Nie-optymistyczny wpis

Zdejmuje z siebie kajdany. No może jest to nazbyt malownicze porównanie, ale gdzieś w głębi mnie, w samym emocjonalnym wnętrzu trochę tak to odczuwam. Zakładano na mnie kolejne kajdany i nie odczuwałam tego drastycznie. Tak samo jak nie odczuwają w drastyczny sposób nakładania kolejnych obręczy na szyję afrykańskie kobiety. Najpierw kilka i potem kolejne co jakiś czas, aż pod tym wszystkim, pod tym całym żelastwem jej szyja zmienia się w szyję żyrafy. I nie może już taka kobieta żyć bez tych obręczy, bo sztucznie wydłużona i wiotka szyja bez wspomagania nie jest w stanie utrzymać głowy. Ja też pozwalałam sobie kolejne kajdany nakładać, czasem nakładałam je sobie sama. Bo tak trzeba, tak wypada, tak być powinno. Czytaj dalej

Przeprowadzka

Ostatnio ciągle los kładzie mi kłody pod nogi, przez co moje pisanie jest totalnie porwane niczym dżinsy nastolatków w latach 90. Coś się strzępi, coś dziurawi, coś tkam gęsto innym razem w ogóle zaprzestaje pisania. Na szczęście obecnie mam usprawiedliwienie tak dobre, że nawet każda najgorsza belferka musiałaby takowe przyjąć do wiadomości – przeprowadzałam się.

To oczywiście usprawiedliwia wszystko, nie tylko niepisanie regularnie tekstów na bloga, ale właściwie nawet mogłoby usprawiedliwić niegotowanie, niepranie i jeszcze tysiące innych czynności (czy też braku czynności). Poza wszelkimi zadaniami jakie stając przed osobą przeprowadzającą się są też zadania dodatkowe związane z pracą zarobkową czy opieką nad dzieckiem mocno nieletnim, co jeszcze uprzyjemnia całość przedsięwzięcia. Czytaj dalej

Niczym rozmowa z Badylem

Jednym z moich ulubionych kabaretów jest KABARET MORALNEGO NIEPOKOJU.

Absolutnym hitem w wykonaniu Roberta Górskiego są rozmowy przez telefon, a szczególnie te prowadzone z niejakim Badylem.

Pewnie do słownika wielu weszło określenia typu „Jak mi szafa zaczęła fikać” czy słynna historia z wyrzuconym podczas imprezy telewizorem, któremu na ratunek został wysłany pilot.

Ja mam jeszcze to niewatpliwe szczęście, że swego czasu kolekcjonowałam zjawiska opisywane w tych skeczach, które przytrafiały się moim znajomym. Znam pewnego delikwenta, któremu swego czasu szafa zaczęła fikac, a gdy zamierzał jej oddac, sprytne lustro zaszło go od tyłu i zdzieliło w głowe ramą, przez co stracił podobno przytomność.Znam też kogoś, kto wpadł pod samochód, zaparkowany, w dodatku swój własny. Czytaj dalej