Inspiracje kulinarne ze świata

Fascynacja jedzeniem, które pochodzi z innej części świata niż Polska, obiera coraz to nowe kierunki. Zmienia się to okresowo. Nie wiem jak było wieki temu, bo nie było mnie na świecie, a jakoś do śledzenia historii kulinarnej nie mam zacięcia, ale wiem, jak wygląda to za mojego żywota.

Pierwsze były Włochy i nie chodzi mi tutaj o królową Bonę i wszelkie pietruszki i marchewki. Chodzi mi o pizze, która podbiła podniebienia Polaków lata temu. Ach cóż to było za odkrycie. Ciasto takie, siakie i owakie. Chrupiące albo dla odmiany miękkie i puszyste. Dodatki tak różne, że nawet nie dziwi mnie na pizzy jajko na twardo, chociaż to już nie wiem jakich kuchni jest połączeniem. Tak samo nie dziwił mnie sos curry w jednej z łódzkich pizzerii, tym bardziej, że był całkiem smaczny. Pierwsze wyprawy do pizzerii, tego inaczej pachnącego miejsca, do którego trafiało się w dzieciństwie, pamiętam do dziś. Nie było tam zapachu pierogów i kotletów, tylko ser i pomidory. Egzotyka dla młodego nosa. Kulinarne połączenia woni, których na próżno było szukać w innych jadłodajniach.

W końcu nam się to zuniwersalizowało i przestało zachwycać. Pizze można kupić już wszędzie, nawet w osiedlowym sklepie w lodówie jakaś czeka tylko na spragnione ręce. W prawdzie, żeby to się w ogóle nadawało do jedzenia, trzeba ja obrzucić prawdziwymi dodatkami i sypnąć sporo ziół, no ale można się łudzić, że mamy włoski smak prosto ze swojego piekarnika.

Potem pojawiło się coś, co było istnym objawieniem po-prl-owskim, a mianowicie fastfood typu hot-dog i hamburger. Ja sama pamiętam do dziś mojego pierwszego hamburgera, ale jadłam do na Węgrzech ( żeby jeszcze te podróże kulinarne urozmaicić) i w niczym on nie przypominał tego, co można było otrzymać w pierwszych otwieranych McDonaldsach po odstaniu 3 godzin w kolejce do kasy. Polacy uwielbiają kolejki, wiec w tych również stali ze sporym zacięciem. Kotlet który przypomina w smaku coś, co przypominać miało mięso. Bułka z waty i plasterek sera topionego udający ser żółty, to istna poezja smaku cheeseburgera. Prawie zapomniałam ,ze w tym wynalazku znajduje się jeszcze ogórek, ale twórcy prawie też o nim zapomnieli, bo przydział wynosi sztuk jeden i jest to liczba plasterków a nie ogórków. Naprawdę jest co zamawiać. Generalnie już ciekawsze rozwiązania w tym zakresie oferują prywatne budy, w których może nie jest bardziej uniwersalnie, za to często bardziej smacznie. Ale ja i tak nie jestem fanką tego typu jedzenia i zdecydowanie wolałabym upchnąć swojskiego mielonego w jakąś bułę własnoręcznie w domu. I okrasić to pomidorami, surówkami i jeszcze innymi warzywami, żeby chociaż przywodziło na myśl rozsądny posiłek.

Następnie pojawił się azjatycki szał. Sajgonki zawojowały rynek. Tanie i zapychające bardzo skutecznie o każdej porze dnia i nocy. Ale do tego był pełen przegląd tego, co kuchnia azjatycka miała do zaoferowania. Wieprzowiny, wołowiny i inny drób. Nawet historie o odławianiu kotów i gołębi nie były w stanie odstraszyć konsumentów. Było dużo i tanio, a to liczyło się zgłasza w środku nocy po 4 piwie, gdy „chińska buda” była jedynym otwartym przybytkiem. I te zagorzałe dyskusje, czy oferowane tam jedzenie jest chińskie, tajwańskie czy może z jeszcze innego regionu. Ryż ugotowany zupełnie nie na sypko, sosy przyprawiające o dreszcze – czasem rozkoszy a często przerażenia. To wszystko tworzyło niezwykły klimat, którym zachwycaliśmy się przez pewien czas, aż …

… pojawił się kebab. Turecki przysmak zawojował rynek. Podawany na talerzu czy w bułce. Nawet ma cudowny romans z Hiszpanią czy Meksykiem lądują w samym środku tortilli. Te wielkie kręcące sięw blasku opiekacza tusze, które tak naprawdę są sprasowanymi kawałkami mięsa. Obłędne koło, bo najpierw te kawałki ukleja się do postaci wielkiego bloku mięsnego, a potem kawałkami się je odcina. Ale co tam. Wybór sosów, surówek i innych dodatków zaspokaja najwybredniejsze gusty. Czosnkowy dla tych, którzy nie planują bliższych kontaktów z innymi, pikantny dla tych, którym niestraszne mocne wyzwania, albo łagodny dla niezdecydowanych. Taka porcja zaspokaja każdy głód, regeneruje siły i dostarcza tyle energii, że orzącemu koniowi by wystarczyło. Kebaby królują, a klientów nie jest w stanie nawet odstraszyć analfabetyzm zakładających tego typu przybytki i nazywających te miejsca „Kebap”.  Konkurencja nie ma szans.

W pewnym miejscu stoją obok siebie budki z jedzeniem. Jedna z napisem „Naleśniki francuskie” druga z napisem „Kebab turecki”

Jakimż trzeba być nierozsądnym, żeby ostentacyjnie nie powiedzieć głupim, żeby uznać, ze obok kebabu można sprzedawać coś tak niezrozumiałego jak naleśniki i do tego francuskie. Francuskie to się u nas dobrze sprzedają co najwyżej frytki i tylko dlatego, ze serwuje je amerykański McDonalds. Nic zatem dziwnego, że o ile kebab tętni życie, to w budzie z naleśnikami dawno nie ma klientów, sprzedawcy i w ogóle żadnych naleśników.

Co będzie kolejne?

Niektórzy wierzą w sushi. A mnie jakoś nie przekonuje wizja tego pokarmu opanowująca wszystkich. Myślę, że jest to zbyt dystyngowane danie, którym nie można się upaprać w środku nocy i nawpychać tak, jak kawałami smażonego, pieczonego, grillowanego czy opiekanego mięcha. Na pizzy, w hamburgerze, sajgonce czy kebabie.

Ale może teraz pora na coś swojskiego. W końcu sami posiadamy całkiem smaczną kiełbasę, którą można wrzucić na grilla albo podgrzać do wymaganej postaci w jakiś inny sposób. W okresie letnim sezon na grillowanie rozbudza tego typu fascynacje i w niektórych miejscach pojawiają się kiełbasy i karczki z grilla. Może wraz z pierwszymi jesiennymi deszczami zapał nie zgaśnie i zadomowi się na ulicach i pubach na stałe.

Reklamy

3 thoughts on “Inspiracje kulinarne ze świata

  1. w moim przekonaniu – w horyzoncie czasowym brak niezwykle ważnej dla naszego rozwoju kulinarnego (i dość specyficznego dla Polski lat osiemdziesiątych) bułki z pieczarkami. Nie zapiekanki broń Boże, ale bułki na ciepło z pieczarkami.

  2. Widocznie nie są w bezpośrednim towarzystwie kebabów :P
    Ja mam jedną ulubipną pierogarnię ( tam mają tez naleśniki) która sąsiaduje z knajpką indyjską, ale to jest zagłębie awangardy kulinarnej widocznie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s