Śrubokręt narzędziem feminizmu

Pierwszy raz zauważyłam to na zdjęciu. To samo spojrzenie, ten sam wyraz twarzy i jakieś takie ogólne wrażenie sprawiło, że zaczęłam sobie samej przypominać moją mamę. Czasem mnie to cieszy, czasem smuci, czasem złości. Nie jestem taka jak ona, ale nigdy też nie walczyłam o swoją odmienność, bo byłam inna i tyle. Jednak podobieństwo fizyczne kazało mi sie zastanowić, czy nie ma między nami też podobieństwa innego.

I je także odnalazłam. Trudno mi się było porównywać do mamy z okresu przed moim pojawieniem. Nie znałam jej wtedy, więc nie mam pojęcia jaka była. Jednak wiem, jaka była i jest jako matka, żona, kobieta domowa i zawodowa.

Jestem coraz bardziej podobna do mamy. Z przesuszonymi i szorstkimi dłońmi, które zbyt często są moczone w wodzie z dodatkiem proszku, mydła, płynu do naczyń i innych ustrojstw, którymi rynek nas zalewa. Niczym orkę na ugorze uprawiam wycinanie skórek, a one odrastają szybciej, niż ja napisałam to zdanie. Jestem do niej podobna, gdy planuje obiad na kolejny dzień – dni. Gdy zastanawiam się kiedy zrobić pranie, czy je uprasować, kiedy sprzątnąć i jak wpasować to wszystko w inne obowiązki takie jak praca, zakupy czy spacer z dzieckiem. W takich chwilach widzę, że robimy to samo, chociaż zastanawiam się, czy to podobieństwo wynika z pokrewieństwa czy raczej z tej samej płci. W końcu obie jesteśmy kobietami w ten czy inny sposób odpowiedzialnymi za życie domowe. Dlatego widzę to i się z tym godzę, że do mamy podobna w pewnych aspektach jestem.

A jednak jestem od niej zupełnie inna.

Nie potrafię w sposób zupełnie bezradny tak jak ona prosić mężczyznę, by naprawił poluzowany zawias. Nie potrafię, a może nie chcę, bo wiem, gdzie w mieszkaniu znajdują się śrubokręty i po wyglądzie śrubki potrafię określić czy będzie do tego mi potrzebny śrubokręt płaski czy krzyżakowy.

I to jest mój wkład w domowy feminizm.  Kręcenie śrubokrętem niczym kręcenie głową wyrażające brak zgody na spychanie kobiet do kuchni. Albo do łazienki, bo tam też można posprzątać, poprać, poczyścić. Tak wiele wymaga się od kobiety. Niby mamy równouprawnienie, a jednak to Matka Polka odpowiedzialna jest za dom i rodzinę. Ciągle to na jej barkach leży ten ogromny ciężar. Mężczyźni pozwalają kobietom zadbać o to, o co oni zadbać nie mają siły.

Nie przemawiają do mnie prawicowe teksty o tym, że tylko kobieta rodzi, że tylko kobieta karmi. Bo nagle się okazuje, ze macica i piersi będące punktem wyjścia dowodzą też, że kobieta jako posiadaczka mniejszych stóp może stać bliżej zlewu, by pozmywać albo małymi rączkami lepiej powkłada ubrania do pralki. Nie wiem jakie jest uzasadnienie tego, że lepiej zrobi zakupy, bo nie zauważyłam, żeby po urodzeniu dziecka wyrosły mi dodatkowe kończyny. Chociaż ostatnio w autobusie z trzema torbami i dzieckiem trzymając się jednak poręczy doszłam do wniosku, że matki najwyraźniej mają jakieś pięć rąk. Jednak biologia tego nijak nie tłumaczy. Potrafię pomalować, potrafię przykręcić, potrafię naprawić. Nie rozumiem zatem dlaczego mężczyzna nie miałby potrafić pozmywać czy uprać. Równouprawnienie nie zakładało przecież, że to kobiety nabierają nowych przydatnych cech, przez co mężczyźni całkiem mogą je zatracić. Od podziału na role damskie i męskie również w życiu domowym przeszliśmy płynnie do czasów, gdy kobiety potrafią wszystko, a mężczyźni najlepiej spełniają się w sportach kanapowych z napojem izotonicznym w puszcze, w którego skład wchodzi chmiel. To pogłębia jedynie poczucie niesprawiedliwości i rodzi kobiecy bunt.

W niesprawiedliwości życia ludzie gubią siebie z oczu, przestają się zauważać, znikają wzajemne fascynacje, zapominamy o tym, co było iskrą zapalającą naszą relację. Kobieta zamiast słów, którymi rozpalała mężczyzne, ma teraz głowę pełną nazw kaszek dla dziecka i proszków do prania, mężczyzna nie wie już, jak kobietę dotykać by zapłonęła dla niego, bo lepiej zna układ przycisków na pilocie od układu kobiecych stref erogennych. Rozpadają się uczucia, kończą się miłości. A w rezultacie wszystko szlag trafia.

Nie wiem, dlaczego związków nie naprawiają mężczyźni, ale wiem dlaczego nie naprawiają ich kobiety. Po wykonaniu pracy zawodowej (zarobkowej), ugotowaniu obiadu na dzisiaj, na jutro, na zapas, upraniu białego, czarnego i kolorowego, uprasowaniu, starciu kurzy i umyciu podłogi nie mają już na to czasu, siły i ochoty. Poza tym brak mężczyzny w domu to bardzo często po prostu jedna osoba mniej do oporządzenia za pomocą dwóch kobiecych rąk.

I po tej całej tyradzie, po spychaniu mężczyzny na margines życia domowego zwany kanapą, pragnę jeszcze zaznaczyć, że mężczyzn lubię. Nie wielbię ich i nie czuję się stworzona do roli boginki domowego ogniska, która pilnuje by w piecu nie wygasło, gdy kapłan kontempluje. Ale mężczyzn lubię i nie twierdze, że z żadnym przedstawicielem tej płci nie mogłabym stworzyć spółki na życie, ale bez ograniczonej odpowiedzialności.

O ile nie musiałabym być alfą i omegą we wszystkich pracach domowych i poza domowych, a mężczyzna nie byłby kolejnym dzieckiem, którym trzeba się zająć.

I z taką myślą kładę się spać.

Sama.

Reklamy

5 thoughts on “Śrubokręt narzędziem feminizmu

  1. „Nie wiem, dlaczego związków nie naprawiają mężczyźni, ale wiem dlaczego nie naprawiają ich kobiety. Po wykonaniu pracy zawodowej (zarobkowej), ugotowaniu obiadu na dzisiaj, na jutro, na zapas, upraniu białego, czarnego i kolorowego, uprasowaniu, starciu kurzy i umyciu podłogi nie mają już na to czasu, siły i ochoty” – prawda i tylko prawda.

  2. związki, jakkolwiek trywialnie to zabrzmi, naprawiać powinny obie strony. Podobnie jak robić te wszystkie czynności, które kobieta opisana przez ciebie wykonuje sama. Gotuję, sprzątam, piorę, dobra – nie prasuję, ale staram się robić wszystko inne.

  3. Odpowiedź jest banalnie prosta, otóż widzisz mężczyzna zazwyczaj to takie stworzenie, ze na samym początku związku stara sie, stawia cały świat na głowie żeby tylko jej zaimponować, a jak już osiagnie cel to przestaje sie starać, bo i po co, przecież już nie trzeba… zaczyna on bowiem pęd ku karierze zapominając o domu, który tworzą ludzie, jeśli już kobieta zbierze się do rozmowy i pokaże jemu co robi źle, on zdziwiony stwierdza, że znów wydziwia i chyba pora na jakieś zmiany, jednocześnie nie widząc, ze to właśnie on jest faktycznym powodem wygaśnięcia uczuć i rozpadu związku. Powodem który szuka winy wszędzie, byle nie tam gdzie powinien… w samym sobie.

  4. Związek powinien tchnąć świeżością albo przynajmniej przydatnością do spożycia. Naprawiać należy pralkę albo telewizor, gulaszu już raczej się nie da. Jeśli trzeba naprawiać związek, to znaczy, że się popsuł – a popsuty związek zapachowo bardziej kojarzy się ze skiśniętym rosołem niż ze swądem przepalonego przewodu w urządzeniu do naprawienia. Czy zatem w ogóle należy czynić próby naprawcze? I już naprawdę wszystko jedno, który z partnerów je czyni.
    Jeśli kobietę na początku trwania związku wręcz wzrusza siedzący na kanapie mężczyzna, wokół którego może biegać i obsługiwać z uwielbieniem, to dlaczego w którymś momencie jego trwanie na tronie zaczyna ją irytować? Bo jej przybyło obowiązków? Jeśli wcześniej radziła sobie z tysiącem, to dwa czy trzy dodatkowe nie powinny jej robić różnicy. Gdyby taki facet przy pierwszej próbie opanowania fotela, pilota i czegoś tam jeszcze – podczas, gdy kobieta ugania się w ukropie wokół obowiązków domowych – został z tego fotela wykopany, to odnalazłby swoje miejsce przy pralce, garach czy desce do prasowania. Ale jak na początku zostanie mu założona korona na głowę, to później trudno zmywać w niej podłogę….

    • Chyba, że jak było wspomniane wyżej – początkowo nie zasiada, tylko się stara, pomaga, wspiera… a z czasem mu się to nudzi, bo przeciez po co ma sie wysilać, skoro „służba domowa zawsze gotowa”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s