Rodzinne święta (opowiadanie)

Wstaję rano 24 grudnia i wiem, że to nie będzie dobry dzień. Bo niby czemu ma być. Wszystko nie idzie tak, jak powinno. Najpierw popsuł mi się ekspres do kawy, jakby sugerował, że w ten dzień powinnam odpuścić sobie jedyny napój, którego z rana pragnę i potrzebuję. Musiałam zadowolić się kawą rozpuszczalną, a tej powinnam wypić chyba z 2 litry, żeby postawiła mnie na nogi. Puściłam wiązankę słów niecenzuralnych w kierunku ekspresu, by wyraźnie zaznaczyć mu moje niezadowolenie z takiego obrotu spraw.

Potem okazało się, że jedyna jadalna część lodówki to ser żółty, którego krojenie wymaga piły tarczowej, ale cudem udało się go położyć na kromce chleba. Tak to jest, gdy człowiek robi przedświąteczne czystki w lodówce, bo z podróży do rodziny wróci z darami, którymi zapcha każdy kąt lodówki, blatu i szafek w kuchni. Nic się nie może zmarnować i czego nie zjemy przy stole, dostaniemy na wynos.

Czytaj dalej

Sport świąteczny

Pomimo śniegów i mrozu jakie przywitały nas z początkiem grudnia i nijak nie chcą odpuścić, odbywa się właśnie tradycyjny sport, który uprawiany jest zawsze o tej porze roku przez bardzo wielu uczestników nieoficjalnych zawodów. Nikt tych zawodów oficjalnie nie ogłosił, choć można przypuszczać, że namowy do nich ogłaszane są regularnie w każdym możliwym medium.

Każdy kto zdrów na ciele ( przynajmniej na tyle, by wychodzić z domu), choć chyba nie na umyśle, biega po sklepach w szale gorączki zakupowej. Ludzie wrzucają do koszyków i toreb coraz to nowe produkty, które maja im zagwarantować udane święta. Stosy prezentów piętrzą się w wózkach, bagażnikach a w końcu w szafkach, szafach i szufladach, by doczekać tam świąt. Czytaj dalej

Gra kinematograficzna

Skończyłam filmoznawstwo i w ramach studiów obejrzałam wiele filmów, które mnie zainteresowały, ale też wiele filmów, na których wynudziłam się jak mops. Choć prawdę mówiąc nie mam pojęcia czy mops się nudzi czy nie, ale wyraz jego twarzy czy też mordy wskazuje na brak jakiegokolwiek entuzjazmu i pewnie stąd takie porównanie.

Wiele filmów rozpoznaje po ujęciu czy dwóch, czasem wystarczy mi jeden kadr, bym wiedziała co to za film. Mogę określić tytuł  jedynie po obsadzie. Jednak to wszystko jest niczym, w porównaniu to wygibasów mózgowych jakich muszę dokonać, by odgadnąć tytuł filmu po opisie wykonanym przez mojego tatę. Czytaj dalej

Zima wzięła nas z zaskoczenia

Pod nogami chrzęści, skrzypi, trzeszczy i jak tam jeszcze ten odgłos można nazwać. W twarz natomiast zdecydowanie szczypie. A nogi i ręce, zwłaszcza stopy i dłonie, drętwieją. Chyba z zimna, choć może z zacierania i różnych gwałtownych ruchów jakie się wykonuje, by nie odpadły.

W ogóle człowiekowi nie chce się za bardzo z pomieszczeń wychodzić, bo na dworze aura jest zdecydowanie niesprzyjająca. Na szczęście śnieg sypie głównie wieczorami i w nocy, co sprawie, że nie trzeba się przemieszczać przez śnieżne zamiecie. Jedna mi się taka w ostatnim czasie trafiła, choć właściwie nie jestem przekonana czy leciało bezpośrednio z nieba, czy może pewne pośrednictwo w tym procederze miały jednak dachy. W każdym razie wiało, a wiatr niósł ze sobą śnieg, który widoczność  ograniczał do czubka własnego nosa, a ja aż tak egoistyczna nie lubię być. Czytaj dalej