Reanimacja eutanazji

Dziennikarz BBC, Ray Gosling w programie Inside Out publicznie przyznał się, że w latach 80 dokonał specyficznego aktu eutanazji. Nie wstrzyknął nic, nie podał do wypicia, połknięcia, niczego nie podłączył ani nie odłączył. Skrócił cierpienie bliskiej osoby dusząc ją poduszką. Cała sprawa, jak można było się domyśleć, wywołała dyskusję na temat eutanazji czy też zabójstwa, czym dla wielu jest. Dziennikarz został aresztowany i odpowie za swój czyn przed sądem. Nie wiadomo czy będzie oskarżony o zabójstwo czy o pomoc w samobójstwie. Nie wiadomo, czy w ogóle zostanie oskarżony, bo nikt nie ma pojęcia, kogo poduszką udusił. Nie wiadomo, kto jest ofiarą. Nie wiadomo też, jakie były dokładne okoliczności zajścia. Tak naprawdę nie wiadomo, czy wszystko to rzeczywiście miało miejsce.Pojawiają się spekulacje czy jest to wyznanie autentyczne, czy sposób Goslinga albo nawet całej BBC na zwrócenie uwagi na problem eutanazji. Bo choć wydawałoby się, że w Wielkiej Brytanii padły już wszelkie argumenty za i przeciw, a dyskusja została zakończona, to jednak sprawa godnej śmierci jest ciągle gorącym tematem. Nie tylko W Anglii, ale wielu krajach. Jest sprawą niezamkniętą. Pojawia się nie tylko w dyskusjach politycznych, społecznych, etycznych czy religijnych. Staje się tematem medialnym, wykorzystywanym w filmach, serialach, a teraz (niezależnie czy jest to historia autentyczna czy jedynie licentia poetica), jako element show telewizyjnego.

W telewizji już wcześniej mogliśmy się zmierzyć z tym tematem. Nawet najpopularniejszy lekarz ostatnich sezonów, dr House zaplątał się na oczach wielu widzów w dyskusję o eutanazji. Choć sam twierdzi, że można jedynie godnie żyć, a śmierć z godnością ma niewiele wspólnego, to musiał rozważyć jak długo można żyć godnie zanim się niegodnie umrze.

W jednym z odcinków trzeciej serii (Świadoma zgoda) House leczy Ezre Powella – badacza i pioniera w dziedzinie medycyny. Z uwagi na swą wiedzę, pacjenta bardzo świadomego, który nawet na chwilę nie pozwala lekarzom o tym zapomnieć. Po wielu komplikacjach ze zdiagnozowaniem, co pacjentowi dolega, w końcu pojawia się diagnoza, która nie jest optymistyczna. Powell jest śmiertelnie chory, nie zostało mu wiele życia, a to, co jeszcze przed nim będzie okupione bólem i cierpieniem. Sam pacjent wyraża chęć zakończenia żywota zanim to, co z niego zostało stanie się nie do zniesienia. Pojawiają się dyskusje między lekarzami, na ile powinni pomóc pacjentowi uniknąć cierpienia, czy mają do tego prawo i czy taka wola wyrażona przez pacjenta powinna być wiążąca czy nie.

Na koniec odcinka Powell umiera, choć nie jest możliwe, by zmarł z przyczyn naturalnych. Choć choroba była poważna, to jednak nie uśmierciłaby go tak szybko. A skoro nie choroba, to co lub raczej kto? Choć nigdzie nie jest powiedziane, czy pokazane wprost, że to House pomógł Powellowi opuścić ten podły świat, to nigdzie też nie ma jednoznacznego zaprzeczenia. Spekulacjom, co do roli wysłannika śmierci, nie uciekła też dr Cameron.

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Tak jak w życiu temat został pokazany, dokładnie przedyskutowany, argumenty za i przeciw wygłoszone przez strony głośno i wyraźnie, a na koniec nie wiadomo, jaka jest decyzja. Oficjalnie nie było powiedziane, że Powellowi należy skrócić męki. Nikt nie przyznał się do pomocy. Ale pacjent umarł.

Najpierw serial w telewizji amerykańskiej, a teraz program w BBC. Rey Gosling chodzący po cmentarzu i opowiadający o ostatnich chwilach życia swojego przyjaciela. Mówiący o swoim udziale w odejściu z tego świata chorego człowieka. Temat eutanazji jest drażniący, ale też interesujący. Jest tematem tabu. Czymś, co gdzieś fermentuje w społeczeństwie, ale pod przykrywką pozorów, zaprzeczeń i moralnych wykładów.

Tak naprawdę komuś, kto nie musiał zmierzyć się z tym zagadnieniem bezpośrednio, trudno się chyba wypowiedzieć. Nie sposób stwierdzić, co by się czuło, do czego byłoby się zdolnym, gdyby na madejowym łożu śmierci leżała bliska nam osoba. Czy za wszelką cenę, nawet cenę cierpienia tej osoby chcielibyśmy zatrzymać ją przy sobie? Czy współczując zrobilibyśmy wszystko, by osoba ta jak najmniej cierpiała? Czy słuchalibyśmy tego, czego ona chce, czy raczej kierowalibyśmy się wyznacznikami własnego sumienia?

A jakie byłyby nasze odczucia i pragnienia w takiej sytuacji?

Dobrze, że jednak niewielu z nas ma takie doświadczenia i możemy rozważać sprawę eutanazji tylko teoretycznie. Tylko czy tak ważna sprawa, która jest tak osobista, tak emocjonalna, tak poruszająca i niejednoznaczna moralnie, w ogóle powinna być rozważana tylko teoretycznie przez tych, których bezpośrednio nie dotyczy?

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s