w tym roku takiego pecha) albo wystający sutek czy kawałek bielizny.
Nie twierdzę, że trochę tak nie jest , ale jednak kiedyś wszyscy ci aktorzy, aktorki, reżyserzy i inni twórcy magii kina muszą przebrnąć przez czerwony dywan, przejść przez drzwi i zasiąść na gali wręczenia nagród.

I choć w stacji E! jeszcze przed długie godziny będą pokazywać jak kolejne gwiazdy kroczą po dywanie, to tak naprawdę nagrody zostaną rozdanie, podziękowania wygłoszone, a jedzenie zjedzone.

Tym razem w roli głównej Złote Globy. Czytaj dalej