Spowiedź z mojego koloru

Kiedyś, dawno temu, jakieś pół mojego zycia temu nawte, w mojej szafie królowała czerń. Ach jak pięknie potrafiłam dobierać jej odcienie, zestawiać w niezwykłe komplety. Miałam czarne spodnie, bluzki, koszule i inne częsci garderoby niezbędne dla młodej dziewczyny jaką byłam. W kontraście z moją odwieczną bladościa starałam się nadać mojej powierzchowności wygląd, który nie przywodził na myśl zdrowia ani energii, a raczej miał odwołania kinematograficzne, bo do dziś blada twarz z kompletnie czarnym ubraniem kojarzy mi sie z rodziną Adamsów. Czytaj dalej

Reklamy

Nago przed Jeremy Clarksonem

Lata upojnej młodości mam za sobą. No dobra, jest w tym trochę kokieterii, bo jakaś super stara nie jestem, ale wiele jest za mną. Kiedyś nie widziałam problemu, żeby pozować do zdjęć pół nago. Dzisiaj jakoś sobie tego nie wyobrażam. Nie wiem czy to ciąża zmieniła moje podejście do ekspozycji ciała, czy może wiek ma swoje prawa. Nie rozsypałam się jakoś znacząco, ciąża też nie wywołała konkretnego spustoszenia w moim wyglądzie, ale mam większy dystans do ekspozycji ciała i wystawiania go na widok publiczny. Czytaj dalej

Więzienny bunt myśli

Tak wiem, opuściłam sie w pisaniu, zapuściłam się literacko i w ogóle powinnam kajać się do końca swiata. Ale wtedy nijak bym już nie pisała, więc postanowiłam zacząćkarnie klepać w klawiaturę zamiast marudzić.

Na swoje usprawiedliwienie mam tylko tyle, że w moim życiu ostatnio nastąpiła rewolucja i inne perturbacje. Na szczęscie nie były to żadne sprawy żołądkowe, bo wtedy wezbrałaby we mnie fala posiłków zjedzonych i zrobiłaby wszystko, zeby z organizmu się wydostać. Jedyne co wezbrało to emocje i myśli, zrobiły przewrót w głowie i wcale nie próbowały się nigdzie wydostać, tylko próbowały pozbawić mnie czaszki. Objawiało sie to kołowrotkiem myśli, zawirowaniami emocji i bólem głowy (o tak, objawy fizyczne też się pojawiały). Czytaj dalej