NO HEJTER FOR BIEBER

Nie jestem fanką i być nie zamierzam. Zresztą jestem już za stara na „jaranie się” nastolatkiem, który macha grzywką na scenie i wdzięczy się do publiczności. W dodatku piosenka „bejbe bejbe bejbe”, którą usłyszałam chyba raz w życiu, wywołała u mnie atak śmiechu, a to skutecznie przeszkadza w delektowaniu się muzyką. Bawią mnie czasem dowcipy z tego młodzieńca, miałam nawet pomysł na brutalne przerobienie koszulki z jego wizerunkiem i nie odczuwałam nigdy potrzeby bronienia jego czci i wiary. Ale jego przyjazd do Polski i koncert w moim rodzinny mieście skutecznie odmienił sytuację, a wszystko dzięki tabunom hejterów, którzy aktywowali się w sposób przekraczający wszelkie możliwe granice.

Pierwsze co mnie poruszyło, to wydarzenie utworzone na Facebooku, które pojawiło mi się w proponowanych z uwagi na fakt, że ktoś tam z moich znajomych zapisał się do udziału w nim. „Blokada koncertu Biebera w Łodzi”. W zaistniałej sytuacji nawet ja postanowiłam coś napisać na jego temat i nie są to pluwające jadem nienawistne teksty, ale raczej stałam się jego domorosłą obrończynią, bo ilość nienawiści płynąca na tego chłopaka i zatruwająca przez to Łódź, zaczęła mi realnie przeszkadzać. Po kie licho ekscytować się tak dalece, żeby próbować blokować jakiś koncert? Nawet jeśli to tylko głupia inicjatywa, która nigdy nie dojdzie do skutku, bo zawistni hejterzy Internetowi nie rusza czterech liter z domu, by wcielić ją w czyn. Co to kogo boli, że ktoś sobie gra, śpiewa, tańczy … czy co tam ten dzieciak na scenie robi? Jakie ma to znaczenie dla mnie, siedzącej w tym czasie w domu i oglądającej film, czytającej książkę czy słuchającej muzyki, która odpowiada mnie? Ja nie idę na koncert, bo mnie ten typu muzyka nie interesuje, ale przez myśl by mi nie przeszło, żeby uniemożliwić to innym. Jest to impreza zamknięta, każdy kto chciał Biebera zobaczyć musiał za to zapłacić (dość słono, przyznam), ale jeśli ich stać i mają taką potrzebę, to jest to ich wola. To nie jest koncert miejski, na który pieniądze idą ze wspólnej kasy, odbywa się w plenerze i niezależnie od chcenia ma się w tym jakiś udział. Wtedy mogłoby mnie to ruszyć, bo byłoby to w jakikolwiek sposób związane ze mną, ale powiedzmy sobie szczerze – nie takie gnioty miasto finansuje ze wspólnej kieszeni.

bilde (1)

Im bliżej jego przyjazdu, im bliżej koncertu eskalacja niechęci, żeby nie powiedzieć nienawiści, sięgała zenitu. Każdy miał coś do powiedzenia/napisania. Każdy miał swoje zarzuty, które były wyssane z palca. Pojawiały sie nawet totalnie jak dla mnie hejterskie teksty o wysadzeniu w powietrze całej Atlas Areny ze zgromadzoną tam publicznością, czy rozstrzelaniu piszczących dziewcząt. Czysta forma jadu, który niczego nie wnosi, a umysły zatruwa.
Próbowałam uświadomić ludziom, że ich zachowanie jest tak głupie, jak to tylko możliwe. Czy Bieber robi wartościową muzykę? Nie. Ale czy robi karierę? TAK. Ludzie ekscytują się samym jego istnieniem. Hejterzy też. A czy on ekscytuje się ich istnieniem? NIE ma o nim pojęcia.
Ich akcje są zatem żałosne i powinni najpierw prawidłowo ustawić sobie perspektywę działań, a potem w ogóle się wypowiadać.

Niestety w jednym miejscu, stając w obronie Łodzi, która była nazywana wiochą z uwagi na organizacje koncertu, uznawana za miasto obciachowe i opluwana na równi z samym Bieberem, pokusiłam się o wypowiedzieć, w której nazwałam go artystą. To dopiero wywołało burzę gradową z piorunami. Najbardziej rozbawił mnie fakt, ze domorośli krytycy muzyczni rozpoczęli poważna debatę na temat tego, co jest a co nie jest sztuką. Którego wykonawcę można nazwać artystą, a któremu takie miano nie przystoi.
Już nie wdawałam się w dalszą dyskusję, w której mogłabym udowodnić ewidentne porównania między chociażby Bieberem a Beatlesami. Nie dlatego, że uważam, że muzyka jest porównywalna, ale dlatego, że zjawisko jest takie samo.

Chociaż tekst:
Więc potrząśnij tym teraz kochanie
Tańcz i krzycz
Chodź, chodź, chodź, chodź teraz kochanie
Chodź i zrób to jeszcze raz

Spokojnie mógłby zaśpiewać młodzieniec ze słynną grzywką, mimo że śpiewali go młodzieńcy ze słynnymi fryzurami.

I tak oto wczorajszy dzień upłyną mi na obronie kogoś, kogo nawet specjalnie nie lubię. Ale doceniam ogrom pracy jaki włożył w swoją karierę i to, że w bardzo młodym wieku znany jest na całym świecie. Kim jest Bieber wiedzą nawet ci, którzy nie słyszeli ani jednej jego piosenki. Albo tacy, którzy słyszeli tylko jedną – jak ja.

A wszystkim tym, którzy nie rozumieją dantejskich scen rozgrywających się pod hotelem Andels i pod Atlas Areną, zaskoczonych obłędem w oczach nastolatek i wszechogarniającym piskiem, polecam jeszcze jedno zadanie. Obejrzyjcie nagrania sprzed wczorajszego koncertu z Łodzi a potem proponowany przeze mnie film. I znajdźcie trzy różnice ;)

Reklamy

2 thoughts on “NO HEJTER FOR BIEBER

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s