Lepiej bez szczepionki

Nareszcie doceniono kobietę, którą ja doceniam od dość dawna.

Imponuje mi jej odważne i racjonalne podejście do wielu problemów, z jakimi musi się zmagać jako minister. Nie ulega emocjom, nie wdaje się w łzawe historie, o które często mogłaby się ocierać jej praca. Podejmuje decyzje z otwartym umysłem, oceniając pozytywy i negatywy, nie starając się nikomu przypodobać ani nikogo zadowolić.

Dla mnie jest wzorem kobiety na wysokim stanowisku. Nie bierze udziału w męskim wyścigu szczurów, przepychanka i walkach o fotel ( chociażby ten w samolocie). Robi swoje najlepiej jak potrafi i prawdę mówiąc według mnie najlepiej jak można. Chodzi mi o minister zdrowia Ewę Kopacz. Czytaj dalej

Reklamy

Krokodyla daj mi luby

Ludzie jako pamiątki z odległych podróży przywożą naprawdę przedziwne rzeczy. Już nie są to instrumenty charakterystyczne dla danego regionu. Ja sama mam tunezyjskie bębenki przywiezione mi przez mamę. Kiedyś wywoływały moja wielką radość i chyba ból głowy rodziców. Dzisiaj powodują uśmiech na twarzy mojego dziecka. Taki instrument to doskonała zabawka, ale może ja jestem dziwna, bo jakieś tradycje muzyczne w rodzinie mam i inaczej do tej części życia towarzyskiego czy też kulturalnego podchodzę. Czytaj dalej

Zielono mi …

Wiosna przyszła niespodziewanie.

Gdzieś między praniem i gotowaniem okazało się, że świeci słońce i w ogóle świat stał się bardziej pozytywny.

Bo jak świeci słońce to nawet ta szarość, która jest w koło wydaje się bardziej barwna. Co z tego, że jeszcze w niektórych miejscach leży śnieg? Naprawdę, musiało go bardzo dużo tej zimy napadać, skoro jeszcze nie uciekł, nie odszedł czy nie zrobił tam czegoś, co śnieg w zaistniałej temperaturze robi.  Może w kolejce do odlotu śniegu do zimnych krajów, bo chyba tam przeczekuje ciepły okres, by wrócić i znów zaskoczyć ludzi, rządzących i przede wszystkim drogowców, jest taka kolejka, że niektóre jego kopce musza czekać? To jest nieistotne, bo ważniejsza niż ta szaro-bura masa zalegająca pod domami jest zieleń. Czytaj dalej

(Nie)zły cyrk

Nie lubię cyrku. Nie bawi mnie jakoś szczególnie. Może jedynie ludzie udowadniający, że potrafią pokonać grawitację i wirujący na linach w powietrzu budzą jakiś podziw, choć nie przeczę pomieszany z lękiem, ze kiedyś spadną i rozprysną się na dole na milion kawałków. Wiem, ze obecnie z przyczyn umieszczonych na dziesiątkach stron przepisów BHP na dole jest siatka zabezpieczająca. Ale właśnie to rujnuje cała zabawę. Przecież chodziło o wiarę tych ludzi, nawet jeśli tylko udawaną dla potrzeb przedstawienia, że potrafią latać. Dzięki temu ludzie obserwujący ich z pozycji ziemi mogli też w to uwierzyć. Gdy marzenia i nadziej przykrywa siatka zabezpieczająca ma się świadomość, że ani ci na górze ani tym bardziej ci na dole nie wierzą w żadne ludzkie latanie i wiedza, że to tylko wyćwiczone sztuczki. A na wypadek niepowodzenia wisi siatka. Czytaj dalej

Lotnisko pod szczególnym nadzorem

Nie boję się latać, nigdy się nie bałam. Latanie samolotem sprawia mi autentyczną frajdę. Może odczekiwanie swojego na lotnisku i te wszystkie kontrole nie składają się na przyjemność. Tak samo bieganie po lotnisku, gdy zmieniają bramki ,do których trzeba się zgłosić, to nerwowe spoglądanie na monitory, co też tym razem na nich wyświetlili. Ale gdy już siedzę w samolocie to wszystko jest dla mnie przyjemnością. Nie przeszkadzają mi nawet przeciążenia i zmiana ciśnienia, która blokuje mi uszy. Przynajmniej nie musze wysłuchiwać marudzeń współpasażerów. Poza tym z wyłączonym dźwiękiem cale to przedstawienie stewardów nabiera jeszcze lepszego wydźwięku. Pantomima bez komentarza. Ręka w prawo, ręka w lewo i obie przed siebie. Można w głowie podłożyć do tego muzykę i wtedy jest to najbardziej niezwykły układ choreograficzny, jakiego nie powstydziłby się sam Agustin Marek Egurrola. Czytaj dalej

Niewiara

Gdy w życiu pojawia się dziecko, odkrywasz emocje i nowe ich odcienie. Uczucia, które rozbudzają się z niezwykłą intensywnością. Trzy z nich są największe i najważniejsze. Bez nich całe rodzicielstwo nie miałoby sensu, ale pewnie dlatego pojawiają się od razu, gdy na świat przychodzi ta mała istota. Są nierozerwalnie z nią połączone. A każde z nich wydaje się teraz podstawą Twojego bytu. Czytaj dalej

Jazda tramwajem-widmo

Jadę starym tramwajem. Linią zapomniana przez teraźniejszość. To taki wagon-widmo, a ja jednak nim jadę. Trasa taka, jak każda inna, ale jednak to na tej tramwaje są jakby z innej rzeczywistości. A może z innego czasu?

Czasem jeździ taki, który wygląda jak wagon pociągu. Część siedzeń przodem, część tyłem do kierunku jazdy. Niektóre zwrócone są do siebie, żeby można było pokonwersować z kimś, z kim wybrało się w podróż tym tramwajem. Gorzej, jeśli nie wybrało się z nikim, a naprzeciwko siedzi zupełnie obca osoba. Trzeba udawać, że widok za oknem jest fascynujący, a najlepiej wyjąć książkę i zatopić się w lekturze, żeby w ogóle nie musieć na nikogo i na nic patrzeć. Pomiędzy siedzeniami stoliki. Gdyby ktoś jechał tak długo, że zabierze ze sobą kanapki i termos. Wtedy na stoliku to wszystko ustawi i będzie miał okazje skonsumować. Czytaj dalej