Lata świetlne od Sztaudyngera

„Nic od kobiety człowiek nie wymaga – może być naga.” napisał dawno temu Jan Izydor Sztaudynger. Dzisiaj nikt chyba nie uznaje, że miał on rację i to pod jakimkolwiek względem.

Od kobiety się wymaga i to jest podstawa życia kobiety.

W dzieciństwie się wymaga, żeby była grzeczna i czysta. Chłopcy mogą łobuzować, co jest oznaką ich witalności i pomysłowości, dziewczynce nie wypada. Powinna siedzieć z dłońmi złożonymi bogobojnie na padołku i słuchać dorosłych i tego co mówią, jako prawd objawionych. Dobrze gdyby dołożyła do tego cielęce spojrzenie sugerujące totalną bezmyślność i pustkę umysłową.

Zaprzeczyłam temu całą sobą, bo już w żłobku, do którego mnie posłano, zostałam hersztem bandy, która przewróciła szafę i siała postrach. Nie było tam żadnych tragicznych wydarzeń, bo w trakcie przewracania szafy nikt nie ucierpiał i krzywdy nikomu nie robiliśmy. Postrach był w sercach pań opiekunek, które obawiały się o życie i zdrowie członków bandy, których wszędzie było pełno i mieli najdziwniejsze pomysły na spędzanie żłobkowego dnia. Dziecięciem zatem nie byłam przymilnym i do wieku dorosłego mi to zostało.

A jednak nadal jestem kobietą, od której się wymaga.

W późniejszym okresie sprzątania, prania i gotowania. Naprawde to jest ciągle w ludzkiej świadomości w jakiś niepojęty sposób związane z płcią. Określenie „Powinnaś umieć gotować, bo jesteś dziewczynką” – przez pół mojego życia kazały mi wierzyć, że każdy chłopiec posiada mebel z bajki Stoliczku nakryj się. Ja jako mniej uposażona życiowo nie mogłam liczy cna magiczny stolik i musiałam przywyknąć do myśli, ze do końca dni swoich będę musiała gotować. Inne zdanie „Jak możesz mieć taki bałagan, przecież jesteś dziewczynką.”- kazało mi poważnie zastanowić się nad tym, czemu niby chłopiec bałagan mieć może, a dziewczynka nie. Widocznie uznawany był za bardziej inteligentnego, który nawet w totalnym nieładzie poradzi sobie ze swoim życiem i odnajdywaniem potrzebnych przedmiotów, natomiast mózg kobiety jest w stanie znaleźć coś tylko wtedy, gdy jest to umieszczone w kartotece i porządku alfabetycznym. Książki na półce z literą K, majtki na półce z literą M, głupota na półce z literą G.

Niektórzy są w stanie nawet sierdzić, że jeśli kobieta posiada dziecko, to już jest skazana na pranie , prasowanie, sprzątanie, gotowanie i wszystko jest na jej głowie, bo w końcu jest matką, żoną, kochanką, partnerką … Oczywiście zapewne jej mężczyzna jest niepełnosprawnym idiota, który nie jest w stanie nic zrobić samodzielnie, leży jak ameba na kanapie i jedynym aktywnym narzędzie w jego władaniu jest penis, którym tę kobietę zapłodnił.

No ja się na takie traktowanie mężczyzny nie zgadzam, bo jednak chciałabym w nim widzieć człowieka, partnera, a nie amebę. Poza tym głupia tak mieć dziecko z amebą, jak można z człowiekiem. Ale to widocznie moje jednostkowe oczekiwania wobec świata, bo inni ( a może inne?) mają odmienne.

Rekord pod tym względem należy oczywiście do Atrakcyjnej… znaczy Perfekcyjnej Pani Domu. W Ostatnim programie nie tylko uczyła kobiety jak wypolerować wannę do błysku, jak odpowiednio poskładać serwetki dla gości, jak parzyć herbatę w stylowej formie, ale Take jak zawiązać krawat, muchę, a nawet fular… Ja zaczęłam się obawiać, że perfekcyjni mężczyźni z jej świata nie mają rąk, dlatego te biedne kobiety jak już wszystko w domu porobią, to jeszcze muszą te koszule poprasować i krawaty powiązać. Ale nie. Okazuje się bowiem, że jest to kolejny po umyciu toalety wyraz miłości i mężowi, mężczyźnie czy jakiemu tam innemu przedstawicielowi płci męskiej, który w domu przebywa, krawat wiązać wypada.

A może druga część tej fraszki jest prawdziwa? Naga kobieta… oczywiście, bardzo chętnie i wiele kobiet pokazuje, że jest to bardzo pożądane. Biusty widoczne do pępka pozwalają ocenić walory przyszłej partnerki w kwestii wykarmienia potomstwa, co jest niewątpliwie przydatne. Nogi pokazane prawie do pępka też coś tam udowadniają, chociaż nie wiem dokładnie co, gdyż tak głęboko (khem khem) się nie zapuszczałam. Nawet jeśli wymagane by było, żeby kobieta w zaciszu swojej sypialni eksponowała wdzięki, to publicznie nagość jej nie przystoi. Poza tym są wielkie wymagania wobec tego, co i jak kobieta powinna nosić. Przede wszystkim nie może nosić tego samego zbyt często, bo się opatrzy i będzie uznawana za niewiastę bez polotu. Ciekawa jest też prawidłowość, która mówi o tym, że im droższy ubiór tym mniejsza częstotliwość noszenia jest wskazana. Zwykłe spodnie, spódnice i podkoszulki mogą być noszone wielokrotnie. Droższe suknie tylko na wielkie okazje, najlepiej dwa razy w życiu i to na imprezach, na których są zupełnie inni goście, żeby nikt kobiety dwukrotni w danej sukience nie zobaczył, bo będzie wstyd. Apogeum tej prawidłowości jest suknia ślubna, która powinna być koszmarnie droga, przyprawiać o zawrót głowy ilością zer na metce i może być założona tylko raz na kilka godzin, a potem ma wylądować na wiecznej emeryturze w najciemniejszym kącie szafy.

Dlatego skoro dzisiaj nie można już żadną miarą zacytować Sztaudyngera bez poczucia fałszu, to ja proponuję taką subtelną parafrazę, bardzie przystającą do naszych czasów:

Nic od mężczyzny kobieta nie wymaga
I to jest odwaga

Advertisements

18 thoughts on “Lata świetlne od Sztaudyngera

  1. Ale to Wy drogie Panie wybieracie sobie takie ameby a potem macie żal do całego świata, że ten kopie Was po tyłeczku ;)

  2. NO też ja właśnie sprzeciwiam sie robieniu z mężczyzny ameby i traktowaniu go w ten sposób. Uważa, ze dorosły mężczyzna potrafi sam zzawiązać krawat np…
    Tylko spotykam sie z niezrozumieniem w tej kwestii

  3. Bez wątpienia są środowiska, a nich mnóstwo rodzin, żyjących z robactwem mentalnym w kwestii ról mężczyzny i kobiety, który opisujesz. Ale można żyć w sporym oddaleniu od takich idiotyzmów, więc czy warto rozważaniom o tym oddawać swój czas?

    • To że coś nie dotyczy mnie JUZ bezpośrednio, nie znaczy, że tego nie ma. Ja byłam dziewczynką, która miała być czysta, grzeczna i porządna. Nie byłam. Do dzisiaj słyszę teksty „No w końcu jesteś kobietą”.
      Mogę się tym nie przejmować, ale to nie znaczy, że takie rzeczy nie istnieją. A mam córkę i ona również będzie dorastała w tym świecie, w którym role kobiece i męskie są bardzo wyraźnie podzielone. Cokolwiek wyniesie z domu będzie jej siłą, ale właśnie w starciu z takimi sytuacjami.

  4. Coś w tym rzeczywiście jest, że dziewczynki wychowuje się jednak inaczej niż chłopców.
    Ale dziewczynki chyba też same z siebie prezentują nieco inne zachowania niż chłopcy. Mam wrażenie, że jedną z przyczyn tego jest jednak płeć mózgu. Tradycja wychowania to odrębna sprawa. Wystarczy przyjrzeć się osobom transseksualnym. „Od dziecka zachowywał się jak dziewczynka” – słyszymy. Choć przymuszany do nadmiernej grzeczności ze względu na płeć (skądinąd męską) przecież nie był. Oczywiście, że jesteśmy przedstawicielami tego samego gatunku, ale jednak różnimy się między sobą. Tego nie da się zrównać i nawet nie należy.
    Chłopcy w wieku dziecięcym może „łobuzują”, jedni z tego wyrastają, niektórym agresja się utrwala. Ale agresja w wydaniu żeńskim to dopiero jest tajfun!
    Trudno powiedzieć, dlaczego słyszałaś jako argument dla konieczności posprzątania, że jesteś dziewczynką. Mnie moja mama też pytała, jak mogę mieć taki bałagan, ale chyba raczej się obawiała, że mnie samej w nim nie odnajdzie, jak nie posprzątam. I moja płeć nie miała znaczenia. Synka też nie chciałaby stracić.
    Kwestia gotowania, to inna rzecz. Tu tradycja taka była, że to jednak kobieta wychowywała w domu dziecko, żeby mężczyzna mógł na pożywienie zarobić. Trzymać dzieciaka cały dzień głodnego, żeby dopiero ojciec po powrocie z pracy ugotował mu obiad, to chyba nieludzkie jest trochę?
    W kwestii kiecek zakładanych jeden raz, to już same sobie wymyśliłyśmy. Z próżności, bo próżne bywamy.
    I wreszcie nieszczęsne wiązanie krawatów. Pojęcia nie mam, jak to się robi i mój mąż w życiu nie dałby odebrać sobie przywileju samodzielnego wiązania krawata. Jakiejś pani perfekcyjnej pewnie skończyły się pomysły na następny odcinek.
    A teraz bądź obiektywna i zastanów się, jak wiele facetom odebrałyśmy. Wykształcone jesteśmy może nawet lepiej niż oni i ich mądrość nam nie imponuje. Żywicielami jedynymi rodziny nie muszą być, bo same sobie poradzimy z własnymi finansami. Nie są elementem niezbędnym jako osoba towarzysząca kobiecie w teatrze, restauracji, nawet na urlopie. Do wbijania gwoździ i wymiany uszczelek też niekoniecznie, bo albo same potrafimy albo wystarczy w internecie wyszukać numer telefonu fachowca. Jaki kawałek poletka odstąpiłyśmy w zamian? Macierzyństwem się z nimi nie podzielimy, bo nie ma takiej możliwości. Jedyne, czego nie odbierzemy im z całą pewnością to ten penis. I Ty się dziwisz czemukolwiek? Trochę wyrozumiałości.

    • „A teraz bądź obiektywna i zastanów się, jak wiele facetom
      odebrałyśmy. ”
      Cóż my im takiego ODEBRAŁYŚMY? Bo to mnie zastanowiło.
      Znaczy jak ja sie wykształce to mężczyznom ubędzie wiedzy?
      Jak ja wbije gwoździa to im nie starczy męskości?
      Nie postrzegam zdobyczy feminizmu w kategorii ODEBRANIA czegoś meżczyznom

      Kobieta siedzi z dzieckiem, wiec gotuje przy okazji miliona z tymże dzieckiem zajęć obiad i ja to rozumiem. Ale co jak z dzieckiem siedzi mężczyzna?
      Aono czesto kobieta gotuje obiad dzień wcześniej, bo mężczyzna nie dałby rady zajmowac sie dzieckiem i gotować równocześnie np
      Ale dla mnie naturalne jest, że wtedy gotuje on, bo kobieta nie ma jakichś wrodzonych predyspozycji do gotowania.

      • No to przecież właśnie o płci mózgu napisałam. Mężczyźnie nie ubędzie wiedzy, ale przy kobiecie lepiej wykształconej od niego, sam gorzej się poczuje. To samo z gwoździami, maprawą zlewu…itd. I on naprawdę czuje całym sobą, że gdzieś to przywództwo stada zostało mu odebrane. I rzeczywiście nie może równocześnie zajmować się wieloma rzeczami – naprawdę może się skupiać najpierw na jednej, dopiero potem na drugiej. Mężczyźni naprawdę mają nieco inaczej skonstruowane funkcje mózgu. Przynajmniej z biologią nie walcz.

  5. Przypomina mi sie zawsze wtedy tekst rzucony mi przez niedoszłą teściową
    „Mężczyzna jak juz zje obiad, to musi się połozyc i przespać, bo inaczej źle się czuje.”

    No cudownie, ja tez czułabym sie lepiej, gdybym mogła zjesc ugotowany przez kogos obiad a potem pospać, gdy ten ktos zajmie sie dzieckiem i po obiedzie posprzata …

    • Różnica między stwierdzeniem Twojej niedoszłej teściowej a moim polega na tym, że ona mówiła o przyzwyczajeniach rozkapryszonego synka, a ja pisałam o różnicach wynikających z odmiennego funkcjonowania mózgu homo sapiens w wydaniu samicy i samca. Jako dziennikarka zmierzająca do doskonałości powinnaś nauczyć się słuchać ludzi i odbierać dokładnie to, co mówią. Inaczej trudno o porozumienie. Również osobiste złe doświadczenia nie powinny mieć zanaczącego wpływu na odbiór świata. Calkowite ich wyeliminowanie może nie być do końca możliwe, ale w miarę starań…

      • Absolutnie nie mówiła o konkretnym przypadku, tylko o całym świecie męskim. NAPRAWDĘ. Była przekonana, że męzczyzna to musi odpocząć, musi odespać, musi mieć spokój… Kobieta jako tradycyjny robot domowy tego mieć nie musi. Uzasadnienie: „Inna konstrukcja organizmu”.
        Dlatego nei wiem skąd podejrzenie, że chodziło mi o coś innego. Był to jeden z argumentów na drodze mojego życia na udowodnienie, że mężczyźni sa odmiennie skonstruowani od kobiet pod względem umiejętności zajęcia się sami sobą i otoczeniem.

  6. A to: „Jako dziennikarka zmierzająca do doskonałości powinnaś nauczyć się słuchać ludzi i odbierać dokładnie to, co mówią.” odbieram jako osobisty przytyk co do moich kompetencji i wydaje mi sięto dosyć słabe w dyskusji na inny temat.
    Ale rozumiem, że każdy argument jest dopuszczalny, gdy ja nie mam szans na kontrę.

    • Dyskutując na jakikolwiek temat należy słuchać tego, co mówi rozmówca, bo inaczej odpowiedź może być zupełnie oderwana od tego, co usłyszałaś. Wtedy każdy mówi swoje i o porozumieniu mowy nie ma. Takie zjawisko jest częste w przypadku dyskusji polityków różnych frakcji. To nie był przytyk, tylko uwaga. Jak inaczej chcesz się porozumieć z komentatorami Twojego bloga? I zauważ, że nie przytyk dotyczący Twoich kompetencji, bo wtedy napisałbym, że „jako osoba uważająca się za doskonałą dziennikarkę”. Jak ktoś zmierza do doskonałości, to oznacza, że wciąż się uczy. Nie doczytałaś dokładnie tego, co napisałam. Trudno. Umiejetność przyznania się do niezrozumienia też jest elementem zmierzającym do doskonałości. Możemy dyskutować na każdy temat (pod warunkiem, że mam w tej dziedzinie cokolwiek do powiedzenia, bo może się zdarzyć, że na jakiś temat nie mam zdania), ale musimy się nawzajem słuchać – na blogu akurat czytać uważnie – inaczej nie ma dyskusji.
      Masz szansę na kontrę – wystarczy doczytać i poprawić.
      Wolałabyś, żebym pod każdym Twoim tekstem pisała same pochwały za właściwe ujęcie tematu, poczucie humoru, blyskotliwość? Po co Ci taki komentator? Przecież ja Cię nie atakuję, tylko wyrażam swoje opinie na zadany temat i jestem otwarta na dyskusję.

  7. Wierzę, że nie mówiła o jednym przypadku tylko o ogóle rodzaju męskiego. Ale to było jej prywatne zdanie, jej widzenie świata i według niego wychowała syna. I to ten jeden przykład. Ale masz z całą pewnością w swoim otoczeniu (rodzina, znajomi) inne przykłady. Rozumiem, że tamten przykład Ci „dokopał”. Ale cały świat tak nie wygląda.

  8. Przykład podawany przez niedoszłą dotyczył w jej mniemaniu jej męża, syna, ojca, teścia, mężów koleżanek. Taki pogląd miała i wynikał on podobno z jej obserwacji. To był kolejny argument za tym, że kobiety i mężczyźni są inaczje skonstruowani.
    I przywołałam to, bo mi sie z tą inną konstrukcją z Twojej wypowiedzi skojarzyło.

    Wynikło z tego dziwne nieporozumienie, ale niestety w dyskusji pisanej tak bywa, bo nie ma możliwości natychmiastowej weryfikacji wypowiedzi.

    I nie chodzi o pochwalne peany, bo to mi niepotrzebne ( juz na szczęscie ;) ) tylko o takie nieporozumienia wynikające z braku jednoznoczności niektórych wypowiedzi pisemnych.

    O kontre chodziło mi w przypadku odwoływania się do zawodu wykonywanego, bo wchodzenie na ten temat wydał mi się takim osobistym przytykiem zupełnie niepotrzebnym w dyskusji na inny temat.

    Oczywiście bez urazy – mam nadzieję

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s