Głupotka- paprotka

Podobno jeśli mężczyzna ma w domu paprotkę, to na pewno jest gejem. Gdyby było to prawdą, to wszyscy działacze z okresu PRL-u musieli by dokonać zbiorowego  „ camingautu”, bo roślina ta królowała we wszelkiego rodzaju gabinetach i urzędach. Osobiście nie znam żadnego geja, który regularnie podlewałby paprotkę, chociaż nie mogę powiedzieć, że nie znam żadnego mężczyzny, który paprotkę w domu ma.

Dla mnie roślina ta jest nie do przyjęcia i w życiu bym sobie nigdzie jej nie postawiła.  Nie dlatego, że odczuwam jakiś wstręt na jej widok czy sugeruje zarzuty do niej jako takiej. Zwyczajnie jako dziecko PRL-u mam taka naleciałość, ze jednoznacznie kojarzy mi się ze złym gustem tamtego okresu. Meblościanki na wysoki połysk, obrzydliwe fotele na których nie dało sie siedzieć i wszechobecne paprotki najlepiej wiszące na ścianie na dziwacznej metalowej konstrukcji. Tak zapisało się to w mojej głowie i widok paprotki natychmiast przywołuje wszelkie odniesienia.

37fcd9d9f05727bdmed

Najwyraźniej nie jestem jedyną osobą, dla której paprotka ma takie konotacje, bo  chyba podobnie myślą twórcy strony na FB poświęconej polskiej szkole dizajnu.

http://www.facebook.com/pages/Polska-szko%C5%82a-dizajnu/413731338709709

Dla nich też to paprotka jest kwintesencją tego stylu albo może braku stylu, bo tak jakoś mi się to widzi.

Wiem, że jest łatwa w obsłudze, bo właściwie nie wymaga uwagi ze strony posiadacza, nie trzeba do niej mówić, szczególnie jej nawozić, nie trzeba czytać jej poezji popołudniami, nie wymaga też wyprowadzania na spacer. Wystarczy ją podlewać i to też nie jakoś obsesyjnie, a odwdzięczy się posiadaczowi stałym filtrowaniem powietrza, oczyszczaniem go z różnych szkodliwych wyziewów i resztą pakietu dobrodziejstw wszelakich.

Niestety nie będzie mi dane, bo z chwilą, w której zniknęła z mojego życia ostatnia paprotka, zrobiło mi się jakoś przyjemniej i estetyczniej. I nie przekonam się do tego zielska nawet za tysiąc lat. Jedyny kontakt, jaki mogę mieć z paprocią to szukanie jej kwiatu w Noc Świętojańską. Raz do roku dam radę.

Reklamy

2 thoughts on “Głupotka- paprotka

  1. Nie masz racji w kwestii prostoty obsługi. Wprawdzie rzeczywiście na spacer wyprowadzać jej nie trzeba, może nie trzeba też czytać poezji – nie wiem, bo nie próbowałam, a może trzeba było. Natomiast co do całej reszty, to zwróć uwagę, że sprzedawana jest ziemia specjalnie do paprotek, podlewać to trzeba przegotowaną wodą (najlepiej z dodatkiem specjalnej odżywki dla paproci, z częstotliwościa taką, jakiej potrzebuje – co oznacza, że sprawdzać codziennie i podlać albo zaczekać do nastepnego dnia. A i tak cholera potrafi uschnąć. To akurat wiem, bo doświadczyłam, a nie mam akurat żadnej traumy z czasu PRL-u z nią związanej- roślina jak roślina, nie musi wisieć na metalowym brzydactwie ani stać na meblościance.

  2. Autorka posta nie ma racji ani w kwestii „łatwej”obsługi paprotki ani w ogóle.Ja też jestem dzieckiem PRL-u,też na każdym kroku widziałam te kwiaty w szkołach,w biurach i urzędach a jakoś nadal lubię te kwiaty.Obsługa paprotki to już inna dyskusja.I wcale nie jest taka prosta.Paproć jest wymagająca.Mało wiele się ją przesuszy,zaniedba i można ją tylko wyrzucić bo już się nie podniesie.Nie wszędzie rośnie,nie każdy ma do niej rękę.I nie na każdej ścianie kwadruje się z taką ochotą jak w innej części domu-wszystko zależy od wymagań tego kwiatu.Mam obecnie paprotkę.Z uporem godnym lepszej sprawy zawzięłam się że ta roślina BĘDZIE rosła.Tym bardziej ze w innych mieszkaniach dawniej paproć się nie przyjmowała.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s