Nago przed Jeremy Clarksonem

Lata upojnej młodości mam za sobą. No dobra, jest w tym trochę kokieterii, bo jakaś super stara nie jestem, ale wiele jest za mną. Kiedyś nie widziałam problemu, żeby pozować do zdjęć pół nago. Dzisiaj jakoś sobie tego nie wyobrażam. Nie wiem czy to ciąża zmieniła moje podejście do ekspozycji ciała, czy może wiek ma swoje prawa. Nie rozsypałam się jakoś znacząco, ciąża też nie wywołała konkretnego spustoszenia w moim wyglądzie, ale mam większy dystans do ekspozycji ciała i wystawiania go na widok publiczny.

Nie rozbieram się ani prywatnie ani zawodowo z jakimś namaszczeniem, nie potrzebuję golizną kusić czy zwracać uwagę. W domu potrafię paradować w bieliźnie, ale nagłe pukanie do drzwi sprawia, że nerwowo poszukuje spodni, bluzki, szlafroka i jeszcze innych części garderoby, które ukryłyby moje wdzięki przed niechcianym spojrzeniem.

A jednak jest jeden mężczyzna, który ogląda mnie nago regularnie, który wpatruje się we mnie przenikliwie, gdy biorę prysznic i w ogóle ciągle widzi moją nagość w pełnej krasie.

Dochodzę do wniosku, że najczęściej nago widzi mnie Jeremy Clarkson.

Mój mężczyzna, partner życiowy, czy ogólnie mówiąc nie-mąż uprawia szeroko zakrojone czytelnictwo w zaciszu łazienki. Znaczy wtedy, gdy on to czytelnictwo uprawia jest to ubikacja. A potem odkłada książkę na jej miejsce pod szklanym blatem umywalki. Blat jest całkowicie przezroczysty, na okładce jest Jeremy Clarkson i wszystko staje się jasne. Stojąc pod prysznicem jestem dokładnie oglądana przez Clarksona. Nie sposób uciec przed jego spojrzeniem. Gdy wychodzę od razu widzę jego twarz i ten widok towarzyszy mi przy procesie wycierania.

Do tego wszystkiego ja sama zapraszam Jeremiego do zacisza łazienkowego, gdyż nie sposób odczekiwać 20 minut z maseczką i nie zajmować się czymś bardziej rozwijającym niż podziwianie wyglądu własnej twarzy w białej czy zielonej mazi zastygającej powolnie na skórze. Dlatego w tym wszystkim towarzyszy mi książka, a tak się składa, że ostatnio również jest to Clarkson. Potem zmywam maseczkę, więc książkę odkładam na szafkę i zapominam o niej. Dlatego kolejny prysznic biorę znowu w towarzystwie spojrzenia Jeremiego. Razem z nim się wycieram ubieram, przebieram i w ogóle dokonuje z nim wszelkich obnażeń. Szkoda tylko, że wyraz jego twarzy nie jest w ogóle z powodu tych widoków rozanielony czy błogi, a raczej wygląda na kogoś mocno skwaszonego. Chociaż trudno się dziwić, skoro zaraz przy jego twarzy jest napis „Doprowadzony do szału”, czy coś równie przyjaźnie brzmiącego. Chociaż może nie powinnam się dziwić. Mężczyzna sam się do mojej łazienki nie wprasza, jest tam przeze mnie wręcz zaciągany (lub przez mojego mężczyznę, co już zakrawa na zboczenie) a potem musi kontemplować moją nagość. W sumie któregoś razu trafiłam na program, w którym pewna urocza młoda dama wypowiadała się na temat swojego doświadczenia w zawodzie porno gwiazdy, a potem była prezentowana jej sesja zdjęciowa, która niby miała być mocno erotyczna i ja miałam dokładnie taki wyraz twarzy patrząc na to wszystko, jak Clarkson na okładce swojej książki. On pewnie też nie jest zbyt szczęśliwy, ze musi uczestniczyć w moim obnażaniu. Może jednak powinnam mu oszczędzić widoku moich wdzięków.

A swoją drogą, skoro Jeremy Clarkson jest mężczyzną najczęściej widzącym mnie nago, to zastanawiam się, co na to wszystko powiedziałaby jego żona?

Advertisements

3 thoughts on “Nago przed Jeremy Clarksonem

  1. Tak się zastanawiam, czy nie wydać jakiejś książki z moim portretem na okładce. A nuż trafiłoby mi się coś podobnego? ;)
    I wcale nie musi się to odbywać w obecności „upojnej młodości”.

    „Nie rozbieram się ani prywatnie ani zawodowo z jakimś namaszczeniem”

    Czyli mam rozumieć, że rozbiera się Pani bez namaszczenia?
    Ale czy również zawodowo? :)

  2. Obecnie nie tylko przednia strona okładki, ale i tylna daje szansę, na zamieszczenie swojego zdjęcia. Ba wielu wydawców wymaga odpowiedniej fotki na tylnym skrzydle, by czytelnik czuł się bliżej autora. Dlatego wydając książkę ma się pewną szansę, że własna twarz będzie kusić i podpatrywaćjednocześnie wielu czytelników.

    A co do mojego rozbierania…. z namaszczeniem tego nei wykonuje, a bez namaszczenia…. no po domu czasem śmigam w bieliźnie i żadnego namaszczenia w tym nie ma, bardziej pragmatyzm, gdy z łazienki wędruję do szafy, a nie zabieram ze sobą szafę do łazienki ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s