Niewiara

Gdy w życiu pojawia się dziecko, odkrywasz emocje i nowe ich odcienie. Uczucia, które rozbudzają się z niezwykłą intensywnością. Trzy z nich są największe i najważniejsze. Bez nich całe rodzicielstwo nie miałoby sensu, ale pewnie dlatego pojawiają się od razu, gdy na świat przychodzi ta mała istota. Są nierozerwalnie z nią połączone. A każde z nich wydaje się teraz podstawą Twojego bytu.

Pierwsza jest wielka miłość wypełniająca cię w każdym kawałku. Odkrywasz, że masz jej nieskończone pokłady. Nie wiesz nawet skąd to się bierze. Z serca czy głowy, a może ręki albo nogi. Jakby całe twoje ciało było źródłem miłości. Jakby każdy kawałek ją generował. Jakbyś był jedną wielką maszyną do jej wytwarzania.

Potem jest ogromna odpowiedzialność wylewająca Ci się niemal uszami.  Nie tylko w każdej sekundzie przytomnego życia, ale nawet podczas snu. Odpowiedzialność tak czujna, że budzi każdy szelest, każda zmiana regularności oddechu, każde stęknięcie, sapnięcie, westchnięcie. Każdy ruch.

A w ciągu dnia ma się oczy dookoła głowy i trzy pary rąk. Żeby wszystko zobaczyć, dostrzec najmniejsze niebezpieczeństwo, przed wszystkim ustrzec, uchronić. Wyprzedzić myślą i działaniem każde niebezpieczeństwo. Nawet to, które wydaje się nieprawdopodobne. Bo lepiej pięć razy zrobić coś niepotrzebnie, niż jeden jedyny raz czegoś nie dopilnować.

Nie podejrzewałeś, że jesteś w stanie być tak odpowiedzialny. Tak się bać i troszczyć i to maleńkie życie, którego przed chwilą jeszcze właściwie nie było. Pilnować wszystkiego i o wszystko dbać. A nagle potrafisz, mało tego, nie jesteś w stanie już tego nie robić.

Ale najsilniejsza z tych trzech uczuć jest niewiara.

Nie wierzysz, że stworzyłeś człowieka. Że ta istota, która codziennie rośnie i odkrywa świat jest efektem Twojej produkcji.

Ciało z ciała. Krew z krwi. Banał (?).

Stworzyłeś człowieka. Powołałeś do życia człowieka, który kiedyś będzie tak dorosły, tak samowystarczalny jak Ty. Jeszcze nie dziś, jeszcze nie teraz. Teraz potrzebuje Ciebie w tak wielu sytuacjach ze swojego małego życia. Nie potrafi sam niczego zrobić. Z niczym sobie poradzić. Ty musisz być na każdym kroku ze swoją miłością i odpowiedzialnością za los tego maleństwa.

Ale przecież już jest to człowiek. I w to najtrudniej uwierzyć. Ogarnia taka niewiara…

Reklamy

3 thoughts on “Niewiara

  1. dwa pierwsze jak najbardziej, ale niewiara w stworzenie i tworzenie dalsze? coś mnie to nie przekonuje, wręcz przeciwnie, mam wrażenie że każdą zabawką, bajką, spacerem, zachowaniem takim lub innym tworzę, spiesząc się, by efekt tego tworzenia był jak najlepszy, by kiedyś samemu mógł się stwarzać dalej.

  2. dobrze napisane.
    tak wlasnie jest.
    moj maz non stop mowi do mnie – spojrz, mamy syna, czy to mozliwe, zrobilismy syna. a przeciez on juz nie jest niemowleciem :)
    a najlepsze ze takie same dzieci sa plodzone 24h/dobe w melinach rozmaiwych zuli i ich wiecznie nawalonych konkubin. to niebywale, ze zrobienie czlowieka czesto nie bywa zaszczytem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s