Pizzeria lepsza od sex shopu

Naprzeciwko mojej uczelni była pizzeria. Lokalizacja wydawała się wprost wymarzona. Zawsze można było się posilić między zajęciami. Gorąca pizza, różne sałatki i coś do picia. Nie oszukujmy się, najczęściej było to piwo. Tylko tam pośród proponowanych sosów obok tradycyjnego pomidorowego i czosnkowego oferowany był sos curry. Coś specjalnie dla miłośników hinduskiego spojrzenia na włoską potrawę. Wiosną i latem można było zasiąść w ogródku, w zimie płonął w środku prawdziwy ogień w kominku. Wybór jadła, lokalizacja i klimat sprawiały, że była to moja ulubiona pizzeria. Tam przeczekiwałam nieobecności wykładowców, tam miałam chwile integracji z pozostałymi studentami z roku, tam świętowałam dobre oceny z egzaminów i różne rocznice w moim życiu.

Ale nie tylko ja miałam słabość do tego miejsca. Niektórzy wybierali się tam specjalnie słysząc o dobrej sławie tego przybytku. Nie musieli mieć ani blisko, ani po drodze. Był to cel ich wędrówek.

Do czasu…

Pewnego dnia lokal został zamknięty. Rozmontowano ogródek, zniknęło ogrodzenie i stoliki. Później przestał lecieć dym z komina, czyli kominek też został rozmontowany. I nic dziwnego, bo lokal przebranżowił się drastycznie. Okna pomalowano nieprześwitującą farbą na czarno a na drzwiach i nad nimi pojawił się różowy napis. W ten oto prosty sposób miejsce pizzerii zajął sex shop.

Tam już nie było sensu chodzić w przerwie między zajęciami. Pewnie byli tacy, którzy tam zaglądali (niekoniecznie studenci), ale ja nie należałam do ich grona. Dobrze, że przeniesiona mój kierunek do innego budynku, a w krótce w ogóle ukończyłam studia. Temat tego miejsca powracał do mnie poprzez artykuły w prasie. Byli tacy, którzy głośno protestowali przeciwko tej przemianie. Uznali, że nie wypada, żeby sex shop znajdował się w bezpośrednim otoczeniu uniwersytetu (choć to nie jedyny tego typu przybytek zlokalizowany w pobliżu tej uczelni, widocznie studenci mają wyjątkowe zamiłowanie do gadżetów erotycznych). Byli tacy, którzy niejako z rozpędów przychodzili do pizzerii, a tam zamiast gorącej pizzy i wielu smaków sosów proponowano im jedynie wibratory i wiele smaków prezerwatyw.

Największym skandalem było to, że jakiś europejski wydawca przewodnika nie został poinformowany o zmianie specjalizacji i w nowym wydaniu została wydrukowana informacja o możliwości pożywienia się pod tym adresem. Turyści z całej Europy pojawiali się tam, by skosztować znakomitej pizzy, a oferowana im była strawa zupełnie innego rodzaju. Wtedy do akcji wkroczyła nawet telewizja i powstały reportaże oburzające się na zaistniałą sytuację.

W końcu wszystko ucichło.

Jakież było moje zdziwienie, gdy  ostatnio przechodząc nieopodal dostrzegłam kolejną zmianę. W tym okrytym już złą sławą miejscu jest obecnie… pizzeria. Nazwa jest nowa i z tego, co zauważyłam, nie ma tej części, w której znajdował się kominek (widocznie był całkiem nieużyteczny za czasów sex shopu). Ale jest już ogródek, który kusi reklamowymi parasolami browaru. Może piec do wypiekania pizzy przetrwał czasy sex shopu. A może turyści nadal wyposażeni w wadliwe przewodniki zaglądali pytając o posiłek i właściciele poddali się pod presją europejską?

W każdym razie pizzeria wróciła na swoje miejsce. Pewnie nie tylko ku mojej uciesze. Widocznie ludzie jednak bardziej potrzebują się najeść, niż szukać gadżetów urozmaicających ich życie erotyczne. Człowiek głodny, jakoś nie jest w stanie myśleć o seksie.

Reklamy

2 thoughts on “Pizzeria lepsza od sex shopu

  1. nie chodzę do sex-shopów, online jest dużo łatwiej :)

    zastanawiam się, dlaczego te sklepy akurat budzą tyle kontrowersji

    weźmy np sklep wędkarski – są tam w sprzedaży haczyki, które później wyciągane są z rybich gardeł (jeśli ktoś uważa to za humanitarne proszę samemu przełknąć haczyk!)

    tak więc w sprzedaży jest wiele „kontrowersyjnych” przedmiotów, a jednak tylko sex zabawki są oprotestowywane – zupełnie tego nie rozumiem

    pozdrawiam!

  2. nie chodzę do sex shopów, to nie wiem
    Dla mnie to nie kontrowersja, tylko przykrość była
    Zamknięto moją ulubioną pizzerię, a tym miejsu powstał przybytek, którego nie odwiedzam, bo nie mam takiej potrzeby

    Co do sklepu wędkarskiego … też nie chodze

    Pewnie znalazłoby się kilka innych miejsc, których nie odwiedzam i ZAWSZE gdyby powstały zamiast miejsc, które odwiedzam z przyjemnością przykrość byłaby podobna

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s