Rok 2012

2012 rok to będzie ciężki rok dla Polski.

Nie, nie dlatego, że ma być koniec świata. Jakieś brednie znowu opowiadają, kilka tych końców już przeżyłam i jakoś tego za szczególnie nie odczułam.

Tym razem winny zamieszania nie jest Nostradamus czy inny wielki myśliciel, który dawno temu określał jakiś tam koniec świata podając kosmiczna datę do niczego nie podobna i teraz matematycy starają się obliczyć, kiedy to naprawdę wypada. A że od tamtego czasu kilka razy zmieniano kalendarz sprawa nie jest taka prosta i stąd ciągłe końce świata.

Tym razem winni są Majowie, którzy mieli jakiś tam kalendarz i akurat w 2012 im się kończył. Sami z uwagi na wyginięcie nie mieli potrzeb wymyślania przedłużenia tegoż kalendarza, dlatego obecnie zbliżając się do owej daty pojawiają się głosy o końcu świata. Co sprytniejsi stwierdzili, że w grudniu 2012 roku kończy się kalendarz Majów a zaczyna Czerwców. Zanim do Grudniów dojdziemy to jeszcze nie jeden koniec świata nas spotka.

Ale ja nie o tym chciałam, bo 2012 to ciężki rok dla Polski z uwagi na wydarzenia sportowe. I świadomie nie mówię wydarzenie, a używam liczby mnogiej.

Wiadomo, ze w Polsce odbędą się Mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Trudno, żeby ktoś w tym pięknym kraju o tym nie wiedział, bo biorąc pod uwagę umiejętności naszych piłkarzy jest to jedyna podnieta związana z piłką nożna, na jaką możemy liczyć.

Już samo to przysparza rządowi, organizacjom sportowym i wszystkim innym wielu problemów.

Dzięki ME każdy Polak usłyszał tyle razy słowo infrastruktura, że ma wrażenie, że to jego drugie imię. Stan dróg był, jest i niestety zapowiada się, że będzie pozostawiający wiele do życzenia, a przecież tak być nie może, gdy cała Europa zjedzie się do nas. Powinno być pięknie i wygodnie. Drogi powinny być proste i bez dziur. Powinny być autostrady.

Skoro już wiemy co „powinno być”, to tym bardziej zdajemy sobie sprawę, że jest inaczej.

Poza tym piłkarze musza mieć gdzie grac. Nie chodzi tu o naszych piłkarzy, którzy jak grają każdy wie, jak podchodzą do swojego zawodu też każdy wie i nikt tu niczego zaskakującego się nie spodziewa. Nie wiadomo tylko czy stan polskich stadionów to powód poziomu piłki nożnej, bo skoro nie ma gdzie grać to i grać się nie chce, czy jest to efekt zdolności i chęci piłkarzy, bo skoro nie ma komu dobrze grać, to po co stwarzać warunki.

Tak czy siak ze stadionami tez nie jest dobrze.  Niby prace trwają, buldożery grasują, ale z tego zamieszania jeszcze nijak nie wyłania się sukces. Póki co zostało zlikwidowane największe warszawskie targowisko i czekamy na cud.

Zegar tyka, opadają kolejne kartki z kalendarza, a wielkich postępów w przygotowaniach Euro 2012 nie widać.

Ale nie jest to jedyne wydarzenie sportowe organizowane przez Polaków i może w tym tkwi problem.  W tym samym roku odbywa się druga wielka, jeśli nie większa impreza sportowa, a mianowicie Olimpiada letnia.

Co z tego powiecie, skoro jest ona organizowana w Anglii.

Owszem będzie ona miała miejsce w Londynie, ale organizują ją Polacy.

Prace nad obiektami sportowymi w obu krajach przebiegają tak wolno, bo wykonuje je jedna ekipa. Chłopaki nie dają rady. To stadion w Polsce, to bieżnia w Londynie. Jeżdżą w jedną i drugą, żeby się ze wszystkim wyrobić. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że budowlańcami w Anglii są Polacy. A w Polsce też Polacy te prace przeprowadzają, więc wniosek jest jeden: te same chłopaki przygotowują oba wydarzenia sportowe. Czegoś takiego w całej historii sportu jeszcze nie było.

Jeśli pomimo wszystkich problemów, z jakimi się spotykają uda im się zakończyć prace budowlane na czas, pojawia się jakieś drogi, którymi się da dojechać na ME, pojawia się stadiony, na których da się rozegrać mecze a w Londynie wioska olimpijska przyjmie sportowców z całego świata, to będzie to sukces jedyny w swoim rodzaju.

Niestety pewnie i tak nikt biednych Polaków nie doceni. Nie pogratuluje im ogromnej pracy logistycznej, jakiej wymagało jeżdżenie po kontynencie i budowanie w tak odległych krajach. Ogromnego wysiłku, jaki włożyli w te wszystkie budowy. Tych godzin spędzanych w samolotach, autokarach, samochodach, żeby przemieścić się z Londynu do Warszawy i z powrotem. Nikt za to Polaków odpowiednio nie wynagrodzi.

I to dopiero będzie koniec świata

Reklamy

3 thoughts on “Rok 2012

  1. Mieszkam nie tak daleko Stadionu Śląskiego. I muszę powiedzieć, że ta ‚rezerwa’ na Euro 2012 buduje się całkiem ostro — czy to niedziela, czy to zima — nic im nie przeszkadza.

    A według Majów można sobie liczyć — oni takie końce kalendarza już przerabiali i nie przez nie upadli. (Nie powiedziałbym, że wyginęli, bo ich potomkowie wciąż żyją na Jukatanie.)

  2. Nie zgodziłbym się z „ogromną pracą”. To wszystko to tylko to, co u nas wychodzi najlepiej… prowizorka. Niemniej, mimo że całe te mistrzostwa będą kompromitacją, to zostaną przynajmniej stadiony…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s