Życie zaczyna się po trzydziestce

Wklepując takie słowa w Internet, można się przekonać, że jest to dość popularne stwierdzenie. W zasadzie każda gwiazda, która kończy lub niedawno skończyła 30 lat dochodzi do takiego wniosku. Nie wiem na ile jest o tym szczerze przekonana, a na ile jest to jakaś próba pocieszenia, że nie należy już do grona pięknych dwudziestoletnich. Jak tylko stwierdzi, że właśnie teraz zaczyna się jej życie, to natychmiast rozprasowują jej się pierwsze zmarszczki i znikają te włosy, które zdążyły z różnych przyczyn osiwieć. Pink poszła o krok dalej, bo nawet ustaliła na 30. Urodziny cezure swojej buntowniczej natury. Ze niby wcześniej buntowała się bardziej, a jak tylko tych trzydzieści lat skończyła, to natychmiast spojrzała na świat w jaśniejszych barwach i już jej tak nie uwiera. Słuchając tekstów Pink można mieć nieco odmienne zdanie, ale może to tylko taka kreacja artystyczna, bo w sumie skoro do trzydziestki ta wersja kariery się sprawdzała, to czemu miałaby zmienić swoje podejście do twórczości tylko dlatego, że zmieniła swoje podejście do otaczającego świata.

W dalszej kolejności można zauważyć strony, które nie tchną takim optymizmem. Pojawiają się adresy grup wsparcia, a to brzmi już co najmniej zastanawiająco. Dlaczego już po trzydziestych urodzinach ktoś mógłby potrzebować grupy wsparcia? Czy naprawdę kult młodości w dzisiejszych czasach jest tak absurdalnie rozbuchany, że tracąc 2 z przodu trzeba zacząć myśleć o starości, emeryturze i innych tego typu rzeczach związanych z wiekiem „podeszłym”? Dowiedziałam się, że po trzydziestce kobiety powinny pomyśleć jak poukładać swoje życie, zabrać się za swoją karierę, ogarnąć wszelkie emocje i wydarzenie i w ogóle wziąć siew garść. Nie wiem, czy jeśli ktoś się do 30 nie wziął, to teraz z dnia na dzień da radę, ale z lektury programów poszczególnych grup wsparcia wynika, że po trzydziestce niepoukładaną być już zupełnie nie wypada, więc jeśli nie ma się wszystkiego ustalonego co do joty, to lepiej się nie przyznawać, potajemnie zapisać na wszystkie grupy wsparcia i pozwolić, żeby specjaliści to życie poukładali, żeby można było sobie spojrzeć w lustrze w oczy.

W dalszej kolejności są jeszcze rady portali zdrowotnych, które z góry zakładają, że do 30 kobieta się roztyła, zaniedbała i pewnie jeszcze zaśmierdła. Radzą, żeby przejść na dietę i zacząć dbać o zdrowie, bo to ostatni dzwonek, żeby dotrwać w jakimś stanie do 50.

Jak się zastosuje wszelkie diety i programy uzdrawiania ciała i duszy, to można zarejestrować się w portalu randkowym specjalnie dla ludzi po 30. Bo pewnie w tym wieku jeśli się nie jest sparowanym, to jest sie totalną niemotą i nie nadaje się do niczego, więc swoje życie uczuciowe najlepiej też powierzyć specjalistom od parowania, bo samemu się już tego nijak nie ułoży.

Co do układania życia to ja chwilowo podziękuję za wszelkie próby. Właśnie życie mam obecnie zupełnie niepoukładane i najpierw muszę się z tym stanem oswoić, żebym mogła myśleć o jakimkolwiek układaniu. Nigdy nie określałam swojej wartości poprzez pryzmat bycia lub nie bycia z kimś innym, więc obecnie też nie stanowi to podstawowego problemu w moim pojmowaniu świata i okoliczności mi w tym świecie towarzyszących.

Co do dbania o swe ciało, żeby do 50 nie porozpadać się na fragmenty niczym  bohaterki filmu „Ze śmiercią jej do twarzy”  w finale tegoż, to również muszę podziękować. Jakoś tak się złożyło, że tuż przed 30 zawirowania życie pewnie dodały mi kilku siwych włosów (czego nie widać dzięki błogosławieństwu farb firm wszelakich) ale jednocześnie odebrały mi kilka a nawet więcej niż kilka kilogramów, przez co wróciłam do sylwetki sprzed dziecka, sprzed lat i w ogóle sprzed. Stan ten się jakoś nie chce utrzymać, bo co wydaje mi się, że mój zanik wagi się zatrzymał, to znika kolejny kilogram. Bez mojej wiedzy i udziału żadnego ( chociaż zapominanie o posiłkach może być uznane za jakiś udział z mojej strony) Jak tak dalej pójdzie to do 50 całkiem zniknę, więc niekoniecznie potrzebuję porad w zakresie diety czy czegoś podobnego.

Jedno jest dla mnie pewne – życie po trzydziestce tchnie optymizmem. Chyba nic mnie już w tym życiu nie zaskoczy i przekonałam się, że nie ma takiego upadku, z którego bym się nie podniosła, nie ma takiego dramatu, którego bym nie przetrwała. Człowiek, a zwłaszcza kobieta, jest silną jednostką i nie tak trudno go złamać. Przeżyłam 30 lat i z jednej strony mam już mądrość i dojrzałość tego wieku, a z drugiej potrafię wydobyć głębi duszy świeżość osoby znacznie młodszej. Nie wyglądam już na 20 lat, a już na pewno nie na 15, ale jakoś nieszczególnie do swojego wyglądu z tamtego okresu chciałabym wracać. Nie wiem czy życie zaczyna się po trzydziestce, ale na pewno po trzydziestce się nie kończy.

Advertisements

2 thoughts on “Życie zaczyna się po trzydziestce

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s