Śmieciogeddon

Obawiam się jutra, chociaż może przyniesie ono nowy porządek albo jakikolwiek porządek, bo przez ostatnie dni moja ulica wygląda jak po końcu świata i tylko czekam aż zza rogu zaczną wyskakiwać zombie pragnący skonsumować mój mózg. Wszystko to jest spowodowane zmianą systemu odbioru odpadów, który od 1 lipca zmieni wszystko w naszym życiu na lepsze. Będzie cudownie, wspaniale i fantastycznie, tylko jeszcze najpierw musimy przetrwać okres przejściowy, który jak zwykle jest najgorszy, generuje największy chaos i sprawia, że nikt nie ma nadziei na lepsze jutro. Ale jutro przecież nadejdzie… Czytaj dalej

Reklamy

Obywatel drugiej kategorii

Właściwie w trakcie pisania tekstu trafiłam na spotkanie dotyczące sytuacji kobiet w Polsce po 1989 roku i zdałam sobie sprawę, że równie dobrze mogłabym tak zatytułowany tekst napisać o nich. O nas! Ale nie, będę sie trzymała tego, co było pierwotnie moim zamierzeniem, bo naprawdę w tym kraju jest coraz więcej obywateli drugiej kategorii, którzy stają się nimi z tak rozmaitych powodów, że zaczynam się obawiać, że nikogo to nie ominie i każdy wcześniej czy później zostanie w tej kategorii zaklasyfikowany. No może są wybrańcy – bogaci mężczyźni z dobrym wykształceniem, jedynym słusznym wyznaniem, odpowiednimi poglądami i „właściwą” orientacją seksualną, biali i dobrze ustawieni w życiu – którym nie będzie dane, ale z nimi nijak się nie identyfikuję, więc może sobie daruję takie odniesienia. Będę pisała o tych, którzy trafili do drugiej kategorii bez sensu i gospodarczo, chociaż właściwie nie wiadomo dlaczego. Czytaj dalej

Mój codzienny transgender

W życiu robię i robiłam różne rzeczy, a że nie zgadzam się na podziały zadań ludzkich na męskie i damskie, to też we własnych działaniach się tym nie przejmuje. Ale ostatnio postanowiłam to pod tym względem przeanalizować i zastanowić się, ile w mojej codzienności jest z zadań typowo kobiecych, stereotypowych, a ile z tych męskich, stereotypowych w równym stopniu. I miarę przyjęłam nader sugestywną. Posiłkowałam się zarówno poglądami niektórych prawicowych czy korwinistycznych bohaterów, którzy doskonale wiedzą, gdzie powinna być kobieta i co powinna robić, co jej przystoi, a w co wtrącać się absolutnie nie powinna, bo tylko namiesza i przeszkodzi mężczyznom w zbawianiu świata i naprawianiu go tak, żeby było jak najwygodniej. Prawdopodobnie tym mężczyznom, bo czemu miałoby wygodniej być kobietom. Wyniosłam też pewne przesłanki z kilku rozmów z kobietami, którym najwyraźniej otoczenie kuchni wydaje sie najwłaściwsze dla nich samych i z obawą zapuszczają się do przedpokoju, bo tam mogłyby spotkać groźnego obcego np. sąsiada, więc wyznają pogląd, że płeć mózgu ma decydujące znaczenia na nasze umiejętności i nie można od mężczyzny wymagać obsługi odkurzacza, a już na pewno wiedzy o programowaniu pralki, bo pewnie założy nie taką szczotę na rurę i wszystkie pyłki i paprochy na dywanie zostaną, a ubranie ufarbuje się na różowo. Czytaj dalej

Przepis na czystość w związku wprost z telewizora

Oglądam czasem coś, czego NA LITOŚĆ absolutnie oglądać nie powinnam. Z wielu powodów. Czasem jest to totalnie ogłupiające i właściwie godzina spędzona przez telewizorem jest w rezultacie nie tylko stratą czasu, ale zaprzepaszczeniem godziny spędzonej wcześniej nad książką (przykładem jest tutaj jakaś „Ukryta prawda” czy inne „Pamiętniki z wakacji”). Czasem jest to totalnie denerwujące, podnoszące mi ciśnienie lepiej niż mocna kawa, co sprawia, że moje nerwy drą  się na strzępy na długo po zakończeniu programu (doskonałym przykładem w moim wypadku było „Warto rozmawiać”, które za każdym razem wywoływało taki skutek, a jednak oglądałam, ale o powodach za chwilę). I powodów tego mojego zachowania mam kilka. Warto wiedzieć o czym warto rozmawiać i w jaki sposób to robić. Czytaj dalej

E-szpan

Nie palę. Podjęłam w swoim życiu taką a nie inną decyzję i jestem jej wierna bez wyrzeczeń i cierpienia. Nie powiem, że nigdy w życiu nie wypaliłam papierosa. Wiem jak to jest, znam ten smak i efekt, ale nie przypada mi on do gustu na tyle, żeby za nim tęsknić. Poza tym mam dużo ciekawszych wydatków niż puszczanie kasy z dymem (bardzo dosłownie w tym wypadku) i przeliczając pieniądze, które palacz wydaje na papierosy, na książki i kosmetyki, wybieram niepalenie.

Radością napełnił mnie zakaz palenia w miejscach publicznych, bo wcześniej moja rezygnacja z palenia wcale nie skutkowała tym, że byłam wolna od dymu. W lokalach było od niego gęsto, a ubrania po wizycie w takim przybytku nadawały się jedynie do prania, a po powrocie do domu należało je bezzwłocznie wywiesić na balkonie, bo zasmradzały całe mieszkanie. Włosy przepojone dymem papierosowym też nie pachniały najlepiej. Czytaj dalej

Matki bohaterki

Bycie matką to bardzo ciężka praca, która nie uwzględnia spadku formy, choroby, urlopu, wycieńczenia… nie uwzględnia niczego, niczym liberalny pracodawca. Bycie matką to praca na 3 etaty jeśli rozliczać godzinowo, ale na wiele etatów jeśli brać pod uwagę zakres obowiązków.

Poród jest jedynie wstępem, taka rozmową kwalifikacyjną, po której wcale nie jest z górki, tylko jest coraz trudniej.  Sen w trybie ciągłym trwa najwyżej 3 godziny. Gdy uda się przespać w jednej transzy godzin 5, człowiek czuje się jak nowonarodzony, jakby nigdy nie spał więcej, nigdy nie wypoczął bardziej intensywnie. Chociaż trzeba się liczyć z tym, że taki luksus będzie mu dany dopiero po kilku miesiącach. Czytaj dalej

młotek z młotkiem

Ostatnio zastanawiam się, czy każda niedziela musi przynieść mi zaskoczenie tak wielkie, że wywołuje szok w mojej głowie i sprawia, że ilość myśli przez nią przebiegających mnie jeszcze bardziej przeraża. Niedziela powinna być wytchnieniem przez następującym po niej tygodniem, ale niestety tak nie jest i okazuje się, że najgorsze informacje z tygodnia objawiają się właśnie przy jej okazji. Czytaj dalej