Słowo na R

Każdego dopadnie wcześniej czy później.

A to ściana pęknie, farba się złuszczy albo tapeta odejdzie i pojawi się ono – słowo na R.

Najpierw będzie niewinnie. Wędrówka po sklepach, wybieranie koloru ścian, marzenie o efekcie końcowym, wiara że wszystko pójdzie sprawie i bez przeszkód. Kosztorys – tu pojawi się mała rysa, bo okaże się, że wszystko kosztuje trochę więcej niż się spodziewaliśmy i albo trzeba będzie podzielić pracę na etapy, albo wziąć wielki kredyt albo odłożyć „R” w czasie, ale to jeszcze nie osłabi naszego zapału.

Tak objawia nam się z całą mocą Remont.

Od teraz nic w naszym życiu nie będzie wyglądało tak, jak wcześniej. W pracy będziemy myśleli tylko o tym, czy ekipa, która właśnie okupuje nasz dom, nie popsuje więcej niż naprawi. W końcu biorąc pod uwagę, że większość fachowców wyjechała z kraju, bo w Wielkiej Brytanii płacą lepiej i mniej się trzeba napracować, my zostaliśmy skazani na tych robotników, którzy akurat zostali. Pewnie, że niektórzy zwyczajnie nie nadają się do podróżowania w celach zarobkowych. Ale nie oszukujmy się, ich pozostanie na miejscu częściej spowodowane jest tym, że nie są takimi specjalistami w swojej dziedzinie, jak im się wydaje. Jeszcze gorzej, jeśli trafiliśmy na takich, którzy postanowili zajmować się Remontami z uwagi na brak konkurencji. Wcześniej malowali tylko obrazki na pracach plastycznych a nie ściany, ale w zasadzie pędzel potrafią trzymać. Kleili znaczki na listach, ale przecież z tapetą jest mniej zachodu. Przynajmniej nie trzeba lizać tego ohydnego kleju. A kładzenie gips-kartonów to nic innego jak budowa z klocków, tylko takich kilkadziesiąt razy większych.

Tak oto mamy swoją ekipę marzeń, która robi nasz Remont i z każdym dniem zdajemy sobie bardziej sprawę, że pilnować trzeba ich na każdym kroku, a staje się to Mission Impossible, gdy przy okazji musimy pracować, by zarobić na wynagrodzenie dla tejże ekipy.

Jest też opcja przeprowadzenia Remontu własnoręcznie. Ewentualnie przy pomocy taty, teścia, wujka czy nawet sąsiada. Wtedy odpada pilnowanie ekipy i w razie niepowodzenia człowiek może mieć pretensje jedynie do siebie samego.

Ale to też nie jest rozwiązanie idealne. Oczywiście najlepiej robić Remont będąc bezrobotnym, bo ma się wtedy dużo wolnego czasu. Czasu może tak, ale nie pieniędzy. A nie oszukujmy się, to kosztuje.

Innym wyjściem jest robienie Remontu na urlopie. Znane są żarty z Polaków, którzy zamiast na wycieczki czy wczasy jeżdżą do marketów po farby i wykorzystują swój urlop nie na odpoczynek i regeneracje siebie, a na regenerację mieszkania. Ale takie życie. Polak potrafi.

Dlatego w Polsce hasło bojowe „Zaczynamy Remont” oznacza tyle, że idzie się po gazetę, robi czapeczki malarskie i zaczyna machać pędzlem. W innych krajach po takim haśle również idzie się po gazetę. A w niej szuka fachowców. Ale w innych krajach są polscy fachowcy, których w Polsce nie ma, więc nie ma też o czym mówić.

Bez względu na to, czy Remontu dokonujemy przy pomocy ekipy czy sił własnych, będzie on teraz częścią naszego życia na długie miesiące, albo nawet lata. Ściana nigdy nie będzie wystarczająco gładka, podłoga zdecydowanie wykończona, tapeta dobrze położona (przeklęte bąbelki powietrza) a farba w idealnym kolorze.

Od tej chwili nasze życie zdominuje słowo na R.

Wpis ten dedykuję człowiekowi na R, który nie lubi słowa na R.

P.S. Przepraszam wszelkich germanistów i germanofilii za tak niemieckie potraktowanie słowa na „R” i pisanie go zawsze i wszędzie z wielkiej litery. Niestety każdy, kto choć raz to przeżył wie, że inaczej nie da się go nazwać.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s