Wielbłądy w MPK

Jadąc autobusem poczułam się nagle jak bym była w Zoo. I nie chodzi mi tym razem o fakt, że współpasażerowie zachowywali się jak bydło. Prawdę mówiąc  najczęściej ignoruję obecność innych w środkach komunikacji miejskiej, gdyż jakikolwiek wyraz zainteresowania pozwala im stwierdzić, że na pewno mam ochotę na bliższą znajomość i uroczą pogawędkę. Potem musze znosić opowiadania o tym, jak pewna pani ubolewa nad faktem, ze jej syn nie ma dzieci albo ze jej mąż dla odmiany posiada jakieś schorzenie. Jeszcze gorzej, gdy w przelocie prześlizgnę się spojrzeniem przez sylwetkę jakiegoś pana, który natychmiast potem musi pilnie przytrzymać się poręczy przy mojej dłoni albo w ogóle stać tak blisko mnie, żebym nie byłą w stanie stwierdzić, czy to jeszcze ja czy już on.

Tym razem jednak moje ignorowanie nic nie dało, bo całe to czucie nie miało nic wspólnego z emocjami czy wrażeniami, ale dotyczyło bodźców jakie z całą okropnością odbierał mój nos. Pierwszym skojarzeniem było to, że właśnie wsiadł wielbłąd , który na przystanku wytarzał się skrupulatnie w tym, co sam wyprodukował. Nie wiem skąd takie jednoznaczne skojarzenie, bo na zdrowy rozsądek nie jestem w stanie stwierdzić, czy mam jakiekolwiek predyspozycje do rozróżniania zapachu wielbłąda od osła czy lamy, a już na pewno nie potrafię rozróżnić zapachów ich produktów. Jednak miałam nieodparte wrażenie, ż to właśnie wielbłąd. Jakież było moje zaskoczenie, gdy okazało się, że to jednak nie wielbłąd wybrał się na przejażdżkę autobusem, a jednak jest to człowiek. Znaczy z wyglądu był to człowiek, bo woń jaką roztaczał wokół siebie na pewno nie była ludzka. Nie wiem jaka była, ale jakiekolwiek zwierzę coś takiego proponuje na pewno musi być samotnikiem, bo nie jest to coś, przy czym nos innego osobnika pozwala mu utrzymywać taką znajomość.

Jakby tego było mało, to zaraz moje rozumowanie zostało poddane kolejnej próbie, bo okazało się, że ów pan wsiadł do autobusu z panią i jej najwyraźniej dana woń w ogóle nie przeszkadza. Jednak szybko nos (mój własny) pospieszył z pomocą i podpowiedział, iż pani pachnie równie zachęcająco, więc może zwyczajnie używają tych samych perfum czy innego specyfiku, który pozwala im prezentować się w świecie w tenże sposób.

Podczas kolejnych kilku przystanków byłam świadkiem opustoszenia autobusu w części czołowej i ogromnego ścisku w części tylnej. Ja sama mogłam stwierdzić, że wiem już jak to jest, gdy smród szczypie w oczy, bo doświadczałam tego w wielką intensywnością. Wrażenia te były tak intensywne, że mogłam zapomnieć o czytaniu czy innych formach rozrywki, jakie zwykle uprawiam w autobusach. Wszystko we mnie koncentrowało się na parze, która wprowadziła takie zamieszanie. Zaczęłam zauważać w nich kolejne podobieństwa do wielbłądów, bo oboje byli objuczeni, jakby wybierali się w wielką wyprawę przez pustynię. Wieźli  jakieś walizy i w mojej głowie pojawiło się nawet przypuszczenie, że w ich wnętrzach kryje się kolejny podróżny. Tym razem poćwiartowany i mocno się rozkładający i to wcale nie oni są nosicielami tego przykrego zapachu, a jedynie dochodzi on z wnętrza niesionych przez nich walizek. Jednak nie jestem pewna, czy gdyby sami nie roztaczali takiej woni, to byliby w stanie w tak obłędnie stoicki sposób ignorować ją.

W końcu wysiedli i cały autobus odetchnął z ulgą. Zupełnie nie w przenośni, bo dało sie słyszeć świszczące nabieranie powietrza przez wielu pasażerów i wydychanie go z wyrazem ulgi, chociaż w autobusie jeszcze przez pewien czas dało się wyczuć wspomnienie tamtych podróżnych. Jakby nie chcieli dać o sobie zapomnieć. Mnie na pewno długo zapomnieć się tego nie uda. Bo w końcu nieczęsto spotyka się kogoś, kto spokojnie  jedzie autobusem a pachnie jak wytarzany w odchodach wielbłąd.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s