Nie jestem jałowym czarnuchem

Jeden temat zdominował media w ostatnim czasie. Zdominował on także wiele rozmów prywatnych, fora internetowe i portale społecznościowe. Nie ma w tym nic dziwnego, bo może temat ten bezpośrednio nie dotyczy każdego, ale w pośredni sposób dotyczy nas wszystkich, całego społeczeństwa. Chodzi oczywiście o związki partnerskie, o możliwość bycia razem bez ślubu, ale w świetle prawa i to niezależnie od płci i orientacji seksualnej. Trzy projekty ustaw, które mogły być początkiem sejmowej dyskusji, które mogły stanowić punkt wyjścia dla ustalenia w jaki sposób pozwolić ludziom być oficjalnie parą niezależnie od innych okoliczności, przepadły z kretesem.

Największym zaskoczeniem dla mojej logiki było to, że Platforma Obywatelska w całym swoim składzie nie poparła projektu ustawy, który sama zgłosiła. Oczywiście dociera do mnie, że posłowie głosowali w zgodzie z własnym sumieniem i poglądami, ale to jakby zespół projektowy przedstawiał owoc swojej pracy prezesowi, a potem stwierdził: „No nie, jednak to jest bez sensu, nie spisaliśmy się, proszę o tym zapomnieć.” Dla mnie to brak szacunku przede wszystkim dla siebie samych, bo wychodzi się na niezdecydowanych oszołomów i nijak to się z moim tokiem rozumowania zgodzić nie chce.

Jednak to nie jakiś przedstawiciel PO wyszedł na prowadzenie pod względem oszołomstwa, tylko niejaka pani Pawłowicz. Kobieta, która najwyraźniej nie ma wiele wspólnego z rozsądkiem, bo brednie jakie wygłasza z mównicy przyprawiają tyleż samo o mdłości co o ból głowy.  Kobieta, która dotrwała do 60 lat i nie związała się z mężczyzną w celu tworzenia tej jakże ważnej komórki, jaką jest rodzina, która nie żyje w związku małżeńskim i nie spłodziła nawet jednego nowego, bogobojnego obywatela, jest zdolna wygłaszać opinie o tym, kto jest a kto nie jest jałowy. W świetle jej własnych opinii jest ona tak bardzo jałowa jak to tylko możliwe. Nie udowodniła swoim życiem głoszonych wartości, nie rozmnożyła się w sposób miły oczom Boga płodząc  5 dzieci i wychowując je w zgodzie ze swoim sumieniem. Nie zrobiła dla społeczeństwa niczego wartościowego. Ale innych przedstawicieli tegoż społeczeństwa opluwa z wielką wprawą. Ja czuje się przez nią opluwana, chociaż mam jednocześnie poczucie, że jestem od niej mniej jałowa. I wcale nie dlatego, że wydałam na świat dziecko, co sprawia, że posiadam użyteczną macicę, ale przede wszystkim dlatego, że biorąc pod uwagę sądy wygłaszane przez panią Pawłowicz, mam poczucie, że z nas dwóch tylko ja posiadam użyteczny mózg.

Nie brałam udziału w promocji jej wizerunku, bo męczy mnie ta wszechobecna twarz. Tysiące żartów, które ciągle się mnożą, a podkładem dla każdego z nich jest Waleczna Krystyna. Zdecydowanie mówię jej NIE.

Ale jest też przedstawiciel PO, który wywołuje gorące dyskusje i żywe reakcje. Mowa o pośle Godsonie. Przeciwnik związków partnerskich, który głosi poglądy dość konserwatywne i bardzo religijne. Niby wszystko w porządku, niby nic dziwnego w tym, że były pastor               wypowiada się w ten sposób, niby … a jednak cos mi w tym obrazku nie pasuje. Czarnoskóry poseł RP. Pierwszy czarnoskóry poseł tym kraju. Osoba, która jak najbardziej powinna walczyć o wartości liberalne, bo dzięki nim znajduje się w miejscu, w którym się znajduje. A jednak sprzeciwia się przyznaniu równych praw innym od siebie, chociaż korzysta z przyznania mu równych praw z innymi od siebie. To już jest hipokryzja czy jeszcze nie? Bo ja sie gubię. Jeśli wyznaje się pogląd, że ludzie są równi niezależnie od koloru skóry, to jak równocześnie można uznawać, że już orientacja seksualna ich tej równości pozbawia?

Aaaaa pewnie dlatego, że homoseksualizm to grzech (takie słowa pan, czy też może pastor Godson powiedział) A jak wszyscy wiemy Bóg potrafi bardzo surowo karać grzeszników informują ich jednocześnie jak to bardzo wszystkich kocha, więc Godson idzie w jego ślady. Wszyscy ludzie są równi, ale grzesznicy są równi trochę mniej.

Mnie to oburza. Oburzają mnie też beznadziejne dyskusje o poziomie zerowy, które się w obliczu takich absurdów pojawiają. Sama w kilku brałam udział i niektóre argumenty sprowadzają mnie samą do poziomu, który mnie przeraża.

Argument: To wyprowadź się do Holandii.

Mój kontrargument: To wyprowadź się do Watykanu.

Argument: To zalegalizujmy także pedofilie, bo w Tajlandii można

Mój kontrargument: A w Indiach można brać ślub z psem

Zaczynam się sama wstydzić, że zapuszczam się w te rejony, że próbuje uświadamiać ludziom idiotyzmy ich argumentacji. I po co? Przecież nie zrozumieją, a tym bardziej zdania nie zmienią. Te rozmowy są rzucaniem o ścianę i to nie grochem, a kauczukowymi piłeczkami, które odbijają się i uderzają we mnie, bo mnie to coraz bardziej boli. Tak po ludzku.

Niektórzy z tych, z którymi chciałabym się identyfikować, bo wydaje mi się, że są za równością i godnością dla każdego, zaczynają używać języka strony przeciwnej. Seria listów do posła Godsona, które nie tyle wyrażały własne rozczarowanie jego postawą, co próbowały go obrażać, jest tego najlepszym dowodem. Bo jak inaczej określić nazywanie go czarnuchem?

Jednak po tym, jak on sam skomentował opluwanie z mównicy wszystkich żyjących w sposób odmienny niż jedyny wyznawany przez panią Pawłowicz – niefortunnym wyrażeniem, mogę uznać, że maile wysyłane do niego też były jedynie niefortunne.

Co nie zmienia faktu, że jest mi coraz bardziej przykro, że tak się wzajemnie wszyscy wyzywamy i obrażam bez poczucia, że przez to sami taplamy się w tym samym błocie co ci, których postrzegamy negatywnie.

I mam marzenie, że przestaniemy to robić. Bo nie chcę być jałowym czarnuchem niezależnie od tego, jaką mam orientację i kolor skóry.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s