Dla kogo miasto ?

Absolutnie nie uważam, że każdy kto jeździ rowerem jest osobą mądrą i światłą, a jego poglądy są jedynymi wartymi wysłuchania i naśladowania. Jeżdżący na rowerach są tak samo ludźmi jak wszyscy inni i tego będę się trzymać aż do śmierci, bo wybór środka transportu świadczy tylko o tym, czym się przemieszczamy, a nie jakimi ludźmi jesteśmy.

Jednak pewien zakres wartości mi się z tymi rowerowymi osobnikami pokrywa i nie zamierzam się tego wypierać tylko dlatego, że na rowerze nie jeżdżę od ponad 20 lat i raczej nie widzę możliwości, by to się zmieniło.

Jak się myśli o rowerzystach w mieście to podstawową myślą jest Masa Krytyczna. Jakby codziennie nie jeździli, jakby trzymali rowery na balkonie a odkurzali je raz w miesiącu, żeby gremialnie wnerwić wszystkich dookoła. Sparaliżować miasto, uniemożliwić w nim jakikolwiek ruch i to zupełnie bez celu, tak sztuka dla sztuki.

Nawet jeśli w całej Masie Krytycznej chodziłoby TYLKO o zakorkowanie na kilka godzin całego miasta przez sznur rowerowy, to też bym się nie oburzała. Dlaczego? Dlatego, że kierowcy samochodów zakorkowują to miasto codziennie, a nawet dwa razy dziennie w godzinach szczytu i jakoś do tego stanu musiałam przywyknąć. Czy mi z tym lepiej? Absolutnie. Nadal musze brać w autobusie głębokie wdechy, żeby mnie krew nie zalała, gdy jadę 40 minut trasą, która powinna mi zając 22 minuty, spóźniam się po dziecko do przedszkola a mój żołądek domaga się natychmiastowego posiłku, którym z uwagi na okoliczności jest kabanos zagryzany bułką. Najczęściej zjem, co mogę i czytam dalej, bo nic poradzić na totalny korek nie jestem w stanie, więc po co sie denerwować?

Podobnie jest z zastojem w trakcie Masy Krytycznej. No takie miałam akurat szczęście, że przez kilka miesięcy trafiałam na nich i byłam zmuszona do postoju w trakcie podróży, bo przede mną przesuwała się rowerowa masa. Przyznam szczerze, że drażniło mnie to mniej niecodzienne postoje, bo był piątek, bo był wieczór, bo się nigdzie nie spieszyłam, bo spóźnienie na spotkanie ze znajomymi o 5 minut nie jest tak podnoszące ciśnienie jak spóźnienie 20 minut do pracy … Stałam i czekałam, bo z mojej codzienności mam już jakieś doświadczenie.

koszulka - wlacz sie do ruchu

Co ciekawe najbardziej na te masowe przestoje oburzają się kierowcy, którzy powinni najbardziej do korków być przyzwyczajeni. Niestety u nich nie ma identyfikacji związków przyczynowo-skutkowych polegających na tym, że jak 100 osób w 100 samochodach znajdzie się na jednym odcinku drogi, na której wcześniej czy później zapali sie czerwone światło, to staną i z ruszeniem będzie problem. Oni w korkach nie stoją ze swojej winy, tylko dlatego, ze jezdnie są za wąskie, światła zbyt gęsto rozstawione, piesi ładują się nie wiedzieć czemu na pasy zmuszając ich do postoju albo rowerzyści organizują durny przejazd przez miasto, który nikomu i niczemu nie służy. I nagle ten jeden, konkretny przymusowy postój w miesiącu staje się źródłem ich wszelkiej frustracji. Koszmarem jaki przeżywają nie wiedzieć czemu i to na pewno jakiś spisek, żeby ich wykończyć. Jakby nie mogli podejść do sprawy tak jak ja i zwyczajnie przetrwać kolejny korek, jak wszystkie inne w życiu. W końcu najczęściej sami są ich budulcem i powodem, nawet jeśli nie potrafią tego zauważyć.

Ale w Masie Krytycznej przecież nie chodzi tylko o korek. Zupełnie o ten korek nie chodzi. Chodzi o pokazanie, że w mieście nie tylko są samochody i nie tylko nimi przemieszczają się ludzie. Są też inne środki transportu i sposoby poruszania. Ludzie jeżdżą komunikacja miejską, chodzą piechotą, albo jeżdżą rowerami. I wszyscy powinni przyjąć to do wiadomości. Samochód i jego posiadacz nie są w żaden sposób uprzywilejowani prawnie, chociaż patrząc na ulice miast można mieć takie wrażenie. To pieszych sprowadza się do podziemia, żeby usprawnić ruch miejski. To pieszy musi pokonywać setki schodów, żeby samochody nie musiały go przepuszczać na swoim terytorium jakim jest jezdnia. Pieszego się usuwa, spycha do podziemia i najlepiej jakby tam został i nie pałętał się po powierzchni. Jeśli jest tak głupi, że nie stać go na samochód i nie zasmradza wszystkiego wokół swoimi spalinami, to powinien się wstydzić i z tego wstydu sam schować.

Nie ze wszystkim, co głoszą rowerzyści jest mi po drodze, nie ze wszystkim sie zgadzam, ale pokazywanie kierowcom, że nie są jedynymi mieszkańcami miasta jest godne poparcia.  Tylko niestety słysząc hasło „Miasta dla rowerów- nie dla samochodów” rodzi się we mnie sprzeciw. Bo miasta nie mają być ani dla rowerów, ani dla samochodów, ani dla komunikacji miejskiej, ani dla wrotek. Miasta powinny być przede wszystkim DLA LUDZI.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s