Być Baranem

Bycie Baranem to bardzo trudna sprawa.

Przede wszystkim nie rozumiem, dlaczego powiedzenie do kogoś „Ty Baranie” ma być obraźliwe, skoro Baran posiada tyle wspaniałych cech.

Najważniejsze jest to, że Baran jest niezwykle uparty i upór swój rozbudowuje do granic możliwości, co staje się jego cechą charakterystyczną i w ogóle cechą najważniejszą. Zawsze powtarzałam, że mój upór to moja największa wada i największa zaleta. Jak coś sobie postanowię, to dotrę do celu, choćby cały świat był przeciwko mnie. Wprawdzie nie zawsze na zdrowie mi to wychodzi, ale przynajmniej nie można mi zarzucić słomianego zapału.

Poza tym Barany są : „bezpośrednie, szczere – wręcz obcesowe i nie bawią się w niuanse”. Jeśli ktokolwiek chciałby postrzegać to jako zarzut, to musiałby być szalony. Szczerość to brak kłamstwa. Baran mówi to, co myśli, nie kombinuje, bo to bez sensu i zabiera zbyt wiele energii, którą można wykorzystać na wiele przyjemniejszych sposobów. Kłamanie jest skrajnie kłopotliwe, bo nie dość, że trzeba pamiętać, co się komu nakłamało, to jeszcze trzeba pilnować, żeby różne osoby znające odmienne wersje danej prawdy się nie spotkały i nie wymieniły poglądów… kto by się w tym połapał i po co?

Oczywiście nie jest tak całkiem różowo, bo w przypadku Baranów to chyba w ogóle o różu, lukrze i słodkiej posypce mówić nie można.

Barany wszystko załatwiają szybko i gwałtownie, działają pod wpływem chwili, najpierw robią potem myślą, najpierw mówią potem myślą, albo w ogóle nie myślą co mówią, tylko mówią i już. Impuls jest ich przewodnikiem, niemal zwierzęca intuicja, która wielu doprowadza do obłędu, chociaż same Barany świetnie sobie z nią radzą.

Barany też łatwo wpadają w złość, wściekają się czasem o głupoty i wyrzucają przy okazji z siebie cały gniew i żal, ale … natychmiast po tym im przechodzi.  Wiem po sobie, że po burzy natychmiast wychodzi we mnie słońce, a jak ktoś jest w stanie burze przetrzymać, to potem może się ze mną pogodzić na milion różnych sposobów z czego każdy lepszy od poprzedniego.

Jednak niewiele osób chce się z Baranem kłócić i godzić, bo związki tegoż osobnika z różnymi znakami Zodiaku to jest jakieś totalne wyzwanie, które czasem nie ma szans na realizację.

Baran i Ryby mają zupełnie inne oczekiwania od życia i nie mają szans na porozumienie. Powinnam wiedzieć o tym od urodzenia, bo nigdy nie mogłam porozumieć się z moim własnym ojcem spod znaku Ryb i stan ten trwa nieprzerwanie od ponad trzydziestu lat.

Pierwsze różnice poglądów, które doskonale pamiętam miały miejsce w okresie przedszkolnym i dotyczyły głównie fryzury. Ja uważałam, że z moich włosów może powstać coś bardziej wyszukanego niż kitka. Mój ojciec posiadając argument braku talentu do wymyślnych fryzur był zdania, że codzienna kitka powinna mi w zupełności wystarczyć. Z czasem zmieniły się kwestie problematyczne ale totalna różnorodność poglądów pozostała taka sama.

Baran z Wodnikiem może stworzyć dobry związek, ale muszą się postarać.

NO cudownie, tylko jak bardzo trzeba się starać? Ano bardzo. Najlepiej zrezygnować z siebie, odłożyć na bok osobowość, oczekiwania, zapomnieć o swoich cechach naturalnych, odruchach sobie właściwych … najlepiej przestać być Baranem. Wtedy spełni się oczekiwania Wodnika, żeby być siłą i wsparciem jednocześnie zupełnie nie pozbawiając go wolności, ale samemu ze swojej zrezygnować, żeby nie czuł się zagrożony.

Tego w szkołach powinni uczyć. Od razu wypadałoby sobie odpuścić i skoncentrować się na analizie tablicy gwiazd, żeby po datach w jakichś danych statystycznych kandydata na partnera szukać, a nie metodą prób i błędów narażać się na ciągłe dostawanie po łbie.

Nawet Baran z Baranem  to też niepewna inwestycja w przyszłość, bo od razu straszą, że to ostre współzawodnictwo i pojawia się wizja rzucanych o ścianę talerzy, trzaskających drzwi i totalny Armagedon, który to wszystko może zakończyć.

Może Baran powinien zostać pustelnikiem, żeby nikomu się nie narzucać, głowy nie zawracać. Chociaż to też nie jest rozwiązanie, bo Baran z jednej strony niezwykle towarzyski, a z drugiej z silnie zarysowaną osobowością przywódczą sam ze sobą by ześwirował i stał się niebezpieczny dla otoczenia. Znaczy tych skał i traw, co by go w pustelni otaczały.

Wychodzi na to, że Barany to jednostki skrajnie skomplikowane poprzez prostotę swojej budowy. Konkretne, logiczne, prawdomówne budzą powszechne zaskoczenie, że istnieją.

A poza tym są jeszcze bałaganiarzami, szukają ciągłych wyzwań, nie lubią być ograniczane …

A może to tylko ja

Reklamy

2 thoughts on “Być Baranem

  1. Myślę, że powiedzenie do kogoś „ty baranie” może być obraźliwe, ponieważ mówione jest najczęściej z małej litery. A to już nie to samo.
    Mam wrażenie, że cechy osobowości człowieka to jednak nie tylko kwestia tego, w którym dniu roku się urodził. Możliwe, że gwiazdy mają na to jakiś wpływ – pewności nie mam w żadną stronę, ani na tak ani na nie. Ale poza tym jest jeszcze cała masa czynników, które charakter kształtują. I chyba bardziej przemawiają do mnie geny i środowisko – tak rodzinne, jak i zewnętrzne, w którym człowiek wzrasta. Ponadto na nasz charakter mamy jeszcze trochę wpływ sami. Z tym, że tu już jest drobny problem. Przeanalizować cechy własnego charakteru i ocenić, co powinno zostać zmienione można wtedy, kiedy człowiek jest dorosły, a więc już ukształtowany. Dziecko wcale albo prawie wcale tego nie analizuje (zależy od stopnia jego rezolutności), w wieku dojrzewania hormony wykonują taką pracę, że niektórym w ogóle trudno się pozbierać, a potem to już właściwie obraz jest na ukończeniu. W wieku dorosłym do niektórych cech zdążyliśmy się przywiązać. Inne wskazują na podobieństwo do kogoś z rodziny i przez sentyment wcale nie chcemy się z nimi rozstać. Niektóre wcale nam nie odpowiadają i staramy się to zmienić – ale to już nie jest ulepianie gliny, to rycie w kamieniu. Dobrze jest też akceptować samego siebie. I w tym całym gąszczu należy znaleźć złoty środek. Czasem się udaje, zazwyczaj częściowo, bo ludzi idealnych raczej nie ma.
    I chyba nie ma ludzi, którzy całkiem nie nadają się do tworzenia związków. Są tylko tacy, którzy swoją samotność po prostu lubią. Albo lubią swoją niezależność we wszystkim do tego stopnia, że nagięcie jej do kogoś może im wręcz zaszkodzić. I też nie ma w tym nic złego, jeśli nie wyrządza to krzywdy innym. Prawie zawsze mamy wybór.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s