Święta z jajami

Na święta się je. To przede wszystkim. Oczywiście jest cala filozofia religijna, która niby świętom towarzyszy. Każdy jakoś tam wie, o co chodzi i bez różnicy czy jest wierzący czy nie, orientuje się, jakie akurat święta się obchodzi i jakiego rodzaju wydarzenia one upamiętniają.

Jednak niezależnie od tego, czy się wierzy czy nie, czy chodzi się do kościoła czy omija go szerokim łukiem, święta się świętuje. A skoro to świętowanie nie polega na modlitwie i celebracji, to polega ono na jedzeniu.

Nawet nie, żeby człowiek był spragniony pokarmu cielesnego (o duchowym nie wspominając), bo jakoś szczególnie pościł. Wielki post ma już obecnie tylko nazwę, bo jakoś nie znam nikogo, kto szczególnie się jego wytycznymi przejmuje. Wiele osób nawet dokładnie nie wie ile on trwa i jakim dniem się zaczyna, a kiedy kończy. No jakoś tak nie złożyło się, żeby tę wiedzę nabyli. Ale czy się pości czy nie, w święta trzeba się najeść, bo to jest dopiero tradycja.

Dlatego na stoły w całym kraju wjeżdżają według uznania kiełbasy białe parzone, pieczone, gotowane. Święcone i te pozbawione dodatkowych wartości duchowych a może też odżywczych z woda święconą związanych. Pojawiają się jaja. Kolorowe i zupełnie bezbarwne ( ach te piękne czasy chemii we wszystkim) Malowane, kraszone, wyklejane albo wciśnięte w sztywne koszulki plastikowe oblepiające skorupkę pod wpływem gorącą. Wynalazek współczesności, który sprowadza ozdabianie jaj do chwili wrzucenia ich w taka koszulkę i do wrzątku. Gdzie te godziny spędzane na gotowaniu w łupinach cebuli, a potem wycinaniu nożykiem czy innym narzędziem grożącym obcięciem sobie palca. Dzisiaj nie ma groźby, nie ma zabawy, nie ma marnowania czasu, ale mam wrażenie, że nie ma też z tego jakiejkolwiek przyjemności. Ale co tam, jest jeszcze tyle atrakcji do postawienia na stole.

Babki z bakaliami, bezbakaliowe, z polewą, z lukrem, drożdżowe, piaskowe, smaczne i te z zakalcem też. Mazurki kolorowe na spodach wszelakich, ozdabiane wszystkim, czym tylko się. Da i co można zjeść, nawet gdy jest to jedynie skromna ewentualność. Bo jak na poważnie potraktować skórkę pomarańczową, to co zawsze bez ogródek ląduje w koszu, jako smakowity kąsek świąteczny?

Są jeszcze mięsa pieczone, mięsa smażone, klopsy, sałatki i inne dodatki. Ach chrzan przyprawiający o zawrót głowy, łzawienie i kichanie każdego, kto zapomni o jego mocy i pozwoli sobie na trochę większe szaleństwo. I ćwikła dla tych, którzy lubią kolor na stole i chrzan soute zamieniają w duet chrzanowo-buraczany.

Człowiek to wszystko je, pochłania, zajada, pożera…. Aż brzuch boli

Jednak wszystkim tym, którzy narzekają na przejedzenie świąteczne, na niemożność zjedzenia kolejnego kawałka babki, który babcia tak ochoczo nakłada na talerz, na problem ze znalezieniem w swym wnętrzu miejsca na kolejne mięsiwo, które mama postawiła właśnie na stole, chcę przedstawić wersję świat bardzo alternatywną.

Nie fantazjuję i nie wymyślam, bo wszystko to było moim udziałem. Chciałoby się powiedzieć równo rok temu, ale tak nie powiem, bo święta wielkanocne są ruchowe i doskonale zdaje sobie z tego sprawę.

Jednak mniej więcej rok temu ( trochę mniej niż więcej, to też pamiętam) miałam zupełnie inne problemy, między innymi z jedzeniem, podczas świąt. Zastanawiałam się jak 3 kromki chleba obdzielić sprawiedliwie 2 plasterkami mielonki. Jest to zadanie o najwyższym stopniu trudności i na maturze powinno być zadaniem na szóstkę. Nie wiadomo czy zjeść jedną porządną kanapkę z dwoma plasterkami, a potem skromnie zagryzać suchy chleb, czy zjeść dwie kanapki średnio obdzielone. A może jest inny sposób na rozwiązanie tego zadania? Zresztą nie wiem jak jedzenie mielonki dwa razy dziennie ma być w ogóle świąteczne.

Miałam też zadanie bardziej biologiczne, a może dietetyczne, które polegało na rozszyfrowaniu w jaki sposób rozgotowane jabłko pacnięte w środek talerza z kasza polaną jakąś breją, która mięso to może widziała, ale na krótko i dawno temu, ma urozmaicić czy też wzbogacić tenże posiłek.

Do tego dochodziła zupa, szczyt możliwości kulinarnych, o których ani żadnej Nigelli ani tym bardziej Ramseyowi się nawet nie śniło. Była to tak zwana zupa ze zmywaka, która smakiem i konsystencją przypominała coś, co powstało po wygotowaniu myjki kuchennej, która wcześniej ktoś przetarł blat z resztek warzywnych. Może gdybym bardzo się postarała znalazłabym tam nawet plasterek marchewki, ale jakoś starać aż tak bardzo mi się nie chciało.

Skąd taki stek zadań, które piętrzyły się przede mną przy każdym posiłku?

Odpowiedź jest prosta – wszystko to miało miejsce w szpitalu.

Tak się niefortunnie złożyło, że okres Wielkanocy przyszło mi spędzić w jednym ze szpitali i przekonałam się, jak bardzo starannie jest wykorzystywana składka ubezpieczeniowa i jakie niewiarygodne kwoty z niej idą na wyżywienie ludzi w szpitalu.

Dlatego każdemu, kto ma dosyć świątecznego obżarstwa, kto nie wie gdzie zmieścić kolejną bakę czy mazurka, proponuję najbliższe albo zwyczajnie dowolne święta spędzić w szpitalu.

Wtedy takie dylematy nigdy już nie będą zaprzątać jego głowy.

P.S. Z okazji świąt trochę spóźnione, ale bardzo serdeczne życzenia spokoju w głowach i ciepła w sercu. Spełniania swoich postanowień i wypełniania swoich wizji. A także szybkiego pozbycia się bólu brzucha i dużo sił do powrotu do zajęć jak najbardziej poza świątecznych.

Advertisements

3 thoughts on “Święta z jajami

  1. Poświątecznie – ale wciąż wielkanocnie i wiosennie – ślę Gospodyni, jej Bliskim oraz Gościom Blogu życzenia radości, optymizmu, nadziei, czasu na smakowanie życia…

    :) :) :)

  2. Pingback: Kawa i Herbata - tutaj powstaje blog ...

  3. Poświątecznie – ale wciąż wielkanocnie i wiosennie – ślę Gospodyni, jej Bliskim oraz Gościom Blogu życzenia radości, optymizmu, nadziei, czasu na smakowanie życia…

    :) :) :) 2 brb

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s