Reanimacja eutanazji

Dziennikarz BBC, Ray Gosling w programie Inside Out publicznie przyznał się, że w latach 80 dokonał specyficznego aktu eutanazji. Nie wstrzyknął nic, nie podał do wypicia, połknięcia, niczego nie podłączył ani nie odłączył. Skrócił cierpienie bliskiej osoby dusząc ją poduszką. Cała sprawa, jak można było się domyśleć, wywołała dyskusję na temat eutanazji czy też zabójstwa, czym dla wielu jest. Dziennikarz został aresztowany i odpowie za swój czyn przed sądem. Nie wiadomo czy będzie oskarżony o zabójstwo czy o pomoc w samobójstwie. Nie wiadomo, czy w ogóle zostanie oskarżony, bo nikt nie ma pojęcia, kogo poduszką udusił. Nie wiadomo, kto jest ofiarą. Nie wiadomo też, jakie były dokładne okoliczności zajścia. Tak naprawdę nie wiadomo, czy wszystko to rzeczywiście miało miejsce. Czytaj dalej

Reklamy

Ani sanki, ani wózek

Już sama nie wiem, co gorsze. Czy zima, która straszy mrozem, skuwa lodem, zasypuje śniegiem, czy odwilż, które wcale nie poprawia sytuacji? Wręcz przeciwnie, nawet ją pogarsza.

Gdy wkoło było pełno śniegu i wychodząc z domu człowiek zastawał jedynie malutką wydeptaną ścieżkę, to nawet śmiejąc się, ze wypadałoby wrócić się po rower, wiadomo było, co robić. Drobić nogami jedna za drugą, by przedostać się z punktu A do punktu B. Zabierając ze sobą dziecko też miałam rozwiązany problem, bo wsadzałam córcie na sanki i jechałyśmy gdzie oczy, nogi i płozy poniosą. Zmieniało to i system przemieszczania i cała organizację wychodzenia z domu, ale nie było niewykonalne.

Teraz wychodząc z dzieckiem na spacer kompletnie nie wiem, co zabrać, a raczej w czym dziecko zabrać. Czytaj dalej

Alergicy wszystkich krajów łączcie się

Alergia to nie choroba. To wymysł zmanierowanych panienek, które nigdy nie chorowały na nic poważnego. Albo wydelikaconych chłoptasiów, którzy w ten sposób znajdują sobie wymówkę przed jakąkolwiek aktywnością. Alergia to żadna choroba.

Tak mogą mówić tylko ci, którzy nigdy żadnej alergii nie mieli. Ale każdy, kogo dopada nagle atak kichania skutecznie uniemożliwiający jakiekolwiek relacje interpersonalne, albo kaszel, który przywodzi na myśl ostatnie stadium gruźlicy, jednym słowem każdy alergik wie, że alergia chorobą jest. Czytaj dalej

Otrząsając się z różowego lukru

Dzisiaj można było już bezpiecznie wyjść na ulice. Nie ociekać różowym lukrem Walentynek. Ulice odzyskały wolność. Wyzwoliło je spod panowania serduszek, kokardek, buziaczków i innych tego typu dekoracji. Chyba od miesiąca wyzierały z każdej wystawy sklepowej. Nie tylko ze sklepów papierniczych, gdzie mnogość kartek z gotowymi wierszykami i wyznaniami miłosnymi przyprawiała o mdłości. Także z wystaw sklepów z ubraniami, butami, biżuterią, a nawet ze sprzętem elektronicznym. W końcu co mniej romantyczny kochanek może pokusić się o zakup z tej okazji telewizora czy może nawet lodówki. Nigdy nic nie wiadomo i każdy handlowiec musi być na każda ewentualność przygotowany. Czytaj dalej

Tłusty czwartek

Tłusty czwartek niezmiennie przypomina mi stare dobre czasy. Wierzenia, zwyczaje, hokus-pokus i inne tego typu czary-mary. No bo jak inaczej nazwać zaklinanie rzeczywistości przez pączki? Najedzenie się na zapas, jak najtłuściej, jak najsłodziej, żeby przetrwać na tych zmagazynowanych pokładach cały wielki post. To nie jest żart, bo 40 dni bez rozpusty biesiadowania to nie przelewki.

Chrześcijaństwo stojące na straży umiarkowaniu w jedzeniu i piciu pozwala w ten dzień objadać się do nieprzytomności. Toż pozostał nam ostatni tydzień karnawału. Czas szybko leci. Niektórzy jeszcze pamiętają Sylwestra (niektórzy jakoś zupełnie go nie pamiętają), a tu już ostatnie podrygi tego najbardziej roztańczonego okresu w roku. Czytaj dalej

Sobota pachnie zalewajką

Sobota pachnie zalewajką. Nie wiem, czemu tak jest, ale jest i już.

Wchodzę w bramę mojej kamienicy i zapach dobiega ze wszystkich stron, z każdego okna. Wchodzę na klatkę i gdzieś spoza zapachu kamienia i kurzu tynku czuję ten zapach zalewajki. Na pierwszym piętrze woń gotowanej kiełbasy. Najczęściej białej. Zapach delikatny jak ta kiełbasa. Ale czasem zwykła, o ostrzejszej woni, która bardziej nachalnie wbija się w nozdrza. Czytaj dalej

Wózkom wstęp wzbroniony

Unia Europejska wymaga wyrównywania szans osób niepełnosprawnych, z czego cieszą się też matki z małymi dziećmi, które wożą je w wózkach. Oznacza to tyle, że wszelkie urzędy będą wyposażone w podjazdy i windy, a w cały mieście podjazdy będą czymś tak naturalnym jak do tej pory schody. W dodatku miejskie środki transportu będą zobowiązana do przewożenia wózków wszelakich.

To tyle, jeżeli idzie o teorie. W praktyce wszelkie udogodnienia są jedynie marketingiem, bo jeden krok do przodu tylko dokładniej pokazuje, jak wiele jeszcze kroków do zrobienia. Czytaj dalej