Strawił mnie ten ogień

Kochałam tak bardzo, że wydawało się to wieczne. Wyobrażałam sobie nas razem za ileśdziesiąt lat. Choć nawet nie wiem, czy ludzie tyle żyją. My byśmy żyli. Razem. Zasypialibyśmy wtuleni i budzili się w objęciach. Świat krążyłby wokół nas, bo my bylibyśmy jego centrum. Naszą własną wyspą na tym morzu bytu i niebytu

A teraz nic nie zostało. Zupełnie nic. Próbuje odkryć jakieś okruchy, cokolwiek, bo przecież coś musi być. To wszystko nie mogło zniknąć i przemienić siew pustkę. Rozdłubuje siebie, wygrzebuje wnętrze i oglądam, ale nie ma tam już nic. Czytaj dalej