Matura to bzdura

Program MATURA TO BZDURA ma pokazywać, że narodowi do niczego nie przydaje się wiedza wyniesiona z liceum, zapominają większość dwa dni po tym, jak opuszczą progi szkoły i wtłaczanie im do głowy kolejnych informacji nie ma najmniejszego sensu. Wyłażą potem takie kwiaty, które nie mają pojęcia ile komór ma serce, ja wykonać najprostsze działanie matematyczne bez kalkulatora i jak wygląda system rządowy w naszym kraju. Czy jest to wina szkolnictwa jako takiego? Nie sądzę, bo tabliczka mnożenia wyuczona w podstawówce pozwala nie szukać nerwowo kartki, żeby sobie przemnożyć ile zapłacimy za 5 rzeczy po 8 zł każda, a w razie krwotoku powypadkowego będziemy logicznie potrafili założyć komuś opaskę uciskową ratując mu życie, a nie klikać bez opamiętanie jedynie 112,112, 112,112 …

Ja do dawnego systemu szkolnictwa nic nie mam. Nie lubiłam chemii i nijak mi ona się w życiu nie przydawała i nie przydaje. Może była źle prowadzona, może za mało doświadczeń, które pozwoliłyby mi  organoleptycznie sprawdzić teorie, ale była, zagadnienia poznałam, reakcje poznałam i gdyby nie mój mózg matematyczny pozwalający mi bez problemów analizować obie strony równań, to do dzisiaj stałabym jeszcze przy tablicy. Jednak to było liceum ogólnokształcące ( chociaż profil muzyczny gwarantował mi ogrom przedmiotów kierunkowych). Po tym liceum w założeniu można było iść na Politechnikę albo Uniwersytet, albo nawet na Akademie Medyczna. A fakt, że większość wybrała Akademie Muzyczną i ja byłam jedynym odmieńcem w klasie, niczego nie zmienia. Trzeba było wszystkie przedmioty prowadzić na podobnym poziomie, żeby nikomu nie odcinać drogi do dalszej kariery naukowej. Były przedmioty mniej przydatne, ale ja z czasem przekonałam się, że chociaż poszłam na Uniwersytet, to zarówno Historia Muzyki jak i Formy muzyczne przydały mi się w życiu. A wydawały sie takie nierokujące przyszłościowo.

Niestety głosy o przeciążeniu uczniów nadmiarem wiedzy dały o sobie znać i zaczyna się grabież młodzieży z dostępu do wiedzy. Obcinanie godzin na przedmioty zupełnie niepotrzebne ( rozumiem że chemia i fizyka, które mnie najmniej „kręciły” takie są) a wciskanie tego, co jak najbardziej rozwija wieloaspektowo czyli religia i W-F. Na rezultaty nie trzeba było długo czekać i kolejne reformy matury, która stara się dopasować do kompletnego braku wiedzy podchodzących do niej, są tego najlepszym dowodem. ¼ maturzystów, która nie zdała matury z matematyki, którą ja 10 lat po maturze rozwiązałam w jakichś 75%. Bez tablic i innych pomocy naukowych, czytając zadania z ekranu komputera i rozwiązując na kartce na kolanie.

A maturzystom to nawet tablice nie pomagają szczególnie. JA dowiedziałam się, że tablice ze wzorami są dostępne już w Sali maturalnej. Podeszłam raz, bo stwierdziłam ,że grzechem nie skorzystać jak coś jest na miejscu. A teraz maturzyści są o tym uprzedzeni na początku przygotowań do matury i wcale to nie sprawia, że żyją w mniejszym stresie. Autentyczne zdarzenie, o którym słyszałam uświadamia mi, że to dopiero powoduje stres. Na informację o tablicach, w których są wszystkie wzory potrzebne do rozwiązania zadań maturalnych uczeń z przerażeniem zapytał:

– A skąd ja będę wiedział gdzie jest odpowiedni wzór?

Wypadałoby mu udostępnić jeszcze odpowiednią mapę z legendą. O ile wie, co to jest legenda i jak się czyta mapy …

Oczywiście zaniżanie poziomu matur i ułatwianie dostępu do pomocy naukowych nie jest jeszcze wystarczające, żeby tych wszystkich uczniów przepchnąć przez ten egzamin debilności (bo już zdecydowanie nie dojrzałości). Matura jest zaliczana od 30%. 50% stanowi sukces nie lada. Może to zabrzmi jak bym miała 100 lat, ale za moich czasów 50% to była totalna porażka i rok w plecy. 2/3 pozwalało otrzymać 3 i zdać. 2/3 czyli 66% ( wyjaśnienie dla tych, którzy już w nowym systemie się kształcą i nerwowo szukali odpowiednich tablic ze wzorami, żeby ułamki przeliczyć na procenty)

Coraz bardziej mam poczucie, że obecnie nie zdaje się tylko jak się na polskim zrobi błąd ortograficzny we własnym nazwisku, a na matematyce czeski w swojej dacie urodzenia. Wszystko ponad to rokuje nadzieje.

Nie wiem, co robią ci ludzie dalej i jak sie dalej kształcą. Czy w ogóle … Przy takim systemie mamy gro maturzystów, ludzi ze średnim wykształceniem, którzy nie wiedzą nic. Nie mają pojęcia o własnym języku, obcy znają na poziomie pozwalającym grać w gry komputerowe, matematyka służy im jedynie do wybierania numerów telefonu i wszystko bardziej ambitne spędza sen z powiek. Na szczęście pisząc  w programach komputerowych można liczyć na automatyczne podkreślanie błędów, do liczenia służy kalkulator a czytanie mapy zastępuje nawigacja. Mózgi też niebawem coś będzie zastępować. Obstawiałabym budyń.

Reklamy

2 thoughts on “Matura to bzdura

  1. No to się przeraziłam. Słyszałam już, że uczniowie mając do wyboru zadania testowe i zadania z tekstem, szerokim łukiem omijają te drugie, co dobitnie może świadczyć o braku umiejętności czytania ze zrozumieniem. Bo nie dość, że trzeba zrozumieć tekst zadania i pytanie, następnie takie zadanie rozwiązać, to jeszcze trzeba sformułować odpowiedź. Ale to chyba było w kontekście egzaminów gimnazjalnych. I też nie wiem, czy oznacza to, że na koniec szkoły podstawowej (co może udałoby się „przełknąć”) czy- co gorsze – na koniec gimnazjum. O tablicach ze wzorami na sali maturalnej do tej pory nie słyszałam. To z czego jest ta matura – czyżby istotnie z czytania ze zrozumieniem jedynie? Tyle wystarczy, żeby dostać świadectwo dojrzałości?
    Zupełnie nie rozumiem przyczyn zaniżania poziomu nauczania – nie słyszałam o możliwości badania IQ noworodków, a tylko katastrofalne wyniki tych badań usprawiedliwiałyby tego rodzaju działania. Jednocześnie słyszę o nadmiernym przeciążaniu nauką dzieci i młodzieży. Że same nie są w stanie wymaganiom szkoły podołać, że tylko wytężona pomoc rodziców pozwala im nie powtarzać wielokrotnie tej samej klasy. Nauczyciele też podobno mają mnóstwo dodatkowej (niepłatnej) pracy – sprawozdania, przygotowywanie zajęć dodatkowych, ciągłe szkolenia…etc.
    O co w tym wszystkim chodzi?

    • Ja nie wiem, Ty nie wiesz, wielu moich znajomych nie wie.
      Podejrzewam, ze nawet pytanie o tej treści zadanie Ministerstwu Edukacji nie zwiększyłoby naszej wiedzy.
      Błądzimy jak dzieci we mgle. Bez mapy, GPS-a i jakiejkolwiek znajomośc tego terenu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s