Gra gier

Nie jestem fanką domina, bo uważam, że gra ta fascynuje dzieci gdzieś do 5 roku życia. Potem coraz bardziej zaczyna się nudzić i w rezultacie jedyną rozrywką jaką domino może oferować staje się układanie go w szeregi, które potem malowniczo upadają. Chociaż ja nie jestem dość cierpliwa, żeby wykorzystać w tej zabawie chociażby wszystkie klocki znajdujące siew jednym pudełku, a co dopiero myśleć o czymś bardziej skomplikowanym i wymagającym. Podziwiam cierpliwość ludzi, którzy dniami, tygodniami, miesiącami układają poszczególne elementy w wielkim dziele, które na koniec zostanie przewrócone, by stworzyć jakiś obraz czy inne arcydzieło. Wspaniale ogląda się jakieś wydarzenia typu Domino Day, ale prawdę mówiąc często mam nadzieję, że właśnie im nie wyjdzie, że coś się nie uda, nie przewróci się wszystko i będzie ogólna porażka. I nie dzieje się tak dlatego, ze jestem wyjątkowo okrutną osobą, ale dlatego, że mam nadzieję, że wtedy zobaczą bezsens swoich działań. Jak można tyle czasu poświęcać na tworzenie czegoś, co ma zostać zniszczone? Czy to nie jest marnotrawstwo czasu pod przykrywką robienia czegoś wspaniałego?

Mnie takie przyjemności omijają, bo nie jestem aż tak nieziemsko cierpliwa. Pewnie przy jakimś 30 klocku, jeśli zmusiłabym się, żeby aż tyle ich w kolejności i odpowiednich odstępach ustawić, ręce zaczęłyby mi się trząść nie tyle z nerwów, że to się przewróci ile ze zdenerwowania, że zajmuję się czymś tak bezowocnym. W rezultacie wszystko by runęło na długo przed planowanym upadkiem.

Nie zabieram się więc do tego i jestem dzięki temu spokojniejsza i szczęśliwsza. Domino nie stanowi dla mnie żadnej rozrywki.

Jednak wystarczy mała modyfikacja, delikatna zmiana nadruku na poszczególnych klockach, bym wciągnęła się w dopasowywanie ich do siebie. Ani kropki, ani cyferki, ani zwierzątka, które na kawałkach plastiku są umieszczone nie pociągają mnie w żaden sposób. Ale znaczki azjatyckie, smoki i rośliny wpływają na mnie w przedziwny sposób i z zaciętością totalnego zapaleńca potrafię się w nie wpatrywać, by znaleźć odpowiednie pary. Oczywiście wtedy nie jest to już zwykłe domino znane z dzieciństwa, ale gra gier jaką jest mahjong.

Zasady też są trochę odmienne i choć można w mahjonga grać w grupie, to równie dobrze, a może nawet lepiej gra się samemu. Niestety gra realna nie jest prosta, bo trzeba zaopatrzyć się w cały komplet klocków, a potem ktoś musiałby te klocki poukładać, a to wymaga samozaparcia, którego mnie brak. Dlatego dla mnie osobiście cudownym udogodnieniem jest możliwość gry w tę grę przy pomocy komputera. Ach jakaś to frajda. Gdy już nie ma więcej rozwiązań  zawsze można klocki przetasować, co odkrywa nowe możliwości. Myślę, że gdy gra powstawała nikt nie spodziewał się, że do takiej formy zostanie sprawdzona.

Na początku XX wieku nie śniło się ludziom, że komputery będą w niemal każdym domu i tak wiele ludzi będzie na nich grać. Mahjong nie był pomyślany jako gra komputerowa. Chińczyk, który prawdopodobnie go wymyślił, inspirował się grami karcianymi, a nie pikselami i pamięcią RAM. Co do twórcy to nie zdziwiłabym się, gdyby to był Chińczyk, bo biorąc pod uwagę liczebność tego narodu nic niezwykłego, że wiele pomysłów i wynalazków pochodzi właśnie od nich. To nawet wynika z rachunku prawdopodobieństwa. Na tyle ludzi musi się co jakiś czas trafić osobnik wyjątkowo pomysłowy. Temu udało się doskonale. Gra rozpowszechniła się w Chinach, Japonii, Ameryce a potem na całym świecie. I w moim komputerze też.

Nie mieszkam w Japonii, gdzie odbywają się krajowe zawody, w których obowiązują szczegółowe zasady stworzone przez specjalną Japońską Ligę Mahjonga, a zapaleni gracze mogą wspólnie spotykać się na partyjkę w jednym z 20 tysięcy specjalnych klubów. Nie jestem też mieszkanką Chin, gdzie stworzono miejsca zwane „Szkołami Mahjonga”, które nie mają nic wspólnego z edukacją czy poznawaniem zasad gry, a są specyficznymi kasynami. Specyficznymi, bo gra się tam wyłącznie w mahjonga, chociaż stawia się jak najbardziej prawdziwe pieniądze, a wstęp mają wyłącznie osoby pełnoletnie. Ale choć do Azji mam dość daleko i nie jestem w stanie korzystać z bogactwa mahjonga jakie tam jest oferowane, to gra ta zawojowała moje serce. Dzięki internetowi mam do niej stały dostęp i zawsze, kiedy najdzie mnie ochota, mogę zagrać w tę grę gier.

Reklamy

2 thoughts on “Gra gier

  1. Zawsze powtarzam, że mahjong to świetne ćwiczenie dla mózgu, a do tego polepsza spostrzegawczość. Prawdopodobnie nie ma w tym grama prawdy, ale jakoś trzeba usprawiedliwić te godziny spędzone przed monitorem…
    Ale nie polecam dzielić się tą grą z rodziną. Ja kiedyś dla świętego spokoju posadziłam przed nią zrzędzącą rodzicielkę. I co? Przez bite pół roku nie dało się dobić do komputera. Więc uwaga: to uzależnia!

  2. No cóz wytłumaczenie siedzenia przed monitorem jakie by nie było jest dobre :)
    Ja na szczęście nikogo nie zaraziłam mahjongiem, a poza tym mam własny komputer, wiec mam stały dostęp do środka uzależnienia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s