Słowo miasta

Podobno każde miasto ma swoje słowo. Takie, które je określa, wyznacza mu rytm, nadaje bieg myślom jego mieszkańców. Podobno w Rzymie takim słowem jest seks.

Zaczęłam się zastanawiać jakie słowo określa Łódź. Coś, co opisywałoby nie tylko ulice, budynki, ale też ludzi, ich nastroje, miny, zachowanie. Stwierdziłam, ze nie odważyłabym się użyć słowa depresja. Jest zbyt mocne, ostateczne. Wymaga leczenia, medykamentów, konsultacji, terapii, a ja chcę wierzyć, ze z Łodzią nie jest tak źle. Nie jest pacjentką całkiem chorą, zniszczoną przez zło tego świata i tylko lekarz może jej pomóc na chorą duszę. Dlatego słowa depresja bym nie użyła, choć znam wiele osób, które uznałoby je za odpowiednie bez wahania. Ale nie ja, dla mnie depresja nie jest odpowiednia dla określenia Łodzi. Czytaj dalej

Reklamy

Kwestia darta jako argument za zwiększeniem ilości kobiet w polityce

Wiem że z inwencja w kwestii wymyślenia tytułu popuściłam wodze fantazji niczym dziennikarzyna z jakiegoś bardzo poczytnego, choć mało ambitnego pisemka typu „Fakt”. Pewnie niejedna osoba mogłaby w dalszej części tekstu znaleźć słabe potwierdzenie mojej tezy, że jednak jest to jakiś zaczyn do dyskusji nad autentycznym wpływem takich sytuacji na debatę dotyczącą bytności lub niebytności kobiet w polityce. Jednak tytuł mi podpasował, dlatego nie zamierzam go zmieniać. Czytaj dalej

Koszula

Myślałam ostatnio nad tym, jak to możliwe, ze tak wielu mężczyzn nie potrafi prasować koszul. Proszę tutaj bez słuszny głosów oburzenia, że przecież wielu jednak potrafi, świetnie wiedzą kiedy prasuje się kołnierzyk a kiedy mankiety i w ogóle co w jakiej kolejności, bo wiem, ze tacy są; sama nawet skorzystałam z istnienia takowych, gdyż mój ojciec prasował swoje koszule, a i moje przy okazji jak ładnie poprosiłam. Wiedzy na temat nieumiejętności prasowania koszul przez płeć brzydszą nie wyniosłam z domu rodzinnego, a ze spostrzeżeń jakich nabyłam poza nim. Czytaj dalej

Kobieta i mężczyzna – PRANIE

Mężczyzna siedzi przy komputerze i czyta wiadomości ze świata. Gdzieś znowu szaleje huragan, a w innymi miejscu rozpętała się kolejna wojna. Na miejsce każdego złapanego terrorysty przypadało 5 kolejnych. Skąd oni się brali? Rozmnażali się jak komary w ciepłe, wilgotne lato. Widział już te wszystkie wiadomości w telewizji. Obejrzał już przekaz dziennikarski na każdym z kanałów. Nie żeby chciał słuchać ciągle tych samych komentarzy.  Nie chciał przeszkadzać kobiecie, która krzątała się po kuchni. Mógłby usiąść do komputera już wcześniej, ale postawili go w przedpokoju obok kuchni, bo tylko tam podobno było miejsce. Wolałby go mieć chociażby w salonie, ale najlepiej, gdyby mógł postawić go w sypialni. Zamykałby się tak kiedy by chciał i nikomu by nie przeszkadzał. Tylko kobieta uznała, że w sypialni nie ma na komputer miejsca. Pewnie, że nie ma, bo zagraciła wszystko szafami. Komu jest potrzebnych tyle szaf? Czy oni mają garderobę planu wielkiej produkcji hollywoodzkiej? Ile można mieć ubrań? Weźmy takie stroje eleganckie.  Jemu jakoś przez 10 lat wystarczyły dwa garnitury, do który od czasu do czasu dokupuje koszule czy krawat. A ona ciągle kupuje coś nowego. A to sukienkę na Sylwestra zgodną z aktualnym trendem w modzie, to znowu inna na wesele, bo w tym samym towarzystwie drugi raz się w sukience nie pokaże. Potem kostium na imieniny u ciotki, a na koniec jeszcze garsonkę na święta. Do tego dochodzą buty i torebki, oraz tony bluzek, bluzeczek, golfików, topików i czego tam jeszcze projektanci nie wymyśla. Oczywiście przemysł tekstylny się kręci. Pewnie w samym jego domu jest opchnięte z 2/3 magazynów dużej firmy produkującej ubrania. Nic dziwnego, że ciągle nie ma miejsca na to wszystko i kolejne szafy wydają się mnożyć w nieskończoność. Czytaj dalej

Guzik bez pętelki

Z przystanku do domu idę przez przejście podziemne. Codziennie na schodach widziałam guzik. Taki zwykły, szary. Zupełnie samotny, nawet bez pętelki. Bez żadnego wspomnienia po jakiejkolwiek nitce, która kiedyś musiała przy nim być,  musiała go przytwierdzać do czegoś. A teraz nie było po niej śladu. Leżał zawsze w tym samym miejscu. Na schodach nikt nie sprząta, wiec nic dziwnego, że zawsze tam był. Leżał i namiękał wodą. Albo z deszczu, albo taką z roztapiającego się śniegu. Błyszczał i lśnił po tej wodzie. Nawet nieważne było to, że jest szary, tylko wybijało się to, ze jest błyszczący. Taki zwykły guzik. Chyba od płaszcza, bo dość duży. Na pewno nie od bluzki. Żadna bluzką nie wyglądałaby dobrze z takim guzikiem. Nawet błyszczącym. Czytaj dalej

Chłodzone trupem, ogrzewane moczem

Uciekł mi tramwaj. Choć właściwie nie uciekł mi w sensie dosłownym, bo nie widziałam, żeby odjeżdżał z przystanku. Doszłam sobie do niego spokojnie i bez nerwów. Dopiero jak na przystanek dotarłam okazało się, że jakieś 2 minuty wcześniej tramwaj odpowiedniej linii odjechał. Prawdopodobnie. Wiedziałam to tylko stąd, ze tak było napisane w rozkładzie jazdy, który na tym przystanku akurat znajdował się w odpowiednim miejscu. Czytaj dalej

Myśli oderwane

Czasem w mojej głowie pojawia się jakaś myśl, która krąży po niej, obija się w poszukiwaniu rozwinięcia czy rozwiązania. Ale nie tak, jak dowcipowe dwie kuleczki, które krążą po pustkowiach czaszki w poszukiwaniu siebie nawzajem, bo tylko w ten sposób pojawi się MYŚL, rzecz wielka i jedyna w swoim rodzaju. W mojej głowie krążą takie samotne, oderwane myśli, które pojawiają się pod wpływem usłyszenia czegoś, przeczytania czy zobaczenia. Jakiś fragment rzeczywistości wedrze się głęboko w moją świadomość i nie chce z niej wyjść. Pytania retoryczne rozwijają mi się w wielkie elaboraty, które szukają rozwiązania problemu, jaki zawierają. Nie wiedzą, ze jako retoryczne, nie mogą oczekiwać na żadną konkretną odpowiedź. Mogą co najwyżej wywołać potoki myśli, swobodny lub mniej swobodny ich przepływ, z którego pewnie coś wyniknie, ale dla mnie samej, a nie dla konkretnego pytania.

Ostatnio pokusiłam się nawet o zapisywanie co niektórych. Czytaj dalej