ZMROK

Na wstępie musze się przyznać, że przeczytałam „Zmierzch”. Od razu uderzę się w pierś nie tyle z powodu, dla którego po książkę sięgnęła, ale czemu do licha przeczytałam ją do końca???

Tak już mam. Jak książkę czytać zacznę, to muszę skończyć, nawet jeśli by to groziło trwałym uszczerbkiem na zdrowiu. W tym przypadku było chyba dość blisko takiej ostateczności. Przeczytać to musiałam, bo ogólny szał panujący wokół historii i moje zapędy kulturoznawcze z zabarwieniem społecznym nie pozwoliły mi trwać w niewiedzy. I choć wielu ostrzegało, że takich rzeczy się nie robi, to jednak byłam twarda, książkę pożyczyłam ( na zakup bym się nie porwała, życie mi jeszcze miłe) i przeczytałam.

Po pierwszym tomie za resztę podziękowałam, bo jeśli czytanie może boleć, to bolało.

Ale zupełnie nie o „Zmierzchu” pisać chciałam i było to wspomniane jedynie tytułem wstępu, żeby wyjaśnić, że wiem co to, znam historię i pojmuje wszelkie jej aspekty.

Ostatnio przeczytałam natomiast ZMROK. Ach jakże ten ogryzek na okładce nonszalancko trzymany w jednej dłoni różnił się od okładkowej nabożności pielęgnującej obiema dłońmi piękne jabłko. Nawiązanie jest oczywiste i uderza po oczach z siłą ogromną od razu sugerując, że zawartość tej 159 stronicowej pozycji odziera z całego miąższu opowieść i pozostawia jedynie jej ziarno.

Wyprzedażowa cena 5 zł nie pozwalała tego zakupu nie poczynić, bo więcej wydaję na obiad, a książka ma jednak posmak wieczności.

Ale przed przystąpieniem do czytania pojawiły się wątpliwości. Jak sparodiować coś, co według wszelkich standardów jest samo w sobie parodią poważnych książek o tematyce wampirzej? Obawiałam się, że wyjdzie z tego coś odwrotnego do zamierzonego efektu i albo książka okaże się bardzo poważnym periodykiem a naturze wampira lub jej braku, albo autor pogubi się w zależnościach i odwrotnościach.

Jednak całość poszła w tak totalne krainy absurdu, że sama nie jestem pewna, czy w każdej chwili byłam w stanie je ogarniać. Jeżeli czytając „Zmierzch” myślałam, że głupiej być nie może, to jakże się myliłam. Udało sie zrobić jeszcze głupiej, tylko trzeba było przestać zaprzątać sobie głowę logiką ( chociaż zaraz, zaraz jaka logika kierowała stworzycielką świecącego wampira? Iluminatyzm? ) i przeginać każdą sytuację tak bardzo, żeby stawała się nawet realna.

Jeśli wziąć pod uwagę, że „Zmierzch” jest obrazą historii wampirzych, to „Zmrok” jako obraza obrazy jest ich pochwałą. I na takich prawa stanie w szeregach na regale.

Advertisements

2 thoughts on “ZMROK

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s