Manifa – MÓJ manifest

8 marca. Dzień Kobiet. Święto goździka i tanich rajstop. Przez lata wręczał to swojej kobiecie ziejący alkoholem mężczyzna, bo jej należał się ustawowy przydział złożony z tych właśnie dóbr, a jemu należało się opić ten dzień święta jego kobiety.

Czasy się zmieniają, co wielu boli, wielu uwiera i wielu sen z powiek spędza. Wielu jednak te zmieniające się czasy przynoszą nowe możliwości i szansę na normalność. Wielu czyli kobietom.

Wojujące feministki, baby z urojonymi problemami, krzykaczki i pieniaczki, którym się we łbach (pewnie z braku chłopa) poprzewracało, walczą o coś i w sumie nie wiadomo o co, po co i dlaczego.

To właśnie one – TE FEMINISTKI. To właśnie MY – FEMINISTKI.  Wyłazimy co roku w okolicach 8 marca na ulice i wykrzykujemy swoje żądania. Jakbyśmy nie mogły w tym czasie siedzieć w domu, żeby ugotować obiad. Idziemy środkiem ulicy i mówimy, czego chcemy od życia, państwa i polityków.

Równej płacy, szacunku, wolności od tyrani, przemocy i patriarchatu. Ciągle chcą więcej i więcej. Nie wystarczy im, że wywalczyły możliwość studiowania na uczelniach wyższych, wywalczyły prawa wyborcze i czynny udział w polityce. Cały czas chcą więcej. Że jak już skończą te studia podobnie jak mężczyźni, to by chciały zarabiać tyle samo co ci mężczyźni, bo nijak nie czują się gorsze. Że jak już mają prawa wyborcze również czynne, to chciałyby być dopuszczane do list wyborczych tak jak mężczyźni, a nie spychane na dół, na margines, poza nawias.

A w dodatku chciałyby rządzić nie tylko krajem, ale jeszcze swoją macicą. Do czego to podobne, żeby człowiek podejmował decyzję w sprawie swoich własnych organów? Toż wiadomo nie od dziś, że w tej sprawie najwięcej do powiedzenia powinni mieć politycy-mężczyźni i księża. Oni macicy nie posiadają, więc najłatwiej im się w jej sprawie wypowiadać. Z jaką nonszalancją to robię. Jak doskonale wiedzą, co powinna czuć i myśleć PRAWDZIWA KOBIETA w sytuacji gwałtu z zapłodnieniem, w sytuacji ciąży zagrażającej jej życiu, w sytuacji posiadania w macicy płodu niezdolnego do życia poza nią. Otóż powinna złożyć się na ołtarzu cierpienia, ponieść konsekwencje tego, co się stało i dzieje niezależnie od własnej woli i świadomości. Bo tam oto w środku jej ciała jest CZŁOWIEK, a ona człowiekiem nie jest, bo jest kobietą, posiadaczką macicy, do której prawo mają wszyscy, tylko nie ona sama.

Najbardziej boli mnie to, że w sytuacji gwałtu tak łatwo odbiera się prawo do macicy kobiecie, ale nikt nie kwestionuje prawa do posiadania jąder u gwałciciela. Gdyby wysunąć postulat, że takiemu delikwentowi należałoby natychmiast odciąć to, co czyni szkodę, co sprawia ból i cierpienie, to na pewno wielu bogobojnych odezwałoby się, że to okrucieństwo i niepotrzebne narażanie na ewentualne powikłania po takim zabiegu. Powikłaniami u kobiety nikt się nie przejmuje. Ani fizycznymi ani psychicznymi. Ale księża i najgłośniej krzyczący w tej sprawie politycy macicy nie mają i mieć nie będą, a jądra owszem.

Podobnie było na X MANIFIE. I choć wcale postulat prawa do aborcji nie był podstawowy. Pojawił się RAZ JEDEN JEDYNY pod sam jej koniec. To jednak waleczni MĘŻCZYŹNI broniący życia poczętego (będę sprawiedliwa i powiem, że jedna kobieta tam była. JEDNA) przez cały czas biegali obok manifestujących kobiet ze zdjęciami ukazującymi okropieństwo aborcji. I z wizerunkiem Hitlera, ale tego nie zamierzam komentować, bo niestety w tym kraju każdy ma prawo do własnych idoli.

Przez krótką chwilę miałam ochotę dojść do nich i zapytać się, ilu z nich wciela w życie te swoje postulaty. Ilu posiada dziecko (nie byłabym tak okrutna, żeby tych mężczyzn pytać ilu urodziło). Ilu codziennie martwi się, żeby było zdrowe i najedzone ? Ilu zastanawia się, czy da radę doprowadzić je do pełnoletniości i wykształcić nie wykańczając się rozdarciem między zarabianiem i wychowywaniem? Przez krótką chwilę pojawiła siew mojej głowie myśl o dyskusji, wyjaśnieniu, wytłumaczeniu.

Szybko minęła. Chyba w chwili, w której jeden z obrońców tegoż życia, które jest wartością najwyższą podbiegł do prowadzącej Manifę i szarpiąc ją zaczął wykrzykiwać „Siódme – nie zabijaj”.

A ona zachowała niezwykłą jasność umysłu i spokój ducha, odpowiadając panu spokojnie i logicznie: „Chyba piąte?”

Wybiło go to na tyle z szału ataku, że idący za prowadzącą mężczyzna interweniował i do dalszych rękoczynów nie doszło. Ale jak łatwo jest napaść na drugiego człowieka z przykazaniem bożym na ustach. Ja z hasłem religijnym wspaniale można wyrażac brak szacunku do drugiego człowieka. Jak łatwo podnieść rękę na kobietę nawet w sytuacji publicznej. Czy ktoś się jeszcze dziwi, że kobiety nadal WALCZĄ? Skoro wokół tylu chętnych do ich poniżania i zastraszania.

Tacy jesteśmy. My. Naród, społeczeństwo. I po raz kolejny musze użyć określenia MY jednocząc się w całość z tymi ociemniałymi idiotami, debilami onanizującymi się własną nienawiścią, którzy osobiste frustracje odreagowują na innych ludziach, gdyż MY oznacza całą społeczność, do której należę nawet wtedy, gdy z uporem maniaka trzymam się jej lewego skrawka. Czego bym nie robiła, czego bym nie głosiła i nie manifestowałam to będąc SKRAJNĄ FEMINISTKĄ nadal jestem kawałkiem tego narodu, który macha transparentami i pięściami w obronie czegoś, o czym nie ma pojęcia. Nadal żyję w kraju, w którym większe prawa ma przestępca, który jest mężczyzną niż kobieta, która jest jego ofiarą.

Maszerując w Manifie i wsłuchując się w hasła pomyślałam, że uwłaczające godności jest to, że trzeba domagać się praw, które wydają się oczywiste. Równe traktowanie kobiet i mężczyzn jest wielką oczywistością. Niestety nie w życiu codziennym. Dziesiątki lat walki o coś, co wydaje się prawem podstawowym.

Czy jest lepiej? Jest.

Czy jest dobrze? Śmiem wątpić.

Reklamy

7 thoughts on “Manifa – MÓJ manifest

  1. Słuszność w celu walki masz niewątpiwie. Tylko dlaczego w tym tyle nienawiści? Mam wrażenie, że racjonalizm i konsekwencja działań są skuteczniejsze.

    • Może.
      Nie traktuj komentarza jako ataku na siebie. Przeczytaj swój post – sporo tam jadu.
      Np. pierwszy akapit – skąd Ty takie wzorce czerpiesz? Mnie 8 marca kojarzy się zupełnie inaczej.
      Kolejny przykład:”musze użyć określenia MY jednocząc się w całość z tymi ociemniałymi idiotami, debilami onanizującymi się własną nienawiścią” – tu już zionie nienawiścią, od Ciebie.
      Nie zrozum źle – ja nie popieram odgórnego zakazu aborcji; wieloletnia dyskusja publiczna na ten temat jest wręcz żenująca. Taki odgórny zakaz to traktowanie społeczeństwa, jak morderców, którzy tylko czekają na przyzwolenie, żeby rozpocząć rzeź niewiniątek. A przecież tak nie jest. Zakaz aborcji obowiązuje od iluś tam lat, a wcześniej była dozwolona i aborcje nie były zjawiskiem nagminnym. Ale takie mamy prawo, na jakie pozwalamy. W końcu ktoś tych parlamentarzystów wybiera. Nie ma chyba partii, która optowałaby za zniesieniem tego zakazu. Jeśli tak wiele osób nie zgadza się nimi, to dlaczego uczestniczą w wyborach? Kolejną przeszkodą jest podpisane porozumienie między państwami – to Konkordat – i nie mam złudzeń, że dopóki obowiązuje, to o żadnych zmianach w kwestii aborcji nie ma mowy. Może trzeba było nie podpisywać? Teraz manifestacje w tej sprawie są bardziej „biciem piany” niż czymkolwiek innym.
      Ponadto – sama siebie nazywasz skrajną feministką – w samej treści tego określenia są już zachowania znamionujące elementy nienawiści. Skrajny feminizm wywodzi się z feminizmu radykalnego, ale idzie jeszcze dalej, przewiduje bowiem dyskryminację tych, którym postulaty feministyczne są obojętne i dobrze im w domu, przy boku męża i w otoczeniu dzieci, bez osobistych ambicji budowania kariery zawodowej. Naprawdę taką postawę (skrajnej feministki) uważasz za wzniosłą?
      Domaganie się należnych nam praw to jedno, słuszne zresztą, ale napiętnowanie innych i obrzucanie obelgami za to, że są inni, myślący inaczej albo nawet wcale nie myślący, to już zupełnie inna rzecz i trudno Ci w tym słuszność przyznać.

  2. Przypisujesz mi wiele poglądów, których nie posiadam.
    Nigdzie nie zanegowałam pragnienia kobiety do siedzenia w domu z wyboru i wychowywanie dzieci, gotowania dla rodziny i dbania o nią. Ja tego nie rozumiem, ale nie neguje.
    Tylko jest to ok, jesli jest wyborem kobiety a nie narzuconą jej rolą przez mężczyzn.
    Tak samo jest w przypadku kobiety, która oprócz pracy zawodowej wykonuje wszystkie czynności w domu, bo mężczyzna po pracy dzięki której utrzymuje rodzine jest juz zbyt zmeczony, by zrobic cokolwiek poza leżeniem i jedzeniem. Można powiedzieć, że przeciez ona się na to godzi, ale nie wiadomo, czy miałą jakikolwiek wybór.
    I póki co jestem w kregu Polski, a interesuje mnie coś wiecej niżwłasne podwórko. Podpalenia kobiet – bo wolno, gwałty za które skazywane na chłoste czy kamienowanie sa kobiety – ofiary, a gwałciciele wzruszają ramionami..

    I na koniec w sprawie I akapity – jest to jednak felieton, nie reportaż, jest to forma literacja, w której BARDZO dopuszczalna jest licentia poetica

    • To nie ja przypisuję Ci poglądy. W pewnych formułach są one zdefiniowane. Jeśli nazywasz samą siebie feministką skrajną, to mam prawo przypuszczać, że reprezentujesz poglądy z tego nurtu wynikające. Jeśli ich nie posiadasz, to może po prostu nie identyfikuj się z tym nurtem. Bo w przeciwnym wypadku, to trochę tak, jakbyś zapisała się do partii prawicowej, ale prywatnie to miała poglądy lewicowe. Brak konsekwencji.
      Natomiast w kwestii licentii poetici, to chyba nie do końca zrozumiałaś jej zasadę swobody. Akurat nie ten kierunek.
      Gdyby mnie ktos powiedział, że mam zielone plecy, to chyba najnajpierw obejrzałabym się w lustrze na wszelki wypadek, zamiast od początku upierać się, że ten ktoś źle widzi.
      Ale może masz monopol na rację…

  3. A mozebysmy tak wypracowaly sobie polską wersję feminizmu bo te amerykanskie kalki są juz jak zuzyta guma do zucia. Amerykanska feministka jest większą męczennicą niz matka-Polka a to jest nie do zniesienia.Nie musimy byc rowne tam ,gdzie jestesmy po prostu lepsze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s