Kolorowy marsz kontra ciemne miasteczko

Uśmiechnięci ludzie w kolorowych ubraniach. Feria barw. Tęczowe flagi, wielobarwne balony, śmiechu i radość. Nie dlatego, że jest im jakoś super wesoło w tym kraju, że nie mają problemów, że wszystko im się udaje. Chyba wręcz przeciwnie, jeśli miałabym być szczera. Radość jest dlatego, że spotkali się wspólnie w jakiejś sprawie. Mają wspólny cel, do którego solidarnie dążą. Wspierają się i idą ramie w ramie. Tak wyglądał Marsz Równości w Łodzi.

Pojawia się pytanie ( nie tylko gdzieś podskórnie, ale wypowiedziane do mnie bezpośrednio): Dlaczego poszłaś na marsz, przecież nie jesteś lesbijką?

Nie poszłam na marsz dlatego, że jestem. Nie poszłam dlatego, że nie mogę publicznie okazywać uczuć kochanej osobie, żeby nie narazić Siena wulgarne komentarze. Na krzywe spojrzenia i tak się narażam, no ludzie nie lubią publicznego całowania, woleliby już chyba, żeby publicznie się prać po twarzach, to jakoś przechodzi właściwie niezauważalnie.

Spotykam się coraz częściej  z zarzutami, że angażuje się w coś, co mnie nie dotyczy. Ten feminizm w moim wydaniu jakiś taki nie do końca zrozumiały. Bo przecież jestem silna, niezależna, radze sobie sama, to czego ja chcę? Przykład podam brutalny – jestem z zwiększeniem prawa do aborcji Nie dlatego, że sama bym się jej z największą przyjemnością poddała, chociaż nie sądzę, że ktokolwiek robi to z przyjemnością. Ja mam dziecko, na które właściwie mnie nie było stać i jak się głębiej zastanowić , nie stać mnie na nie dalej. Ale mam i radze sobie. A co jeśli bym nie radziła sobie w tej sytuacji? Psychicznie, emocjonalnie, finansowo, życiowo… Nie można nad tymi problemami się nie pochylić. Nie można stwierdzić, że jak się ma macice, to jest się predysponowanym do bycia matka i to jest cel życia. Nie jest. Zmuszanie kobiet do rodzenia niechcianych dzieci skutkuje potem tragediami z detektywem Rutkowskim i jazda w kostiumie na koniu, albo  przepełnioną zamrażarką i to nie z powodu zbyt dużej ilości w niej jedzenia. Jeśli nadal nie widzimy powiązań między tymi zdarzeniami a brakiem edukacji seksualnej, brakiem powszechnej antykoncepcji i brakiem godnego systemu aborcyjnego, to nie oburzajmy się już nigdy na takie doniesienia, bo powinniśmy się do tego przyzwyczaić.

Dlatego ja na marsz poszłam. Kolorowa- fioletowa. Machałam flagą. Tęczową, ale też chwilami biało-czerwoną. Bo to moje państwo, moja ojczyzna i w niej chce żyć.

Pewnie tak samo Myśla waleczni w czarnych mundurach, którzy odgrażali się powstaniem na drodze marszu białego miasteczka, w którym narodowościowa lecznica wypędzi z maszerujących zepsucie i homoseksualizm.  Pierwsza moją myślą było to, że oni robią straszną krzywdę pielęgniarkom, które pierwsze stworzyły białe miasteczko i  z nimi się to kojarzy. Taka akcja byłaby wypaczaniem pielęgniarskich idei, wyśmiewania się z walki tych kobiet i na zawsze kojarzyłaby te dwa białe miasteczka ze sobą i z hasłami, pod którymi pielęgniarki pewnie by się nie podpisały. Ale białego miasteczka nie było. Było czarne, ciemne zupełnie. Zamaskowani frustraci wykrzykujący hasła typu „Zakaz pedałowania”, co mnie od razu skojarzyło się z lobby antyrowerowym. Czułam się zażenowana i było mi za nich totalnie wstyd. Dlaczego? Bo też są Polakami, jak ja i ludzie idący obok mnie.

Podobno łatwiej by było nie czuć się Polką, nie postrzegać Polski jako ojczyzny i może jeszcze wyjechać. Ale czy siedząc z Skandynawii czy Holandii mogłabym uznać ,że jest w porządku, skoro nie jest?  Ja szłam w marszu, bo chcę żyć w kraju, w którym jest dobrze i sprawiedliwie. Nie chcę żyć gdzieś, gdzie można być znienawidzonym za to, że się kogoś kocha. Chce też, żeby w takim kraju dorastało moje dziecko, żeby wiedziała, że za miłość nie można karać,  że człowiek jest wartością i trzeba się z nim liczyć. Żeby nie dzieliła ludzi pod względem płci czy orientacji, ale potrafiła zwyczajnie powiedzieć, kto jest mądry a kto głupi. Potrzebuję dla siebie i dla niej tolerancji, bo jest ona zgodna z moim sumieniem i tylko w ten sposób możemy normalnie żyć. Jak długo czyjaś aktywność nie krzywdzi mnie i nie wymusza na mnie konkretnych zachowań sprzecznych z moją wolą, tak długo nie mam prawa się w to wtrącać. Nie chciałabym, żeby ktoś w ten sposób ingerował w moje życie, więc czemu mam akceptować taką ingerencję w cudze? I idę ramię w ramie z ludźmi innymi niż ja, ale podobnymi do mnie. Nie jesteśmy identyczni, ale przecież właśnie dlatego potrzebny jest nam ten marsz. Nam wszystkim, niezależnie od płci i orientacji, religii lub jej braku. Żeby pokazać, że równi są różni, ale niczego to nie zmienia.

Czy martwię się, że ktoś mnie zobaczył w Marszu Równości i pomyśli, że jestem lesbijką?  ( to też jedno z pytań, które mi zadano) A niech myśli. I przed marszem niektórzy myśleli tylko dlatego, że jestem tolerancyjna, mam wielu znajomych gejów i lesbijki, że głośno wypowiadam Siena temat potrzeby usankcjonowania ich prawa do życia tak, jak mają potrzebę. Jeśli zobaczy mnie ktoś, kto mnie zna, to wie gdzie znajduje się moja granica seksualności niezależnie czy jest ona po stronie homo czy hetero. Jeśli zobaczy mnie ktoś obcy, to czemu miałabym jego opinią się przejmować? Na marszu byłam po raz pierwszy. Jestem pewna, ze nie po raz ostatni.

W niedziele w Warszawie odbył się maraton (jest to na temat, obiecuję). W jego ramach był także krótszy bieg na 10 km. Pobiegł w nim znany skoczek narciarski Adam Małysz. W informacjach jego dotyczących i podczas rozmowy z nim pojawił się tytuł: Maratończyk Adam Małysz. Siedziałam przed telewizorem osłupiała, bo jak po biegu na 10 km można być nazwanym maratończykiem? I wtedy przyszła do mojej głowy myśl:

Jeśli po przebiegnięciu 10 km w trakcie maratonu Adam Małysz został maratończykiem, to adekwatnie ja zostałam lesbijką skoro przeszłam całą trasę Marszu Równości.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s