Kawa to podstawa

Kawa jest dla mnie strawą zarówno fizyczną jak i duchową. Wiem doskonale jakie jej składniki wywołują porządany efekt, który otwiera oczy i rozbudza umysł. Ale pragnę też wierzyć, że ten aromat unoszący się nad kubkiem i smak wyczuwalny na języku ma w tym pobudzaniu swój udział.

Swego czasu nie otwierałam nawet oczu przed pierwszym kubkiem kawy. Rodzina się ze mnie śmiała, że wszystkie czynności życiowe przed pierwszym łykiem tego drogocennego płynu wykonuję na śpiocha i dopiero dawka kofeiny tak naprawdę mnie budzi. A nie budzik wrzeszczący w niebogłosy, jakby go ze skóry obdzierali, choć żadnej skóry nie ma. Czytaj dalej

Reklamy

Odwiedziny niespontaniczne

W odwiedzaniu innych nie ma ostatnio już grama spontaniczności. Ja wiem, że rozwój technologii ułatwia nam życie codzienne, ale czemu jednocześnie tak strasznie unormowuje nasze życie towarzyskie? Nie ma już potrzeby chwili, nie ma już niezapowiedzianej wizyty, gdy nagle przechodzimy obok bloku kogoś znajomego, nie ma porywy serca, żeby wskoczyć do sklepu, kupić kilka ciastek , podejść do drzwi i zadzwonić. W nadziei, że jest, że otworzy, że się ucieszy z niespodzianki. Czytaj dalej

Kręglogłowa

Z okazji tak wielu wolnych dni, jakie zawsze ofiaruje nam początek maja, tym razem nie tylko spędziłam dużo czasu przy stole z rodzina i na spacerach po terenach mało górzystych acz równie wymagających. Tym razem zagnało mnie nawet na kręgle.

Nie żebym w te kręgle grałam. Jedyne kręgle, z jakimi miałam do czynienia, były plastikowe i rzucało się w nie gumową piłką. Można było turlać. Tylko z grą w kręgle nie miało to za wiele wspólnego. Kręgle te były tak lekkie, że w wypadku nieudanego rzutu można było zwyczajnie na nie tupnąć i ze strachu same się przewracały ( wiem, ze pewnie zwolennicy praw fizyki teraz mi powiedzą, że to drgania przeniesione przez podłogę doprowadziły do drżenia kręgli i ich upadku, a nie mój autorytet, ale ja tam sobie mogę wierzyć w co chcę). Czytaj dalej