Elvis żyje i śpiewa w mojej łazience

Choć jeden z moich ulubionych żartów brzmi: „Wiadomość z ostatniej chwili- Elvis Presley nadal nie żyje” (ze względu na swą wieczną aktualność, a nie wyjątkową błyskotliwość), to musze tę informację zweryfikować. Śmiem twierdzić, że Elvis żyje. Wiem to, bo śpiewa w mojej łazience.

Ale po kolei.

Ostatnio w moim domu panują dudniące dźwięki. Gdybym nie wiedziała, że w mieszkaniu na górze rezyduje sąsiad, który z dyskotekami ma niewiele wspólnego, bo czasy jego młodości to nawet nie Połomski a raczej Fogg, to pomyślałabym, że jakiś małolat testuje nowoczesny sprzęt i najnowsze trendy łubu-dubu. Jednak bardziej prawdziwe musi być to, że sąsiad odkurzył gramofon czy inny adapter, powyjmował płyty z pudeł i postanowił zapewnić sobie rozrywkę.

Niestety przy okazji rozrywania siebie, funduje mi kilkugodzinne dudnienie. Po bicie trudno się zorientować, czy to jakieś neonowe techno, współczesny pop, anarchistyczny rock czy jeszcze bardziej historyczny rock’n’roll. Naprawdę odkryłam, że bit jest ten sam. To dudnienie pasuje do wszystkiego.

Również do aktywności fizycznej sąsiada. O poranku mam wrażenie, że hoduje on kuce i właśnie mają przebieżkę na padoku. Niebywałe jak one potrafią hasać po dość skąpym metrażu. Ponadto sąsiad wraz z żoną przygotowują się do występów na olimpiadzie. Nie wiem tylko, w jakiej dyscyplinie, ale mam kilka typów.

Niektóre z odgłosów są niewątpliwym dowodem na to, że odbywa się tam trening skoków. Zagadką pozostaje dla mnie czy są to skoki wzwyż czy w dal, ale skoki są to na pewno. Świadczy o tym seria szybkich, głośnych i pewnych kroków, chwila ciszy… i wielkie BUM. To musi być skok, bo nie jestem w stanie wyobrazić sobie innej czynności, która generuje takie dźwięki. Do skoku wzwyż przekonuje mnie odgłos przesuwania mebli, który pojawiaą się najpierw. Może skaczą przez fotel i szafę. Im wyższy mebel tym lepszy skok. Ale może meble są jedynie usuwane z toru rozbiegowego, żeby mieć lepsze pole do popisu i bardziej spektakularnie się wybić. Co do lądowania nie mam wątpliwości, że musi być widowiskowe, skoro już samo brzmienie rozbudza wyobraźnię.

Podejrzewałam też możliwość rzutów czymś. Nie wiem czym, ale musi to być przedmiot ciężki, bo jego upadek powoduje drżenie mojego sufitu. Może to rzut młotem? Bo nie sadze, żeby sąsiad rzucał sąsiadka lub na odwrót. W ogóle to rozważałam też sportowe relacje panujące między sąsiadami. Wyszło mi, że on jest trenerem, a ona trenuje. Na taki trop naprowadziły mnie krzyki. Mężczyzna często i żywiołowo wykrzykuje imię kobiety, jakby zagrzewał ją do boju, mobilizował do walki, do dalszych lub wyższych skoków. Kobiety głosu nie słychać, jakby była zbyt wyczerpana wysiłkiem fizycznym, by jeszcze nadwyrężać głos.

Ale skoro sąsiadka obstawiła już swoją osobą skoki, to ja sąsiadowi ze swej strony zaproponowałabym sprint. Mężczyzna ma swoje lata, a prędkość, jaką rozwija, gdy pod dom podjeżdża samochód, jest zawrotna. Czas od chwili zatrzymania się pojazdu pod bramą do chwili dobiegnięcia sąsiada do okna by sprawdzić kto, po co i do kogo przyjechał, mierzona jest w milisekundach. Dlatego jestem przekonana, że jeśli wystartowałby w sprincie na olimpiadzie, to zdobyłby wymarzony medal. Wymarzony przez kibiców, bo nie wiem czy akurat przez niego osobiście. W każdym razie sąsiada uzdolnionego sportowo mam niebywale.

A jeśli chodzi o Elvisa i jego zmartwychwstanie to już ten pogląd wyjaśniam. To dudnienie, które słychać w moim mieszkaniu nabiera sensu w łazience. Do rytmu dołącza tam głos i wszystko staje się jasne. To śpiewa Elvis. Żyje i śpiewa w mojej łazience. Ostatnio, gdy poszłam umyć ręce mruczał swoim zmysłowym głosem:

I can’t help falling in love with you

Advertisements

2 thoughts on “Elvis żyje i śpiewa w mojej łazience

  1. świetnie opisane :D
    sąsiadów współczuję, mam podobnych nad sobą.. ale Elvisa nie słyszałem w łazience – no bo niby jak miałbym słyszeć go u siebie, skoro on śpiewa w Twojej łazience? to nielogiczne :)
    pozdrawiam!

  2. akustyka domów od zawsze wprawia mnie w życzliwe osłupienie, wcale bym się nie zdziwił, gdyby w łazience słychać było odgłosy sąsiadów z naprzeciwka…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s