Akordeon to nie wstyd

W szkole muzycznej wszyscy zaczynają od dwóch podstawowych instrumentów.

Są skrzypce i fortepian i na tym wybór się kończy.

W prawdzie takim siedmiolatkom daleko do Japończyków, którzy w tym wieku, w zależności od wybranego instrumentu, zaczynają grać utwory Paganiniego lub Chopina, ale wybór jest jasny i klarowny, i każdy wie co robi (o ile 7 latek w ogóle wie co robi).

Komplikacje zaczynają się później, bo każdy może zmienić instrument, na jaki tylko chce lub na jaki mu zaproponują (mnie w wieku 13 lat zaproponowano kontrabas, ale to była lekka przesada; nie byłam ułomkiem i miałam swoje gabaryty, jednak kontrabas przerastał mnie o głowę dosłownie i w przenośni).
Zaczyna się podział na smyczkowców, klawiszowców, dęciaków, perkusistów i… akordeonistów.

No właśnie.

Akordeon, czasem błędnie nazywany harmonią z uwagi na podobieństwo, kojarzony z kapelą Staśka Wielanka i innymi tego typu rynkowymi czy też podwórkowymi kapelami, które pojawiają się o 7 rano w niedziele na podwórku zwanym studnią i „umilają” ten poranek wszystkim mieszkańcom.

Przez lata akordeoniści musieli wstydzić się instrumentu, choć w niczym nie był on gorszy.

Przez lata byli uważani za smutnych grajków na kaloryferze.

Walczących z miechami.

Ale obecnie coś się zmieniło.

Pierwszy był Czesław.

Czesław śpiewał, ale… też grał i to między innymi, a może głównie na akordeonie.

To on był tym harmonicznym dźwiękiem podczas koncertu HEY unplugged dla MTV. Siedział sobie z tyłu (nie napisze, ze cichutko, bo tak nie było) i wygrywał dźwięki przeróżne. Potem pojawił się jako samodzielny artysta i był coraz bardziej rozpoznawalny. A wraz z nim akordeon, który nabrał nowego znaczenia i… przestał być wstydem.

Apogeum tej zmiany wizerunku zwykłego instrumentu jest zwycięstwo drugiej edycji „Mam talent” przez… AKORDEONISTĘ – Marcina Wyrostka.

Człowieka, który pokazał, że gra na akordeonie jest nie tylko zmaganiem z miechami i harmonicznością, ale może też być natchniona. Stworzył za pomocą tego instrumentu inny świat, inną rzeczywistość, do której wszystkich nas udało mu się porwać. Pokazał nowe oblicze tego instrumentu, nowy sposób postrzegania go i słuchania. Teraz akordeon to nie wstyd. Akordeon to DUMA.

Advertisements

2 thoughts on “Akordeon to nie wstyd

  1. …hmmm… nie ma instrumentu, na którym gra jest „wstydem” lub „obciachem”…
    …wg mnie wygrana Wyroskta była jednak pomyłką… nie dlatego, że „nie tak” grał…
    …wg mnie warto byłoby dać szanse jednak amatorom, a nie profesjonaliście, który swoje w życiu juz osiągnął i daję głowę, że stać go na nagranie własnej płyty… o ile już takiej/takich nie possiada…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s