Niewidzialność w ciąży

Czy istnieje „Przepis na niewidzialność”?

Naukowcy na całym świecie nie mają pojęcia jak tego dokonać. Nawet gdyby wszyscy oni zebrali się do wspólnej pracy, to po wielu latach intensywnych badań pewnie nadal nie odkryliby tej wielkiej tajemnicy. Choć powstają o tym filmy, to nadal jest to jedynie kwestia science fiction i żaden zwykły śmiertelnik nie ma szans, by tego doświadczyć. Chyba, że jesteś kobietą. Spełniając ten warunek musisz tylko wykonać szereg konkretnych czynności i masz szansę doświadczyć tego niewiarygodnego stanu. Musisz po prostu zrobić wszystko, by zajść w ciążę i wtedy jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki lub po wypiciu tajemniczego eliksiru stajesz się NIEWIDZIALNA.

We wszelkich sklepach nie tylko nie masz szans na ustąpienie miejsca w kolejce, nawet tej do kasy, przy której wyraźnie widoczny jest znak kobiety z wielkim brzuchem. Niby ustawowo jakieś pierwszeństwo tam ci się należy, ale w rzeczywistości najczęściej taka kasa w ogóle jest zamknięta na głucho, a jeśli jest otwarta, to nie masz szans doprosić się o uszanowanie twojego prawa. Wszyscy stojący w tej kolejce uważają, że mają święte prawo w niej stać, bo przecież są klientami. Dlatego najwyraźniej w ogóle cię nie zauważają. Nie masz też szans na jakąkolwiek pomoc przy sięgnięciu produktu z wysokiej lub niskiej półki (a schylanie jest coraz trudniejsze). Dodatkowo wszędzie jesteś szturchana i potrącana. Przecież fakt, że poruszasz się trochę wolniej niż zazwyczaj jest doskonałym powodem do tego, by inni uznawali, że cie nie ma. Mogą spokojnie iść, nie zwracając na ciebie uwagi, bo wykraczasz swoim tempem poza wszelkie normy. Nawet jak na ciebie wpadną, to i tak się nie przejmą. W swoim zakupowym pędzie pognają dalej zanim ty ustabilizujesz swoją równowagę. Nie przeproszą, bo nawet cie nie zauważą. Przecież jesteś niewidzialna.

Niewidzialna w podróży

W tramwaju czy autobusie jest jeszcze ciekawiej. O ustąpieniu miejsca z uwagi na twój powiększający się brzuch możesz tylko pomarzyć. Zawsze jest przecież ktoś, kto jest bardziej zmęczony, zasłużony czy uprzywilejowany i właśnie musi siedzieć.  Ty możesz sobie postać, bo czemu nie? Skoro jesteś w ciąży, to znaczy tylko tyle, że jesteś w wieku rozrodczym, czyli młoda, więc możesz stać. Tym bardziej, że jest to zapewne tez dowód na to, ze jesteś zdrowa. Chora nie ma prawa zajść w ciąże, przynajmniej według ogólnego poglądu społeczeństwa. Do czego to podobne, żeby osoba chora próbowała się rozmnażać. Skoro jesteś też zdrowa to stać oczywiście możesz. W świetle takich faktów można cie spokojnie nie zauważać. Dlatego jeśli nawet wtoczysz się ze swoim brzuchem do tramwaju, to wszyscy siedzący będą koniecznie musieli przeczytać porywający artykuł w swojej gazecie lub informacje dotyczące regulaminu podróżny przyklejone na oknie. Z braku jakiegokolwiek tekstu do przeczytania będą zafascynowani urzekającym widokiem, który rozpościera się za oknem. Co z tego, że jest poszarzały i widują go codziennie w swej podróży? Akurat dziś jest tak przyciągający wzrok, że nie mogą się od niego oderwać. A ty ze swoim brzuchem możesz, co najwyżej trzymać się uchwytu lub poręczy. Jeśli oczywiście do nich dosięgniesz, bo nikt cie nie przepuści. Nikt się nawet o kawałek nie przesunie, bo przecież jesteś niewidzialna.

A już na pewno jesteś niewidzialna, gdy siedzisz. Bo niby jakim prawem miałabyś się znajdować na miejscu siedzącym? Jeśli jakimś cudem tam jesteś, to każdy ma prawo cie nie dostrzec. Może położyć ci torbę na kolanach albo jeszcze lepiej i wygodniej (dla niego nie dla ciebie) wprost na twojej głowie. Może trzymać coś bezpośrednio przed twoją twarzą albo machać ci przed oczami gazetą.  Powinnaś być zadowolona, że nikt nie próbuje na tobie usiąść. W końcu zajmujesz przestrzeń, która nie ma prawa należeć do ciebie, więc sama jesteś sobie winna.

late1_emercy_co_photo_sa

Niewidzialna w pracy

W pracy, jeśli jakimś cudem ludzie będą widzieć ciebie, to na pewno nie będą widzieć twojej ciąży. Dopóki sama tego głośno i wyraźnie nie zakomunikujesz (przez co staniesz się niewidzialna, ale o tym później). Nikt nie zwróci uwagi na fakt, że rośnie ci brzuch.  Pewnie przybierasz na zimę, przejadłaś się w święta, zapuściłaś się zwyczajnie i przestałaś ćwiczyć … Naprawdę można nie zauważyć, że rośnie tylko brzuch i to rośnie w sposób niemożliwy w stanie poza ciążowym, a ty sama się nie zmieniasz.

Jeśli już osobiście postanowisz powiedzieć o twoim odmiennym stanie, to możesz liczyć się z jedyną słuszną reakcją – nie tylko twoja ciąża, ale ty też nie będziesz zauważalna. Jeśli nawet jeszcze wczoraj pracowałaś na pełnych obrotach, nie było dla ciebie żadnej taryfy ulgowej i spisywałaś się doskonale. Może nawet pracowałaś ponad przeciętność jak głupia chcąc udowodnić, że ciąża to nie tylko nie choroba, ale też żadna przeszkoda do bycia pełnowartościowym pracownikiem. Dzisiaj okaże się nagle, że nie ma dla ciebie ważnych zadań. Nie jesteś nikomu do niczego potrzebna. Twoja obecność jest porównywalna do obecności doniczki z kwiatkiem na parapecie. W najlepszym wypadku możesz zrobić kawę albo herbatę. A w ogóle to najwłaściwiej zrobiłabyś, gdybyś udała się do domu i już nigdy nie przekroczyła progu pracy. Bo po co? Skoro rośnie ci brzuch to i tak do niczego się pewnie nie nadajesz. I tak jak bezwartościowy przedmiot po kolei przestają cię zauważać szefowie, przełożeni, współpracownicy… w końcu idziesz do łazienki, żeby w lustrze sprawdzić, czy sama siebie jeszcze jesteś w stanie zobaczyć. I widzisz. Stoisz jak stałaś poprzedniego dnia, tylko o ile fizycznie jest cie coraz więcej, to psychicznie jakby znacznie mniej.

Niewidzialna w społeczeństwie

Stan niewidzialności będzie się zatem pogłębiał. Chwilami sama zaczniesz podejrzewać, ze może rzeczywiście nie istniejesz. A już na pewno przestajesz być pełnowartościową osobą. Co najwyżej stajesz się inkubatorem, pojemnikiem na dziecko, które w tobie rośnie. Jedyne prawa, jakie teraz posiadasz, to prawa tego nienarodzonego dziecka. Liczy się jego życie, jego zdrowie i jego rozwój. Z tobą, jako z człowiekiem, nikt się nie liczy.

Nawet nie masz już tylu znajomych, co kiedyś, bo teraz z uwagi na to życie, które w tobie rośnie, zupełnie inaczej podchodzisz do spotkań towarzyskich. Przede wszystkim wybierasz na miejsce spotkań lokale z wydzieloną salą dla osób niepalących. I z uporem maniaka tylko w niej postanawiasz przebywać. Bez względu na niepohamowaną potrzebę uzupełniania poziomy nikotyny w organizmie, jaką nieodmiennie odczuwają twoi znajomi. W dodatku, gdy oni wlewają w siebie złote piwo lub inne kolorowe drinki, ty siedzisz w oparach herbaty z cytryna. Ewentualny kieliszek czerwonego wina okupujesz wyrzutami sumienia, które nie pozwalają ci myśleć o niczym innym niż mnogość procentów, jakie wprowadziłaś do swojego organizmu. Dlatego znajomi już cie nie widują tak często, a może nawet w ogóle nie widza? Żadna atrakcja spotkać się z turlającym osobnikiem, który nie upije się z nimi do nieprzytomności okadzając się przy okazji dymem papierosowym.

Jeśli możesz liczyć na jakieś pozytywne reakcje ze strony ludzi, to tylko wtedy, gdy ktoś akurat zauważy twój brzuch, którego na danym etapie nie da się już nie zauważyć, bo jest niemal większy od reszty ciebie i przypomni sobie, że gdzieś słyszał przesąd, że głaskanie brzucha ciężarnej przynosi szczęście. Oczywiście w takim wypadku ty jak najbardziej będziesz niezauważalna, a widoczny będzie akurat tylko ten brzuch. Wystartuje wtedy taki osobnik do ciebie z łapami i nie będziesz miała szans, by się obronić. Jakiś imperatyw każe tym ludziom macać i głaskać wystający brzuch zupełnie nie zważają na osobę do niego doczepioną. Jakby wcale jej tam nie było. Jakby nie miała prawa nie życzyć sobie tego typu czułości.

Wybrnąć z niewidzialności

Kobiecie w ciąży pozostaje pogodzić się z losem i czekać, że wszystko to minie. Przecież kiedyś była normalną, widzialną osoba. W tramwaju i w autobusie mogła stać lub siedzieć nie narażając się na próby zmiecenia z powierzchni ziemi czy zgniecenia do rozmiaru aktówki.  W sklepie mogła kupować towary z dowolnej półki i w dowolnym tempie. W pracy pracować, a po pracy, w czasie wolnym bawić się w każdym lokalu wraz ze znajomymi.

Kiedyś to znowu będzie możliwe. Znowu ludzie będą ją widzieć, ją całą z każdą częścią ciała i z prawem do decydowania o sobie.  Ze wszelkimi przywilejami, jakie daje bycie człowiekiem. Ten stan musi dać się przywrócić.  Musi być jakaś formuła, zaklęcie, po wypowiedzeniu którego wszystko wróci do normy.

Tylko jakie?

Może: PRZYJ…

Tekst pierwotnie ukazał sie w czasopiśmie ZADRA nr 1-2 (42-43) 2010

Reklamy

One thought on “Niewidzialność w ciąży

  1. Zgadzam się w większości. Dopiero jak byłam rozmiaru zeppelina zostałam dwa razy przepuszczona (przez młodą kobietę i faceta z małym dzieckiem).
    Nigdy wcześniej, jak własnie w czasie ciąży, nie wpychali się przede mnie ludzie w kolejce sklepu lub w poczekalni do lekarza (bo tylko zapytać!). Ech…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s