Rosół

Niedziela to rosół. Taka zupa nie zupa. Bo prawdziwy rosół jest czymś więcej. Tylko kto dzisiaj ma czas na prawdziwy rosół?

co-zrobic-jezeli-rosol-jest-za-tlusty-Kiedyś, dawno temu, rosół to był wielki rytuał. Gotowanie go trwało dłużej niż jeden dzień. Trzeba było zabić kurę, oskubać ją i włożyć do garnka. Nie miała ona nic wspólnego z dzisiejszymi kurczakami, które wyglądają jak produkty sztuczne. Może tak jest, bo w sumie to, co dzisiaj sprzedawane jest jako drób, pewnie nigdy na oczy słońca nie widziało, nie mówiąc już o spacerach po trawie i szukaniu pożywienia na własny…dziób. Kurczaki trzymane w specjalnych pomieszczeniach, karmione specjalną karmą itd. Kiedyś nikt nie pomyślałby o spaskudzeniu prawdziwego rosołu czymś takim. Kiedyś na rosół wybierało się najdorodniejszą kurę, która sama siebie tak upasła przy małej pomocy ludzi.

W dodatku samo mięso drobiowe nie wystarczyło. Potrzebny był jeszcze kawałek wołowiny, która dodawała ostrości smaku. Nie trzeba było w tym celu od razu zabijać krowy, wszak krowa była na wagę złota, bo dawała mleko, a to był stały dochód czy zwyczajnie codzienny napój. Ale przecież zawsze ktoś gdzieś jakąś krowę ubił i można było od niego zakupić kawałek pięknej wołowiny w sam raz na rosół.

Dzisiaj nikt nie ma czasu, żeby w ten sposób przygotowywać się do celebracji niedzielnego obiadu. Ale technika idzie naprzód i zawsze można dorzucić kostkę rosołową z kury, z wołowiny, mieszaną, warzywną. Plejada kostek do zup. W dodatku są też takie dla pragnących oszczędzić sobie spożywania soli czy tłuszczu. Albo bulionetki, które nie przypominają kostek, a raczej uchwyconą w kawałku esencję rosołu. Iluzje prawdziwości umieszczanego w garnku smaku. Przyprawy w proszku, granulkach, kostkach … I oczywiście te ciemne, brązowe lane z butelki.
rosol_popup_watermark

Tylko czy taki rosół to jeszcze rosół? Królewska potrawa? Dobry na wszystko, na zły nastrój, przeziębienie, kaca i głód?

A do niego kluski. Wierzyć mi się nie chce, że w dzisiejszych czasach, gdy na półkach są najprzeróżniejsze makarony, moja babcia czasem sama robi kluski do rosołu. Gniecie ciasto i wałkuje je w ogromne placki, potem je zwija i kroi. Ręcznie. I rozkłada na blacie do wyschnięcia. Ostatni element tego, co kiedyś zwało się rosołem.

Relikt przeszłości.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s