Obrona konieczna II

Gdy pisałam o obronie koniecznej, wiedziałam, że sytuacje z bronieniem się w naszym pięknym kraju doprowadzone są do absurdu.

Ale konkretny przykład właściciela kantoru, który zmobilizował mnie do poruszenia tego tematu jest absurdem tak daleko posuniętym, że nawet Monty Python nie był w stanie wyprodukować czegoś o takim stężeniu głupoty na sekundę.

Do pana Józefa zadzwoniła skoro świt policja i poinformowano go, że tego dnia zostanie on napadnięty. Policja o wszystkim wie i postara się złapać bandytów.

Na tym informacje dostarczone panu Józefowi się zakończyły.

Dalej jest trochę jak w Hitchcocku. Pan Józef wychodzi do pracy z wiedzą, że zostanie napadnięty, ale nie wie przez kogo, kiedy, w jakim dokładnie celu. Co oznacza, że policja wie o wszystkim? Obserwuje bandytów? Podsłuchano ich rozmowę przez telefon? Ktoś obstawia kantor, w którym pracuje pan Józef?

Tego niestety biedny człowiek nie wie. Nikt do niego nie przyszedł, nikt nie wyjaśnił mu szczegółów zaistniałej sytuacji.

Mężczyzna postanowił sam zadbać o swoje życie i bezpieczeństwo. Od 15 lat miał broń i pozwolenie na nią, wiec w zaistniałych okolicznościach trzymał ją przy sobie.

Cały dzień żył w stresie, spodziewając się najgorszego. Do wieczora nic się nie wydarzyło.

Wychodząc z pracy pan Józef zabiera do walizki pocięte gazety, bo pewnie tak widział w filmie i postanowił utrzymywać konwencje scenariusza kryminalnego. Wychodzi na ciemny parking. Jego serce bije pewnie tak szybko, że pan Józef nie podejrzewał, ze jeszcze kiedykolwiek będzie bić w takim tempie. Zamyka kantor i idzie do samochodu. Wsiada i… ktoś wdziera się do samochodu za nim. Zaczyna go dusić. Pan Józef łapiąc nerwowo powietrze widzi kątem oka, że następny mężczyzna nadbiega do samochodu z paralizatorem.

Pan Józef wyciąga broń i strzela.

Jaki jest tego efekt – wiadomo. Napastnik ginie. Pozostałych trzech zostaje ujętych przez policję, która owszem znajdowała się na terenie parkingu. Policjanci byli doskonale przygotowani. Wszyscy mieli kamizelki kuloodporne. Niestety nikt nie pomyślał o wyposażeniu w taki sprzęt pana Józefa. On zdany był sam na siebie.

Cud, że ten 62-letni mężczyzna nie umarł na zawał. Ja dużo młodsza i pewnie zdrowsza w zaistniałej sytuacji zeszłabym zdecydowanie, bo cały dzień w nerwach i na koniec ktoś, kto dusi mnie we własnym samochodzie, mogą nadwyrężyć każdego.

Jakim cudem w tym kraju policja może dopuszczać do czegoś takiego?

Jakim cudem policja może coś takiego planować? Robić to z premedytacja, narażając zdrowie i życie niewinnego obywatela.

Słuchając relacji o tym wydarzeniu, czytając o tym, nie wiem czy śmiać się czy płakać. To jakby scenariusz kryminału w dobrym stylu wzięła na warsztat grupa Monty Pythona i zrealizowała z właściwym sobie poczuciem humoru, w którym absurd i groteska to podstawa.

A to wszystko działo się w środku Europy, zupełnie na poważnie i w świetle prawa.

A co jeśli do mnie zadzwoni policja i powie mi, że będę ofiarą gwałciciela? Czy wolno mi się bronić?

A co jeśli napastnikiem będzie snajper? Czy w ogóle zdążę jakoś zareagować? Czy policjant wyposażony w kamizelkę kuloodporna jakoś zareaguje?

Może lepiej nie odbierać telefonu…

Reklamy

2 thoughts on “Obrona konieczna II

  1. Skoro prawnie nie można zwalczać bezprawia to może tak ich sposobem? Każdy kto może obawiać się napadu będzie nosił broń, łopatę, worek foliowy i załatwiał sprawy po mafijnemu… Poderzewam, że błyskawicznie rozwinąłby się biznes specjalistycznych taksówek bmw serii 7 a złodziej by się przynajmniej jeszcze raz zastanowił zamiast iśc na pewniaka, bo przecież ofiara nie będzie się bronić bo nie ma takiego prawa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s