Czym dojechać do dworca?

W Łodzi jest dworzec Łódź Fabryczna… znaczy źle zaczęłam. W Łodzi był dworzec Łódź Fabryczna, trochę zniszczony, trochę śmierdzący, trochę nie taki, żeby dumę łódzką budował, wiec postanowiono to zmienić. Teraz dworca nie ma, jest za to jeden wielki plac budowy, pustynia w środku miasta, obietnica świetlanej przyszłości i coraz więcej wątpliwości w szczęśliwe zakończenie. Ale nadzieja umiera ostatnia, dlatego ciągle tli się w naszych sercach i wizualizujemy sobie piękny dworzec podziemny z koleją wielkich prędkości, która błyskawicznie będzie nas przenosić gdziekolwiek zapragniemy. Chociażby do Warszawy, by tam napawać sie wyższością naszego dworca nad dworcem stolicznym. Myślę, że ten wstęp jest wystarczająco pozytywnym pisaniem o Łodzi ( co teraz takim trendem sztucznie wygenerowanym będzie) i mogę zacząć pisać prawdziwie.

Właściwie to nie chciałam w ogóle pisać o dworcu, tylko o jego bezpośredniej okolicy, bo tam powstaje Nowe Centrum Łodzi, bo to stare już jest brzydkie i nikt sobie nie będzie nim głowy zawracał. Wybuduje się centrum nowe, ładniejsze, na miarę XXI wieku, żeby było się czym pochwalić. Przypomina mi to dowcip, w którym ojciec na widok umorusanego jak nieboskie stworzenie dziecka, pyta matki:
Myjemy czy robimy nowe?

Otóż robimy nowe, a mycie starego w ogóle nas nie interesuje. Jak bardzo nas nie interesuje pokazuje też projekt wspaniałej ulicy, która ma dowozić i odwozić ludzi z dworca i tego Nowego Centrum, która ma sprawić, że będzie jeszcze lepiej, szybciej i wspanialej. Tylko nie wiem dla kogo, bo na debacie w sprawie ulicy Nowotargowej ( bo stara Targowa nie będzie pasowała do Nowego Centrum Łodzi i Nowego Dworca Łodzi) jakoś wszyscy zgromadzeni mieli dokładnie odmienne zdanie niż władze miasta. Może problem leży w założeniu, że wszyscy w Łodzi jeżdżą samochodami. Otóż nie wszyscy. Tak się dziwnie składa, że z mojego mieszkania, w którym żyją trzy osoby, samochodem nie jeździ nikt. I nawet bez dalszych analiz mieszkańców mojej klatki mogę dzięki temu śmiało stwierdzić, ze nie wszyscy samochodami jeżdżą. Dlatego zamiast organizować życie miejskie dla samochodów, można by organizować je dla ludzi. A ludzie jeżdżą komunikacją miejską.

Chociaż ja to właściwie nie jeżdżę, a raczej ostatnio w niej stoję, nawet gdy siedzę. W środku dnia popsuł się tramwaj, wiec zakorkowało się wszystko, bo wiadomo, że szyn obejść się nijak nie da. Na szczęcie w miarę szybko zorientowano się w stanie linii i udostępniono podróżnym autobusy zastępcze. Ale komunikacji w tym zakresie nie było żadnej i trzeba było się domyślać co i skąd jedzie, dokąd dowozi i jak podróżować dalej. Ale to i tak więcej, niż zrobiono w nocy, gdy popsuły sie drzwi w autobusie. Kierowca zadecydował, że wszystkich wysadza na środku nigdzie i nic go dalej nie interesuje, co się z tymi ludźmi dzieje. Oczywiście nie pojawiło się nic zastępczego czy dodatkowego, a podróżni udali się na najbliższy przystanek, gdzie zaczekali na kolejny autobus. Na szczęście był to weekend, wiec tylko pół godziny, bo w przeciwnym wypadku podjeżdżające do grupy i uszczuplające ją taksówki byłyby znacznie powszechniejsze.

A skoro komunikacja miejska jest fatalna, to chyba oczywistym jest, że nie należy jej naprawić i usprawnić, tylko wybudować drogi, by przesadzić wszystkich do własnych samochodów. A jak kogoś na samochód nie stać, to powinien pogodzić się z porażką, że nie jest pełnowartościowym obywatelem, nie jest pełnoprawnym mieszkańcem i nie ma prawa głosu w żadnej sprawie. Także tej, która wyburzy mu centrum miasta, bo w końcu jest to stare centrum, a ważniejsze jest to nowe, do którego dojechać trzeba nowa drogą w nowym samochodzie. I niech nikt nie wątpi, że czteropasmowa jezdnia na środku jest potrzebna, bo jest to raczej oczywiste. Taki trend w świecie istnieje, że się wyburza co tam jeszcze jest do wyburzenia, a w tym miejscu powstają drogi i parkingi, bo te jeżdżące samochody czasem się męczą i wtedy idą na pastwisko postać sobie wśród swoich.

A w końcu także na dworzec trzeba jakoś dojechać. Będzie taki piękny i wspaniały, że ludzie specjalnie będą na niego przyjeżdżać, chociażby tylko po to, żeby pooglądać, porobić zdjęcia, ewentualnie ponagrywać pozdrowienia od tubylców dla mieszkańców miast i państw swoich, żeby poznali panującą tutaj kulturę radości i dobrobytu. To będzie ekskluzywna atrakcja Łodzi i naprawdę nie musimy dbać o kamienice, wille i pałace, jakie sie tutaj ostały, bo ten dworzec sam w sobie zapewni nam sławę w świecie. No i to Nowe Centrum Łodzi, które właściwie tuż obok, więc śmiało można tam się udać i doświadczać dobrodziejstwa wszelakiego. Ale dojechać tam jakoś trzeba. Czteropasmową ulicą najlepiej, bo sie najwięcej samochodów tam zmieści i najbardziej okazale będzie to wyglądać. Prawie jak amerykańska autostrada, tak z filmu, po horyzont, niosąca w nieznane… u nas w bardziej znane, bo plany zakładają jedynie dopuszczenie jej do ulicy Piłsudskiego, a co dalej to już nikt nie wie, bo nie będziemy się teraz zastanawiać nad czymś, nad czym może zastanawiać to się przyjdzie naszym następcom.

I w tym wszystkim pada głos rozsądku z ludu, że przecież do dworca nie dojeżdża się samochodem nawet najwspanialszym i najdroższym po przeinwestowanej drodze. Bo do dworca kolejowego dojeżdża się czymś innym – pociągiem.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s