Zawód: Kanar

To jest temat, który mnie uwiera od jakiegoś czasu, ale nie wiem, z której strony zacząć, żeby nie być źle zrozumianą.

Kontrolerzy biletów są zawsze na cenzurowanym. Ja też nie mam najlepszego zdania nie tyle o samej istocie ich pracy, tylko o sposobach jej wykonywania. Rozumiem, że jazda bez ważnego biletu nie jest czymś właściwym i powinien być ktoś, kto będzie wyłapywał takie przypadki, ale żyje w błogim przeświadczeniu, ze można to wykonywać  w przyjemnej atmosferze z poszanowaniem godności podróżujących niezależnie od posiadania bądź nieposiadania przez nich biletów, jak również ze zdroworozsądkowym podejściem do całej sprawy.

Wczoraj byłam świadkiem sytuacji, w której tego ostatniego zabrakło.

Od 1 stycznia zostały podniesione ceny biletów. W przypadku ulgowego biletu do 20 minut różnica wynosi 10groszy. I właśnie za tych 10 groszy został wypisany mandat na… 200zł. W tramwaju pojawiła sie dziewczyna, która niezwłocznie po tym, jak wsiadła skasowała bilet. Pech chciał, ze bilet kupiła w poprzednim roku, gdy ostatni raz była w Łodzi i taki też skasowała. Kontroler wypytał, czy dawno była w Łodzi, czy pierwszy raz w tym roku… myślałam, że chce sie dowiedzieć co i jak, by dziewczynę pouczyć, względnie kazać jej wysiąść i dokupić bilet uzupełniający ( nie wiem, czy takie są łatwe do kupienie, bo słyszałam, że były z ich dostępnością problemy). Pan był nieugięty, dziewczynę z tramwaju wysadził, spisał i po wyrazie jego twarzy można było poznać, że gdyby to od niego zależało, skazałby ją na wieczne męki piekielne. Za 10 groszy. Skąd taka zapalczywość?

Drażni mnie to i mi przeszkadza. Bo ja naprawdę rozumiem zasadność ich pracy, tylko nijak nie jestem w stanie pojąć podejścia. Rzucają się na ludzi zanim dobrze wejdą do tramwaju, zanim będą w stanie bilet skasować i gotowi są zasłaniać kasowniki (byłam świadkiem takiego działania) by uniemożliwić to, co człowiek chce zrobić, ale zapewnić sobie kolejnego spisanego do mandatu.

Sama nie mam tego typu dylematów, gdyż mam bilet miesięczny, a właściwie trzymiesięczny, w Łodzi zwany Migawką.

migawka_rewersPodobno od migania tymże przed oczami kontrolujących, ale szybkości w tym nie ma żadnej. Za czasów migawek papierowych kontroler wpatrywał się w ten kartonik jakby próbował wyczytać tam plany inwazji kosmitów na tramwaj, w którym sie znajduje. Sprawdzenie daty i porównanie mojej twarzy z tą na zdjęciu nie powinno zajmować aż tak dużo czasu. Obecnie rolę kontrolera w analizowaniu wszelkich danych przejęła jakaś zmyślna aparatura, która sczytuje wszelkie potrzebne informacje i wyświetla czy można mnie puścić w dalszą drogę spokojnie, czy należy wystawić mi mandat. Z tymi maszynami też było swego rodzaju zamieszanie, bo początkowo kontrolujący nie panowali nad taka technologią, ale obecnie jest juz znacznie sprawniej. Co nie zmienia faktu, że pośredniczy między mną i maszyną jednak człowiek, a ten doskonały nie jest. Jak bardzo jego humory mogą mieć wpływ na mnie przekonałam się jakieś dwa tygodnie temu, gdy pan najwyraźniej był poruszony tym, że nie  zasiadłam na siedzeniu w celu czytania książki bez skasowania biletu, tylko w newralgicznym momencie wyciągnęłam odpowiedni dokument z torby. To jak traktował moją migawkę zaskutkowało jednym krótkim zdaniem z mojej strony:

– Tylko proszę jej nie połamać.

Na co nonszalancko mi odpowiedział:

– Zobaczymy co da sie zrobić.

I właśnie dlatego się ich nie lubi. Ja rozumiem , że mają płacone od ilości wystawionych mandatów, ale wyżywanie się na tych, którzy wbrew oczekiwaniom jednak zgodnie z przepisami posiadają opłacony przejazd, jest skrajnym debilizmem. To zupełnie tak, jakby wyżywać się praworządnych obywatelach za to, że więzienia są przepełnione.

A już szczytem moich oczekiwań jest jakiekolwiek „Dzień dobry”, „Proszę” czy „Dziękuję”. Ale się zdarza i muszę to szczerze przyznać.

Jak w każdym zawodzie są tu ludzie kulturalni i ludzie zupełnie kultury jak i jakichkolwiek ludzkich odruchów pozbawieni. Tylko przykre jest to, ze tych drugich jest znacznie więcej. Może wynika to z faktu, że jest to niewdzięczny zawód, mało chętnych, to i wymagania pracodawców znacznie obniżone. Ale fakt jest taki, że ci brutalni i bezlitośni psują opinię wszystkim i sprawiają, że kontroler już na zawsze pozostanie KANAREM.

Reklamy

2 thoughts on “Zawód: Kanar

  1. Niezależnie od braku kultury kontrolerów biletów i od tego, że nikt ich do tej roboty przecież nie przymusza; niezależnie również od myśli, że chyba niekoniecznie powinni być opłacani od ilości wystawionych mandatów, bo chyba nie o to chodzi, żeby mandatów było wiele, tylko przeciwnie – żeby wystawianie ich było zbędne (może wystarczyłby podpis motorniczego, świadczący o wykonaniu pracy w danym środku komunikacji miejskiej), mam dodatkowo wątpłiwość natury prawnej. Jeśli bilet został zakupiony w okresie, kiedy obowiązywały niższe stawki, jeśli nie stracił swojej ważności (gdyby stracił, to powinna istnieć możliwość wymiany bez dopłaty na obecnie obowiązujący), jeśli do tego weźmiemy pod uwagę, że prawo nie działa wstecz, to kontroler wcale nie miał racji wystawiając jakikowiek mandat. Jeśli MPK nie wydrukowało nowych biletów (a powinno), tylko w sprzedaży są ciągle stare plus jakieś dodatkowe, to powinny nosić datę styczniową lub inny znak, który informowałby o tym, że taki tańszy bilet nie może wystepować samodzielnie, bez dopłaty. I mam wrażenie, że Sąd przyznałby mi rację.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s