Skomplikowane pojęcie „liceum ogólnokształcące”

Są ludzie, którzy rodzą się z wiedza, co będą robić w przyszłość i dążą do tego na każdym poziomie rozwoju i edukacji. Niektórzy z nich pragną być lekarzami i to nie dlatego, że mamusia i tatuś w tym zawodzie pracują (chociaż może to są takie wzorce), tylko dlatego, że nic ich tak nie bawi jak badanie i sekcje na lalkach przeprowadzane. Inni chcą być prawnikami (ponownie przykład rodziców może, ale nie musi być argumentem), bo wydaje im się, że tylko na Sali sądowej są w stanie spełnić się całkowicie i niezaprzeczalnie. Są też tacy, którzy chcą być mechanikami samochodowymi, w dzieci ostwie wrzucają do wanny resoraki udając, że to myjka, a potem rozkręcają je na części pierwsze i składają bez uszczerbku na ich możliwościach jezdnych. Są tacy, którzy chcą być strażakami i czasem coś podpalą tylko po to, żeby to ugasić. Zapaleńcy marzący o pracy w policji, a może straży miejskiej. Ci, którzy chcą uczyć i wychowywać kolejne pokolenia i widzą swoją przyszłoś w szkolnictwie. Tacy, którym marzy się jeżdżenie samochodami, więc wiedzą, że będą kierować taksówkami, autobusami, ciężarówkami … Czytaj dalej

Reklamy

Jest 20 milionów do zgarnięcia

Można wydać 20 milionów złotych. 20 milionów powinno budzić wyobraźnie, oswobodzić marzenia, pobudzać do działania jak to ma miejsce przy każdej kumulacji w totolotka, która nawet nie osiąga tego pułapu, a efekty powoduje szerokie. Wystarczy, że na standzie przez kolekturą pojawi się jakaś ładna liczba typu 6 milionów a może nawet i 10 milionów, od razu każdy kto przechodzi się zatrzymuje, zastanawia, szacuje swoje szanse, które są marne, co wynika z rachunku prawdopodobieństwa. Słyszałam, że większe i to sześciokrotnie jest prawdopodobieństwo, że potrąci nas samochód, gdy będziemy szli wysłać ten kupon, niż że wygramy. A jednak idziemy, wysyłamy, staramy się trafić liczby, skumulować swoje szczęście z okazji kumulacji finansowej. Bo na końcu są miliony do wydania. Takie rozmazane na horyzoncie, ale przecież w jakiejś rzeczywistości realne. Teraz jest do zgarnięcia milionów 20 i … chętnych jakoś niewielu. Czytaj dalej

Nie jestem Boginią Domowego Ogniska

Różne gazety i gazetki do rąk moich trafiają z powodów rozmaitych. Dzisiaj coś zdecydowanie dla kobiet i jadąc autobusem odpuściłam czytanie książki na rzecz przejrzenia poszczególnych artykułów. Gdzieś pomiędzy przepisami na potrawy ze szparagów, wywiadem z Robertem Downey’em Juniorem i  tekstem o tym, jak wszystko zmienia się po pojawieniu dziecka, trafiłam na tekst zatytułowany „Domowe boginie”. Rzecz o kobietach niepracujących zawodowo, a pracujących w domu. Bo wiem, że praca w domu to ciężka robota, a nie wylegiwanie się przed telewizorem. Wiem to, bo to robię. Samo się nie upierze, nie ugotuje, nie pozmywa … Wiem to tak samo jak te kobiety. Tylko im jest chyba łatwiej. Może mają więcej niż jedno dziecko, ale nie mają kawałka tego, co mają inne kobiety – pracy poza tym domem. Nie muszą zastanawiać się, czy jak odprowadzą dziecko do przedszkola, a same pójdą do pracy, to dadzą potem rade ugotować obiad, żeby to dziecko miało co po przedszkolu zjeść, a nie czekało godzinami zagryzając głód płatkami kukurydzianymi. Czytaj dalej

Dekada na korwinizm

Ekonomicznym liberałem, ba nawet korwinistą z wszystkimi tego konsekwencjami, najlepiej i najłatwiej być pomiędzy 25 i 35 rokiem życia. Oczywiście z założeniem, że w tym czasie robimy bardzo pożądaną karierę, a nie staliśmy się pionkiem w szeregach bezrobotnych, z założeniem, że póki co się jeszcze nie rozmnażamy, bo robimy karierę i nie mamy czasu na takie pierdoły jak rodzina, jesteśmy jednostkami zdrowymi, które lekarzy widzą jedynie w serialach telewizyjnych i generalnie dobrze nam sie wiedzie, życie się do nas uśmiecha, a my tym samym odpowiadamy życiu i gospodarce – uśmiechem od ucha do ucha bo nas rozpieszcza. Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 1 Reply

Bo mężczyzna ma mózg w głowie a nie penisie

Gwałt jest zły.

Już chciałam przyjąć to za pewnik i przejść dalej, ale zdałam sobie sprawę, że żyjemy w kraju, w którym wszystko można usprawiedliwić, a nawet się to robi, więc moich pewników nie mogę przyjmować jako pewniki społeczne i muszę tłumaczyć. Skoro nawet pedofilie, coś tak okropnego , że nie mieści siew moim pojmowaniu świata, można wytłumaczyć namiętnością, to pewnie w dokładnie taki sam sposób można wytłumaczyć gwałt. Mechanizm jest też podobny, bo wykorzystuje się swoją przewagę fizyczna i psychiczną nad kimś innym, do zaspokojenia swoich chorych potrzeb seksualnych. Bo potrzeby zaspakajane w ten sposób chore są i nie mam co do tego wątpliwości. Dlatego informuję, że dokonując aktu seksualnego na kimś bez jego zezwolenia, bez jego wyraźnego i pozbawionego przymusu TAK, dokonuje się na tym kimś gwałtu i jest to złe.

I teraz mogę spokojnie pisać dalej, chociaż w ogóle spokojna w obliczu tego tematu nie jestem. Czytaj dalej

Piersi na topie

Jestem kobietą. Posiadam piersi. Nie jest to oczywiste i jednoznaczne, bo są kobiety, które piersi nie posiadają albo nie posiadają ich prawie wcale, a jednak nadal będę twierdzić, że ogromna większość społeczeństwa piersi ma, gdyż kobiety stanowią ponad jego połowę, a także mężczyźni często maja piersi, więc wynik jest oczywisty. Jednak to kobiece piersi generują więcej zainteresowania a nawet czasem skandale.  Dla mnie moje piersi nie są ani interesujące ani tym bardzie skandaliczne. O ich najważniejszej funkcji przekonałam się posiadając dziecko, ale oczywiście rozumiem także funkcje pozostałe. Czytaj dalej

Po co nam stare, jak możemy mieć NOWE

Napisałam kiedyś, że Łodzi taka jest logika, że nie ma tu żadnej logiki. A jednak tylko krowa nie zmienia poglądów i ja musiałam swoje w tej kwestii zmienić. Otóż logika w Łodzi jest, tylko taka nieprzystająca do tego, co we mnie siedzi, co czuję w głębi i co wydawało mi się do tej pory najlepsze i najwłaściwsze. W Łodzi jest bowiem logika – po co nam stare, jak możemy mieć NOWE? I jest wiele przykładów na to, że cała polityka i wszystkie decyzje z tym związane idealnie się w to hasło wpisują. Czytaj dalej