Niezniszczalni 3 (czyt. trzej)

Jeśli ktoś swoim patriotycznym sercem czuje, że katastrofa smoleńska jest tematem najważniejszym w naszym kraju, że mamy wylewać łzy nie tylko każdego 10 kwietnia, ale 10 dnia każdego miesiąca, że mamy się szarpać wzajemnie w celu odnalezienia zagubionej prawdy, że słuszne są teorie spiskowe sprowadzające dyskusję do pyskówki, a cała sytuacje do absurdu … jeśli ktoś taki tu się znalazł, niech dalej nie czyta. Bo nie chcę nikogo urazić, skrzywdzić i sprawić mu ból. Jednak w moim poczuciu idiotyzmu wszelakich tez jakie jedna strona zaczyna na ten temat wygłaszać i przy mojej potrzebie równowagi, postanowiłam przekuć to na moją własną historie, a może zarys scenograficzny, bo inaczej odreagować tego nie potrafię.

Staram się to zebrać w całość. Napisałabym logiczną, ale to wszystko z logiką ma tyle wspólnego, co ryba w sandałkach jadąca środkiem autostrady łodzią motorową.

Leciał sobie samolot. Na ziemi ktoś ( nie wiem dokładnie czy Putin czy Tusk, ale na pewno jeden z nich, bo znani są z takich akcji, wiele tego typu operacji przeprowadzili na froncie wschodnim i zachodnim, wiec na pewno to ich wina) zaczął rozpylać mgłę. Ja widziałam takie urządzenia na koncertach, dyskotekach, ostatnio na maratonie łódzkim, wiec istnieją. Śmierdzi to trochę w zamkniętych pomieszczeniach, ale w lesie zapachu czuć nie było, a dymiarka mogła pracować na najwyższych obrotach. Zapewne była znacznie większa niż te, z którymi ja miałam do czynienia, ale mechanizm działania musiał być dość podobny. I jak ten jeden już całkiem ich widoczności pozbawił, to ten drugi wyjął rakietę i strzelił. Rakieta uderzyła w nieszczęsną brzozę, która została już tak dokładnie zmierzona, że wszystko jest jasne. Teraz na matematyce dzieci będą obliczały rachunek prawdopodobieństwa uderzenia rakiety w brzozę akurat metr od góry, jak dobrze policzą, to im się jeszcze z historii piątkę dostawi.

Jak już rakieta byłą u celu, to według wszelkiej wiedzy dotyczącej tego typu wydarzeń, najpierw odpadły skrzydła. No tak normalnie odleciały, jakby były taśmą klejącą przyczepione i teraz puściła. Ja to nawet kiedyś w filmach widziałam, nigdy szczególnej wagi do ich realizmu ni eprzywiązywałam, ale pewnie istnieje taka możliwość.

A potem nastąpił wybuch, który 100 metrów nad ziemią rozerwał samolot na kawałki.

Ale to nie koniec. Z samolotu wystrzeliły w przestrzeń trzy żyjące osoby. Nie miały spadochronów, nie miały sił nadprzyrodzonych, ale miały głęboką wiarę. Złapały się przeto za ręce i modlić poczęły gorliwie. Utworzony przez nie krąg dokonał cudu ( a może to te gorliwe modlitwy?), opór powietrza spowolnił spadanie i niedraśnięte trafiły na ziemię, unikając zderzenia ze spadającymi szczątkami.

W tym lesie ukrywali się niczym partyzanci, bo tam wojska rosyjskie zostały wysłane, żeby ich wystrzelać do cna. Ale na szczęście im się udało, a po trzech latach dotarli do piwnicy pana Macierewicza, gdzie ukrył ich, by doszli do siebie, a zanim ich światu pokaże, to tylko przebąkuje coś, że ktoś przeżył, że trójca jakaś dokonała cudu i on nam wszystkim jeszcze pokaże, jaka jest objawiona prawda.

Ze swej strony mogłabym jeszcze tylko dodać, że kilka podobnych filmów widziałam i pół dzieciństwa się na tym wychowałam, traktując wszelkie „Rambo” i „Commando” jak kolejną bajkę, dla trochę mniej grzecznych dzieci, ale nie pozbawionych fantazji, wyobraźni i poczucia frajdy z igraszek z realizmem. Dlatego wiedziona tym młodzieńczym doświadczeniem i wykształceniem filmoznawczym chciałabym zaproponować doskonałą trójkę aktorską do tych ról – Sylvestra Stallone, Chucka Norrisa i Arnolda Schwarzeneggera. Panowie doświadczenie mają, a wiek im w tym nijak nie przeszkadza, żeby takiej gry aktorskiej się podjąć. Uwiarygodniliby oni całą historię i nadali jej nowy wymiar.

Wydarzenia ze Smoleńska są tragiczne. Ludzie zginęli, rodziny cierpią, wszystko to jest koszmarem. Ale właśnie ci, którzy głoszą tego typu teorie i doprowadzają sytuację do absurdu szkodzą wspomnieniom tych wydarzeń najbardziej. To nie był jakiś film sensacyjny typu – wszyscy strzelają do bohatera i on przezywa, on strzela raz i zabija 100. A słuchając scenarzysty A.M., którego fantazji zazdrości mu każdy scenarzysta zmagający się z kolejnym filmem z Wielkim Bohaterem w roli głównej, nie ma się poczucia tragedii tylko wszechogarniającej głupoty. A to mi nijak nie pasuje.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s