(ZA)Kolanówki

Objawiła się ostatnio absolutna fascynacja płci obojga skarpetami, które zwą sie kolanówki czy też zakolanówki. Bez względu na to, czy są z materii delikatnej, czy stanowią siermiężną ochronę przed mrozami, niosą ze sobą znaczenia idące znacznie dalej niż wygoda czy nawet moda.

O ile podkolanówki swego czasu osiągnęły miano antygwałtów z uwagi na całkowitą aseksualność i niechęć mężczyzn do zajmowania się kobietami w nie odzianymi, o tyle zakolanówki stanowią punkt zapalny w sferze seksualności.

Skoro już kobiety je noszą i to masowo, a mężczyznom  głowy się urywają od odwracania za kobietami w tychże, to zaczęłam się zastanawiać skąd taki trend? Dlaczego wywołują one takie emocje i nie sposób przejść obok tej części garderoby obojętnie? W końcu skarpety nie stanowią seksualnej części odzienia. Do tej pory jedyny styk seksualności i skarpet miał miejsce w określeniu sytuacji jako żywcem wziętej z ruskiego pornola, gdzie to kochanek nie zawracał sobie głowy tak prozaiczną czynnością jak zdjęcie skarpet i śmiało używał sobie z kochanką w przyodzianych stopach.  A teraz ta damska ich odmiana przeszła na drugą stronę barykady, zawładnęła wyobraźnią erotyczną i ma się w tym miejscu  wyjątkowo dobrze. Czytaj dalej

ZMROK

Na wstępie musze się przyznać, że przeczytałam „Zmierzch”. Od razu uderzę się w pierś nie tyle z powodu, dla którego po książkę sięgnęła, ale czemu do licha przeczytałam ją do końca???

Tak już mam. Jak książkę czytać zacznę, to muszę skończyć, nawet jeśli by to groziło trwałym uszczerbkiem na zdrowiu. W tym przypadku było chyba dość blisko takiej ostateczności. Przeczytać to musiałam, bo ogólny szał panujący wokół historii i moje zapędy kulturoznawcze z zabarwieniem społecznym nie pozwoliły mi trwać w niewiedzy. I choć wielu ostrzegało, że takich rzeczy się nie robi, to jednak byłam twarda, książkę pożyczyłam ( na zakup bym się nie porwała, życie mi jeszcze miłe) i przeczytałam.

Po pierwszym tomie za resztę podziękowałam, bo jeśli czytanie może boleć, to bolało. Czytaj dalej