Wózkom wstęp wzbroniony

Unia Europejska wymaga wyrównywania szans osób niepełnosprawnych, z czego cieszą się też matki z małymi dziećmi, które wożą je w wózkach. Oznacza to tyle, że wszelkie urzędy będą wyposażone w podjazdy i windy, a w cały mieście podjazdy będą czymś tak naturalnym jak do tej pory schody. W dodatku miejskie środki transportu będą zobowiązana do przewożenia wózków wszelakich.

To tyle, jeżeli idzie o teorie. W praktyce wszelkie udogodnienia są jedynie marketingiem, bo jeden krok do przodu tylko dokładniej pokazuje, jak wiele jeszcze kroków do zrobienia.

Wielkim wydarzeniem było dostosowywanie do potrzeb osób na wózkach (albo w wózkach, jeśli się jest dzieckiem) głównej linii tramwajowej w mieście. Remont sparaliżował ruch na długie miesiące, pozamykano ulice, tramwaje i autobusy jeździły objazdami, podróże były męczarnią. Tam gdzie do tej pory można było dojechać w 10 minut w trakcie remontu trzeba było zaopatrzyć się w lekturę i prowiant na drogę. Wszystko zostało przerobione i dostosowane do nowych potrzeb zgodnych z dyrektywami UE. Wariactwo totalne, które ruch samochodowy utrudni na długo o ile nie na zawsze. Ale za to tramwaj ma mknąc przez miasto jak błyskawica.

Nowe wagony są niskopodłogowe, drzwi otwierają się z miłym sykiem i zapraszają do wnętrza. Może nie jest ono tak przestronne jak by wypadało, ale jeden wózek czy inwalidzki czy dziecinny zmieści się bez problemu. Przystanki są podwyższone tak, by można było wjechać do tramwaju bez pokonywania toru przeszkód. Mam wózek o sporych kołach, a jednak musze trochę się postarać, by nie ugrzęznąć między przystankiem a tramwajem, ale to drobiazg. Wózek inwalidzki ma koła większe, więc w tym wypadku nie ma żadnego problemu.

Tylko co z tego, że wyremontowano trasę tramwaju i jeżdżą piękne, nowiutkie dostosowane do wszystkiego i wszystkich tramwaje? Co z tego, skoro żadną miarą nie jestem w stanie dostać się na przystanek z dzieckiem w wózku, a osoba niepełnosprawna na wózku inwalidzkim ma identyczny problem.

1-62139

W miejscu, w którym mieszkam są przejścia podziemne. Bardzo to cieszy, bo zapewne wypadków drogowych z udziałem pieszych jest mniej. No chyba, ze są to piesi skracający sobie drogę do sklepu po przeciwnej stronie ulicy i niezwracający uwagi na jakiekolwiek przejścia, tylko podążający ślepo przez jezdnie i tory do drzwi spożywczaka. Jednak piesi stosujący się do przepisów ruchu i korzystający z przejść podziemnych są jak najbardziej bezpieczni.

Ale nie inwalidzi i matki z wózkami. O nie. Dla nich życie przygotowało niespodziankę. Na przestrzeni kilku przystanków są przejścia zaopatrzone wyłącznie w schody. Nie ma mowy o jakimkolwiek zjeździe.
Gdybym nawet była już totalnie zdesperowana i z wózkiem postanowiła złamać wszelkie przepisy i przemknąć przez środek jezdni, by na przystanek się dostać, to tez mi się ta sztuka nie uda.

Dlaczego?
Ano dlatego, że te podwyższone przystanki nie dość, ze stanowią wyspę, na która wejść mógłby tylko wysportowany wspinacz skałkowy, a nie matka z wózkiem, to są dokładnie ogrodzone. Musiałabym zatem przebiec z wózkiem na środek jezdni i tam albo zdecydować się na śmiały rzut wózkiem przez ogrodzenie i przeskoczenie za nim, albo na jazdę po torach, a potem wdrapywanie się na przystanek wciągając za sobą wózek.

Na drugą stronę ulicy mogę przejść jeśli udam się przystanek w jedną stronę, gdzie jest zwykłe, starodawne przejście naziemne, lub dwa przystanki w drugą, gdzie jest piękne przejście podziemne dla inwalidów. Ależ oczywiście, że władze miasta zadbały, by inwalidzi i inni przemieszczający się wózkami mogli przedostać się na drugą stronę ruchliwej ulicy. Ale na przystanek już nie.

Jeśli nie mam akurat ochoty trenować chodziarstwa, żeby dostać się do najbliższego przystanku, na którym mogę normalnie wsiąść do tramwaju (a jest on oddalony kilka ładnych przecznic od mojego domu i dotarcie do niego zajmuje spokojnie pół godziny), pozostaje mi trenować podnoszenie ciężarów i przenoszenie wózka z dzieckiem po schodach.

Niestety zdaje sobie sprawę, że osoba na wózku inwalidzkim ma jeszcze gorzej.
Mnie pozostaje nadzieja, że niebawem moje dziecko będzie chodzić i problem wózka zniknie z mojego życia. Inwalida tej nadziei nie ma.

Reklamy

4 thoughts on “Wózkom wstęp wzbroniony

  1. z tej perspektywy upychanie kolanem wózka w bagażniku niezbyt wielkiego auta wydaje się czystą przyjemnością.

    ps. jak się robi „czytaj resztę tego wpisu”?

  2. Ostatnio zauważyłam też, że istniejące, funkcjonalne podjazdy nie były zupełnie odśnieżane i „dosalane”… :(

    Pozdrawiam serdecznie Autorkę i Gości!
    :) :) :)

  3. To fakt poruszanie się po mieście komunikacją czy tramwajem, gdy ma się dziecko plus wózek, czy jest się inwalidą graniczy z cudem. Dlatego obecnie postawiłam na lekki wózek, bo jestem drobna i krzepy aż takiej nie mam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s