Międzyświąteczny rozkład jazdy

Taki dzień jak 2 maja to jest nie lada zagadka, bo właściwie nie wiadomo co z nim zrobić i jak go klasyfikować. Niby jest dniem powszednim i tak powinien być traktowany, a jednak taki wciśnięty pomiędzy dwa dni świąteczne, zgniatany przez nie i oblekany ich wolą świętowania zmienia swoją charakterystykę. Ludzie nie rozumieją, że maja tego dnia pracować. Jeśli tylko mogą, to biorą jakieś wolne, żeby się z wypoczynkowego rytmu nie wybijać. Ten 2 maja uwiera i kłuje, przeszkadza tak jakoś i nie wiadomo co z nim zrobić.

Najlepiej widać to w rozkładach jazdy komunikacji miejskiej, o czym dzisiaj się przekonałam dosyć boleśnie, ale w końcu życie to suma zebranych doświadczeń.

W ramach obowiązków zawodowych, które mam jakie mam, musiałam się przemieszczać po całym mieście, często przesiadając i zapoznając z rozkładem jazdy. A łatwo nie było. Tym razem bowiem postarano się bardziej niż co roku urozmaicić rozkład 2 maja i nie iść na łatwiznę jak co roku umieszczając na rozkładach odpowiednią adnotację, że pomiędzy dniami świątecznymi obowiązują przyjazdy sobotnie. To już było tyle razy, a pasażerowie są jednostkami wymagającymi i nie można ich zbywać byle czym. Trzeba wykazać się kreatywnością i pomysłowością zarówno w planowaniu tego autobusowego  i tramwajowego jeżdżenia, jak i w sposobie przedstawienia tych planów pasażerom.

Na przystankach pojawiły się naklejki, na których umieszczona była informacja, że niektóre autobusy będą jeździły zgodnie z sobotnim rozkładem jazdy z dodatkowymi kursami porannymi, a inne będą jeździły zgodnie z kursami niedzielnymi, ale nie dotyczy to tych, które będą jeździły zgodnie z kursami dnia powszedniego. Po tym następował dwukropek i jakieś wyliczanie, które autobusy jak będą jeździły.

Początkowo byłam ambitna, szukałam odpowiedniego numeru autobusu, sprawdzałam do której kategorii był zakwalifikowany i starałam się przyporządkować to do stałego rozkładu jazdy umieszczonego na przystanku. Jednak w chwili, w której autobus nie przyjechał o oczekiwanej porze, zaczęłam wątpić. Zwątpiłam tak bardzo, że sprawdziłam najbliższą planowaną godzinę jego przyjazdu w każdy możliwy dzień i … ponowne rozczarowanie, bo autobus pojawił się 2,5 lub 7 minut po przyjeździe planowanym, więc nic z tego nie zrozumiałam i poddałam się woli MPK.

Byłam bezsilna, chociaż miałam zdecydowanie ułatwione zadanie, bo nie przemieszczałam się w typowych godzinach porannych (chociaż nie wiem, czym są godziny poranne, bo nie zostało to wyjaśnione) Gdybym jednak wyszła z domu o godzinie 7, to mogłabym przypuszczać, że jest to godzina poranna i moje rozważania weszłyby na wyższy poziom ( co jest bardzo trudne o godzinie 7 rano). Jak znaleźć odpowiedni rozkład z dodatkowymi kursami w godzinach porannych? To jest największa zagadka tej notki przystankowej. Na samym jej dole znalazła się bowiem informacja, że te sobotnie rozkłady z dodatkowymi kursami umieszczone są w Internecie. Jakże jest to przydatna wiadomość dla kogoś, kto właśnie znajduje Siena przystanku i próbuje się zorientować, czy jego autobus przyjedzie w ciągu najbliższych 10 minut, czy może za rok świetlny. Ja po przeczytaniu tego czułam się totalnie zagubiona, a dyletantem internetowym nie jestem. Ale jednak na przystankach nie ma jeszcze darmowego WiFi, a nawet jak by było, to przy zakupie migawki (biletu okresowego) nikt mnie nie poinformował, że w pakiecie trzeba mieć telefon z dostępem do sieci.

???????????????????????????????

Jak by mało było tych wszystkich zmian i regulacji, to nie były one wydrukowane w normalny sposób, tylko znajdowały się na naklejce wielkości znaczka pocztowego i wydrukowane były drukiem przypominającym ślady mrówczych nóżek. Jest to dość zrozumiałe jeśli wziąć pod uwagę ilość informacji i gabaryty naklejki, ale chyba nikt nie pomyślał o odbiorcach tych informacji, bo nawet ja ze wzrokiem w wieku 30+ ledwo dawałam rade z połapaniem się w linijkach tekstu i ilości numerków. Nie chciałabym myśleć o tym, jak z tymi informacjami radzimy sobie osoby w wieku 70+ lub inne, których wzrok daleki jest od sokolego. A kolor tej informacji sprawy nie ułatwiał, bo wypalający źrenice pomarańcz jest bardzo zauważalny, ale próby rozszyfrowania napisu na nim umieszczonego powodują mroczki przed oczami po 5 sekundach, a czas potrzebny na odnalezienie potrzebnych danych jest dużo dłuższy.

W każdym razie całe to czytanie, sprawdzanie, porównywanie rozkładów ze wszystkich dni z aneksem w postaci pomarańczowej naklejki nie na wiele mi sie przydały, bo tylko jeden tramwaj w ciągu całego dnia przyjechał tak, jak po zastosowaniu wszystkich tych logarytmów dało się wyliczyć. Każdy inny środek transportu pojawiał się o takiej godzinie, że nijak nie można tego było dostosować ani do rozkładu dnia powszedniego, ani do sobotniego, a już na pewno nie do świątecznego. Może istniał jeszcze jakiś tajemniczy rozkład na 2 maja, który umieszczony był w Internecie, w specjalnej zakładce, ale już do tego nie dotarłam.

Z obawą myślę o jutrzejszej sobocie. Bo niby jako sobota nominalna powinna być i taką rozkładowo, ale kto tam wie, co mnie jutro na przystanku zastanie. Jakie drobnym drukiem aneksy do aneksów do zmian zmienionych rozkładów jazdy przyjdzie mi studiować. Pociesza mnie tylko fakt, ze tym razem nie będę w ramach pracy po całym mieście jeździć, to spokojnie sobie na przystanku posiedzę, książkę poczytam i na jakiś tramwaj czy autobus poczekam. Do skutku.

Reklamy

2 thoughts on “Międzyświąteczny rozkład jazdy

  1. Prawie jak za komuny. Internetu wtedy nie było wcale, rozkładu jazdy na przystankach też jakoś sobie nie przypominam. Wiadomo było tylko, że w dni powszednie tramwaje i autobusy jeżdżą często (zwłaszcza w godzinach szczytu), a w świąteczne zdecydowanie rzadziej. One chyba nawet jeździły mniej więcej zgodnie z jakimś rozkładem (znanym tylko wtajemniczonym), bo wiadomo było, że dany tramwaj przyjeżdża np. między 8:15 i 8:20. Lepiej zatem było być chwilę przed 8:15 – bo tak też mógł przyjechać – i spokojnie zaczekać. Czy było dobrze? Nie, fatalnie – zwłaszcza jak zdarzyło się, że jednak nie przyjechał, bo i tak bywało. Dla równowagi później jechały dwa – jeden za drugim – pewnie po to, żeby upchać oczekujący tłum. Teraz jest inaczej. Pewnie duży zespół zrobił burzę mózgów, ustalono rozkład jazdy w kilku wersjach, każda na inną okazję, z dokładnością do minuty. Następnie wydrukowano go w wielu egzemplarzach, wydrukowano też poprawki do niego na nadzwyczajne okazje, umieszczono informacje w internecie… I okazuje się, że dalej jest fatalnie. Ciekawe czemu?

  2. 2 refleksje
    1. Na naszym kochanym mpk kompletnie nie można polegać i raczej nie uda się tej instytucji zachęcić kierowców do przesiadki na autobusy
    2. 2 maja pracowalem caly dzień i nie miałem dylematu jak ten ten dzień traktować, czy piekarnia otwarta itp Całe to majowe weekendowanie zamienia się w patologię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s