Pomidorowa

Poniedziałek jest królem pomidorowej. Bo jak zostanie królewski rosół z niedzieli, to nie można go bezcześcić dniem powszednim. Trzeba zamętnić go przecierem pomidorowym, albo jeszcze bardziej pomidorami jedynie przetartymi przez sitko i wtedy może zagościć na stole. Z tymi samymi kluskami, co wczoraj błyskały spod oczek rosołowych. Dzisiaj nie są w stanie przebić się przez mętną powierzchnię pomidorowej. Ale nie trzeba mieć rosołu, by stworzyć pomidorową. Wystarczy włoszczyzna, albo nawet kostka rosołowa i przecier. Albo pomidory. Mogą być takie z puszki, już gotowe do wrzucenia do garnka, bez skórki, z duża ilością kwaskowatego soku. Albo świeże, które jednak wymagają trochę więcej pracy. Ale co to za praca dla miłośnika smaku finalnego. Pokrojenie i przesmażenie pomidorów to wręcz przyjemność. Sok cieknący po rękach, zapach wdzierający się w nozdrza, a potem pestki strzelające w zębach. Żadne przecieranie przed tym nie uchroni. I bardzo dobrze, bo jednak pomidorowa z całych pomidorów musi mieć w sobie coś dodatkowego, czego ta z przecieru mieć nie będzie. Pomidorową można zrobić w zasadzie zawsze, bez jakichś szczególnych przygotowań.

pomidorowa-610x300

Co takiego jest w tej niepozornej pomidorowej, że jest ulubioną zupą wszystkich dzieci a i dorośli nią nie pogardzą? Są tylko kluby zwolenników pomidorowej z kluskami i tej z ryżem. Jakoś o szczególnej organizacji wielbicieli pomidorowej z ziemniakami nie słyszałam, a taki twór widziałam i nawet miałam okazje go spróbować. W dzieciństwie moja babcia uraczyła mnie czymś takim i do dzisiaj pamiętam to bardziej jako wydarzenie plastyczne niż kulinarne. Ziemniaki były ugotowane oddzielnie, utłuczone i tworzyły w talerzu coś na kształt wyspy. A pomidorowa woda opływała ją z każdej strony. Smakowo to nie stanowiło doskonałego połączenia i pomidorową z ziemniakami jadłam w życiu raz. Ten mi wystarczył, bym stwierdziła, że fan klub tego rodzaju pomidorowej nigdy nie powstanie.

Ale czy wolałabym tę z ryżem czy z kluskami nie potrafię jednoznacznie stwierdzić. Wydaje mi się, że z makaronem jest lepsza, ale jeśli kilka razy zjem takową, to tęskno mi do połączenia jej z ryżem. I odwrotnie.
Ale znam historie wnuczka i dziadka, którzy zamęczali babcie, bo każdy przeforsowywał swoją wersję. Jeden chciał z ryżem, drugi z kluskami. W tajemnicy jeden przed drugim namawiali babcie do przejścia na jego stronę. A babcia jako osoba zarządzająca tym, co na talerzu znajdowało się finalnie, miała niełatwe zadanie do rozwiązania. Komu dogodzić? Kogo zadowolić? A komu się narazić? Musiała mieć nielichy umysł i zdolności pojednawcze, ze potrafiła wyjść z tej opresji bez uszczerbku na zdrowiu zarówno fizycznym jak i psychicznym. A i wnuczek z dziadkiem mają się świetnie i rodzaj dodatku do pomidorowej nie poróżnił ich wcale. Bo takie spory to tylko margines tego, co jest kwintesencją – smaku. Niezaprzeczalnie najlepszego smaku zupy. Trochę słodkiego, trochę słonego, trochę kwaśnego. Połączenie prawie nierealne, a jednak możliwe. Wszystko zależy od jakości pomidorów albo koncentratu, ale przecież dobry kucharz potrafi wszystko udoskonalić. Zbyt kwaśny przecier potraktuje cukrem, mięsiste i słodkie pomidory skropi cytryną. Zawsze jest jakiś sposób. Zawsze jest smak na przeciwległym krańcu, który można dodać, by pomidorowa nabrała pełni.


Niby taka prosta sprawa – pomidorowa z ryżem, och przepraszam, z kluskami, ech może jednak z ryżem…..

Z czym by nie była (no może z wyjątkiem tych nieszczęsnych tłuczonych ziemniaków) zawsze smakuje doskonale.

Advertisements

3 thoughts on “Pomidorowa

  1. Absolutnie się zgadzam – jeśli pomidorowa to tylko z pomidorków, zimą z puszki, ale latek koniecznie ze świeżych! Tego aromatu nie zastąpi żaden koncentrat! Dziękuję za wizytę!

  2. faktycznie. dzisiaj zrobiłem pomidorową zupę na tym nieszczęsnym wczorajszym rosole. przyznam się bez bicia że skorzystałem z przecieru pomidorowego i z dużej ilości pieprzu, bo jakoś tak bez tego ostrego smaku pomidorowa mi nie pasuje. a i dzisiaj zatęskniłem za ryżem i powstała taka pomidorowa jak za starych lat, pomidorowa zupa pieprzowa z ryżem:)
    poniedziałkowy tradycyjny obiad.

  3. Mniaaam :) tak to pięknie opisałaś że aż poczułam aromat świeżych pomidorów i pyszszszneeeeej pomidorówki :) to moje ulubione danie :)
    p.s dziękuję za wypowiedź z mojej notce o strachu; tak masz rację i dodam jeszcze: TO ŻADEN WSTYD SIĘ BAĆ… tylko że często o tym zapominamy i paradoksalnie boimy się bać i przyznać do strachu. Podjęłaś tam wątek, iż tylko głupiec się nie boi… – to zdanie często wypowiada mój znajomy. Dziękuję.
    Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s