Krzyż czyli Cross

W związku z niezaprzeczalnym faktem, iż krzyż jest ostatnio tematem  numer jeden, mnie w głowie cały czas dźwięczy piosenka zespołu Kriss Kross o tytule Jump. Niektórzy pewnie nie pamiętają tych dwóch zwariowanych dzieciaków, którzy chyba bardziej niż tym przebojem ( nie potrafię przypomnieć sobie żadnej innej piosenki w ich wykonaniu), zasłynęły sposobem ubieranie. Ich styl charakteryzował się noszeniem ubrań tył na przód, co może było oryginalne, ale nie jestem przekonana, że wygodne.

Ale w ogóle nie o zespole pisać chciałam. Na fali skojarzenia polskiego słowa krzyż z angielskim cross zagłębiłam się w znaczenia tego drugiego. W podstawowej wersjo oznacza krzyż oczywiście, ale mnogość tłumaczeń może być zaczątkiem do analizy sytuacji z Krakowskiego Przedmieścia. Im bardziej zagłębiam się w znaczenia tego słowa, tym lepiej rozumiem sytuację spod Pałacu Prezydenckiego. No może nie rozumiem, ale potrafię sobie jakoś wyjaśnić.

Jednym z jego znaczeń jest sprzeciwiać się. I wszystko jasne. Nagle zrozumiałam skąd takie kategoryczne sprzeciwy zgromadzonych pod krzyżem. Są oni przeciwni niemal wszystkiemu. Zabraniu krzyża, przeniesieniu krzyża, wmurowaniu tablicy, niewmurowaniu tablicy, wielkości tablicy ( wmurowanej bądź nie), obecności przedstawicieli innych poglądów, obecności księży, poczynaniom tychże, aktywnością harcerzy …

Uważają oni, że jedyna racja jaka istnieje we wszechświecie należy do nich i nikt inny nie ma prawa wypowiadać się w kwestii krzyża. Nawet księża nie powinni mieć prawa głosu, bo jak się dowiedziałam, skoro krzyż nie stoi w kościele ani księża go nie postawili, to nie jest on ich sprawą. Zaskoczyło mnie to, że symbol religijny nie jest sprawą głównych przedstawicieli tej religii, ale widocznie katechizm zmienia się tak gwałtownie, że pewnych jego aspektów nie przyswoiłam, stąd moje zdziwienie.

Zaskakujące jest też to, że również harcerze, którzy krzyż stawiali nie mają już w jego sprawie prawa głosu, bo zostało im ono odebrane przez jedynych słusznych obrońców powagi krzyża.

W tym miejscu dochodzi kolejne znaczenie słowa cross czyli przechodzić lub przekraczać. Faktycznie sytuacja na Krakowskim Przedmieściu przechodzi ludzkie pojęcie i przekracza wszelkie granice. Już nawet nie wiem, czy jest to straszne czy śmieszne. Wydaje mi się, że obecne postulaty protestujących osiągnęły takie rejony absurdu, że nawet Latający Cyrk Monty Pythona nie posunął się dalej, a tam granice absurdu były tak ponaginane, że aż trzeszczały.

Jedno z wymagań dotyczących zezwolenia na przeniesienie krzyża ( interesujące, że o takie zezwolenie wszyscy – władze, księża, harcerze …  muszą się wystarać u tych „obrońców świętej relikwii „) dotyczy umieszczeniu w tym miejsca pomnika. Co tam, że przed Pałacem Prezydenckim stoi już pomnik. Skoro postawili tam „jakiegoś” mężczyznę na koniu, to i pomnik według projektu i wymagań protestujących powinni ustawić. A projekt jest iście zaskakujący i powalający. A mianowicie miałaby się znaleźć na nim para prezydencka i 96 tablic, z których każda poświęcona będzie jednej z ofiar. W tym wypadku rozumiem, czemu jedna wspólna tablica jest nie do przyjęcia. Toż to istna durna oszczędność miejsca, której w przypadku poległych w tak słusznej walce nie powinna mieć miejsca. Bo oczywiście nie należy mieć wątpliwości, że ludzie, którzy zginęli w katastrofie samolotowej są ofiarami poległymi niczym żołnierze na froncie.

Już nie zastanawiałam się czy z uwagi na to, że para prezydencka byłaby przedstawiona na samym pomniku dałoby się utargować te dwie tablice i ograniczyć ich ilość do skromnych 94. Zaczęłam natomiast analizować gabaryty takiego pomnika. Para prezydencka chyba nie miałaby mieć rozmiarów rzeczywistych. Myślę, że trzeba by było każdemu przydzielić jakieś 2 metry wysokości. Jakieś pół metra na każde szerokości i głębokości. Ale co tam, przecież nie będą stać niczym na paradzie. Dodajmy fotel, w którym upozuje się ich w jakąś scenkę rodzajową niczym z plakatu wyborczego czy fotki pamiątkowej. Ile by to miejsca nie zajęło, to jest to dopiero początek, bo teraz trzeba pomyśleć o tablicach. Powiedzmy, że każda z nich miałabym 50×50 cm. Ogólna ich zatem powierzchnia zamknęłaby się w 24 metrach kwadratowych. Swego czasu razem z rodzicami mieszkałam w mniejszym metrażu, więc wiem doskonale jakie wiele się tam może zmieścić. Nie wiem natomiast w jaki sposób miałyby być te tablice eksponowane. Czy stanowiłyby jakiś cokół dla pomnika poukładane obok siebie i jedna na drugiej? I kto wtedy by decydowała, które umieścić nad którymi i jak względem siebie? A może stanowiłyby tło dla pomnika i ułożono by z nich tablice? Widzi się czasem takie ściany poległych na amerykańskich filmach, czemu mielibyśmy być gorsi i nie stworzyć swojej własnej? Ale znowu pojawia się problem umieszczanie jednej osoby nad drugą. To może stworzyć z nich taki ciąg. Miałby długość  48 metrów, więc mógłby być fragmentem ogrodzenia Pałacu Prezydenckiego.

Warto to przemyśleć, jest w końcu tyle możliwości zaspokojenia tych przecież niewygórowanych wymagać  ekipy krzyżowców XXI wieku. Jakieś 600 lat temu Polakom udało się ich pokonać, ale teraz chyba jest znacznie trudniej. Przede wszystkim nie widzę nadziei na zjednoczenie się z Litwą w tej walce, bo chyba współczesnych Litwinów nie bardzo interesuje ta nasza walka.

We wszystkim tym jest jeszcze jeden element, ostatnie znaczenie słowa cross. Być złym na kogoś lub na coś. No widzę, że tutaj wszyscy na wszystkich już są źli. Każdy ma do każdego pretensje, każdy każdemu coś wytyka i zarzuca. Złość się potęguje i dzieląc ją między sobą zaangażowani w sprawę krzyża mnożą ją w nieskończoność. A wszystko pod symbolem chrześcijaństwa, czyli w końcu religii miłości bliźniego, wybaczania i miłosierdzia. Wojna o krzyż czy za pomocą krzyża? Równie absurdalna jak walka o pokój.

Ale za to etymologicznie jak najbardziej uzasadniona, bo doszłam do wniosku, że bogactwo znaczeń słowa cross w języku angielskim wyjaśnia wszelkie aspekty związane obecnie ze słowem krzyż w języku polskim.  Obawiam się tylko, że w dalszym toku tego szaleństwa, Polacy nadadzą mu jeszcze wiele całkiem niewiarygodnych póki co znaczeń.

Reklamy

One thought on “Krzyż czyli Cross

  1. Angielskie ‚cross’?

    – dwa pierwsze, odruchowe wręcz skojarzenia to CharingX i (hot) cross-buns! :D

    (drugie pasuje do kawy jak ulał… nomen omen) ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s