Mój codzienny transgender

W życiu robię i robiłam różne rzeczy, a że nie zgadzam się na podziały zadań ludzkich na męskie i damskie, to też we własnych działaniach się tym nie przejmuje. Ale ostatnio postanowiłam to pod tym względem przeanalizować i zastanowić się, ile w mojej codzienności jest z zadań typowo kobiecych, stereotypowych, a ile z tych męskich, stereotypowych w równym stopniu. I miarę przyjęłam nader sugestywną. Posiłkowałam się zarówno poglądami niektórych prawicowych czy korwinistycznych bohaterów, którzy doskonale wiedzą, gdzie powinna być kobieta i co powinna robić, co jej przystoi, a w co wtrącać się absolutnie nie powinna, bo tylko namiesza i przeszkodzi mężczyznom w zbawianiu świata i naprawianiu go tak, żeby było jak najwygodniej. Prawdopodobnie tym mężczyznom, bo czemu miałoby wygodniej być kobietom. Wyniosłam też pewne przesłanki z kilku rozmów z kobietami, którym najwyraźniej otoczenie kuchni wydaje sie najwłaściwsze dla nich samych i z obawą zapuszczają się do przedpokoju, bo tam mogłyby spotkać groźnego obcego np. sąsiada, więc wyznają pogląd, że płeć mózgu ma decydujące znaczenia na nasze umiejętności i nie można od mężczyzny wymagać obsługi odkurzacza, a już na pewno wiedzy o programowaniu pralki, bo pewnie założy nie taką szczotę na rurę i wszystkie pyłki i paprochy na dywanie zostaną, a ubranie ufarbuje się na różowo.

Wyposażona w taką wiedzę i klarowne wytyczne zaczęłam analizować jeden dzień z mojego życia.

Zaczęło się prozaicznie darciem budzika (mogłabym napisać dzwonieniem, ale nie napiszę, bo on mnie budzi i wiem lepiej, że nie dzwoni tylko się drze). Trzeba było wstać, żeby wyprawić dziecko do przedszkola, bo samo za nic nie pójdzie. Na szczęście jest ciepło i nie trzeba przez 15 minut zakładać tych wszystkich rajstop i swetrów, które bladym świtem się dziecku plączą niemiłosiernie i pomagać trzeba na każdym etapie, co przy jednoczesnym zakładaniu rajstop swoich jest dość komicznym zajęciem. Teraz jest luksus, dziecko zakłada wszystko samo i jest gotowe. Po drodze trzeba zrobić śniadanie i dziecko nakarmić, bo dziecko kategorycznie od wielu miesięcy odmawia jedzenia pierwszego posiłku w przedszkolu, więc serce matki się lituje i kręci ten posiłek, a potem łyżka za łyżką upycha do ust, żeby na głodniaka nie puścić. Jako finał tych poczynań następuje wyprawa do przedszkola, dziarski marsz przez kilka minut i już można porzucić dziecko na 5 godzin pod czujnym okiem pani przedszkolanki.

Wszystkie te działania są jak najbardziej kobiece, po domu biega się po damskim szlaku kuchnia-łazienka, więc nijak nie wybijając się z kobiecości postanowiłam kontynuować działania, tym bardziej, że planowaną na ten dzień pracę odbywałam głównie popołudniu. Zaszywając się wobec tego w kuchni przygotowałam pomidorową z ryżem i kluski z truskawkami, bo gorąco, dziecko apetytu może nie mieć i trzeba dać mu coś, co zje ze smakiem. Te potrawy wydały mi się w zaistniałych okolicznościach bezpieczne i im się poświęciłam. W międzyczasie udałam się jeszcze do łazienki, gdzie wstawiłam pranie, a gdy to się uprało, to wszystko wywiesiłam, bo ładnie, to szybko wyschnie i będzie można spokojnie do szafy pochować. Gospodyni jak się patrzy.

Żeby nie było tak całkiem kobieco, to już się jakoś ta męska część we mnie swojego udziału domagała, bo okazało się, że kilka rzeczy do pracy trzeba zrobić. Szef coś tam do Internetu wrzucił, więc musiałam to przeczytać, wpisać do swoich papierów dane, żeby w rozliczeniu miesięcznym mi się wszystko zgadzało, a przy okazji zacząć planować kolejny tydzień pracy, bo ode mnie wiele w tej kwestii zależy, głównie to ile popracuje i ile będę miała w rezultacie szansę zarobić. Trzeba zatem znaleźć odpowiednie tematy i godziny, niestety jak zwykle okazuje się, że mniej jest takich rzeczy od rana, a raczej więcej popołudniu, więc znowu przedszkole mojego dziecka okazuje się jedynie ukłonem w stronę jej integracji grupowej i wsparciem moich działań przedpołudniowych, a nie pełną opieką, jaką mogłoby mi zagwarantować państwo adekwatnie do mojego systemu zatrudnienia. Ale nie ma co narzekać, kasjerki w marketach i sprzedawczynie w sklepach, panie na poczcie czy inne pracownice z nienormowanym czasem pracy mają problemy podobne. Zatrudnienie kapitalistyczne, a przedszkola zgodnie z socjalistycznym trybem pracy, więc o 16 dziecko trzeba odebrać nawet wtedy, gdy się do 18 pracuje. Moje i tak odbieram o 13, bo z przedszkolnym obiadem jest dość podobnie jak z tym nieszczęsnym pierwszym śniadaniem, więc decyzja była taka a nie inne i jakoś trzeba ją było w planie dnia uwzględnić.

Jak już byłam przy komputerze to napisałam jeszcze tekst na bloga. Tak jakoś mi się temat nawinął i postanowiłam z tego skorzystać. Zanim się obejrzałam  zrobiła się godzina 13 i mój codzienny marsz po odbiór dziecka, przyprowadzenie do domu, danie obiadu, jakieś pogaduszki, śmiechy i inne. Ale wtedy mężczyzna we mnie już bardzo głośno i stanowczo domagał się wyjścia z cienia, zaczął wskazywać na zegarek, przypominać, że na te domowe fanaberie ktoś w tej rodzinie musi zarabiać i akurat jestem to ja.

Dlatego należało ubrać się, umalować, wyszykować i udać do pracy zarobkowej w celu zapewnienia bytu sobie i potomstwu. Jakby zajęć mi było mało, wymyśliłam sobie, że po pracy pojadę na konsultacje w sprawie budżetu obywatelskiego, bo skoro jest, to trzeba chociaż spróbować skorzystać. Niestety moje kompetencje w tej dziedzinie są ograniczone, wiec musiałam posiłkować się wiedzą osób znacznie bardziej doświadczonych, ale jeden telefon w ciągu dnia pomógł mi ustalić dalszy plan działania, więc na konsultacjach sie pojawiłam, co miałam skonsultować to skonsultowałam, stronę A4 wytycznych zapisałam i już mogłam spokojnie wracać do domu kultywować swoją kobiecą w nim rolę.

Udało mi się wrócić na kolację dziecka, więc ją nakarmiłam, umyłam, spać położyłam i zasiadłam nad podsumowaniem swojego dnia w ciszy i duchocie. Wyszło mi na to, że codziennie godzę rolę męską i kobiecą w życiu. Oddaje się z takim samym zaangażowaniem zajęciom typowo kobiecym jak i tym z gruntu męskim. Co jeszcze potwierdził mi pewien pan, który w Internecie przeprowadził analizę dzisiejszych czasów i sytuacji przemieszania wartości płci, gdyż stwierdził, że „to męską rzeczą jest codzienne i przyziemne zapewnienie bezpieczeństwa rodzinie, dostarczenie jej dachu, pożywienia i odzienia”, co przecież robię, bo to ja zarabiam, ja pieniądze na rachunki mam, ja zajmuje się zakupami i gotowaniem (chociaż to już chyba niekoniecznie męskie zajęcia, bo rozumiem, że w pojęciu tego pana, mężczyzna to tylko finansuje, a kobieta robi resztę). Ja też odbywam regularny przegląd szafy usuwając z niej ubrania za małe na moje dziecko  i uzupełniając te braki ubraniami w odpowiednim rozmiarze. Nijak nie mogłam się tylko odnieść do sytuacji przytoczonej przez tegoż pana, że „Kobiety z natury są bardziej strachliwe i przystosowane raczej do chowania się za szerokimi plecami mężczyzny”, bo nie tylko nie chowam się za żadnymi plecami, ale też nigdy takiej potrzeby czy ochoty nie miałam. Pewnie są takie kobiety, które bez męskiego ramienia nie potrafią do domu trafić, ale może mają tylko alzheimera, a nie są tak totalnie ogłupiałe?

W sumie jak przyglądam się każdemu mojemu dniu, patrzę co w nim zrobiłam i jak do tego podeszłam, to wychodzi mi na to, że zupełnie i całkowicie jestem kobietą i mężczyzną, robię wszystko to, co do obu płci przypisane, potrafię to robić i nie mam z tym problemu. Oczywiście nie żyję w próżni i wokół mnie są ludzie, ale taką samą satysfakcje sprawiło mi przygotowanie wielkiego obiadu dla rodziny, jak wymiana halogenów w całej łazience. Bo moje życie to taki codzienny transgender.

Reklamy

24 thoughts on “Mój codzienny transgender

      • Trzy komentarze zostały usunięte. Nie były obraźliwe, ale też nie były pochlebne. Tego dotyczy brak odwagi.
        To Twój blog, który pozwala na komentowanie postów. Komentatorzy posługują się często pseudonimami. Ja podpisauję się swoim imieniem – prawdziwym. Ty dopiero od jakiegoś czasu podpisujesz posty imieniem i nazwiskiem – zakładam, że prawdziwym, ale kiedyś był to pseudonim. Mnie to różnicy nie robiło.

  1. I usuwane będą wszystkie, które nie zawierają krytyki konstruktywnej, a polegają na takim zwykłym internetowym hejterzeniu.
    NIe bo nie, nie podoba mi się.
    Tego typu komentarzem sa dla mnie wyssane z palca informacje czy wyliczanie literówek w tekścię. Zarzuty niezrozumienia przeze mnie pojęć, którymi się posługuje (zarówno literalnie jak i transgender użyte prawidłowo, nawet gdyby to transgender literalnei rozpatrywać)
    Naprawdę taki poziom ma mi odpowiadać?
    Nie odpowiada, a jak zostało wspomniane to mój blog, wiec moge ustalić eliminacje hejtu w czystej postaci, jak również odreagowywanie na mnie frustracji wszelakich.

  2. Mam dziwne wrażenie, że:
    1. Mylisz transgender, który jest psychiczną identyfikacją z płcią taką lub inną niezależnie od jej biologicznych cech. Może być nie tylko tak, że biologiczna kobieta CZUJE się mężczyzną czy na odwrót, ale także, że czuje się i mężczyzną i kobietą oraz, że nie czuje się żadną z nich. Tu nie chodzi o społeczne role przypisane tradycyjnie do jakiejś płci.
    2. Strasznie przeżywasz, że kapitalizm nie zmusił panie przedszkolanki do pracy do godziny 22 na przykład, tylko już po tej 16 trzeba dziecko odebrać. Podobny problem jak przy e-papierosie. Co jest złe dla Ciebie powinno być naprawione, a jeśli coś Tobie nie przeszkadza, lub wręcz byłoby dobre, powinno być wprowadzone, bo przecież państwo jest dla Ciebie. Niezależnie od tego, że często inni ludzie musieliby na tym stracić.
    Nie chciałem tego pisać, ale po przeczytaniu kilkunastu wpisów stwierdzam, że masz straszny żal do państwa, że nie umie zadbać o Twoje życie i ulżyć Ci w trudnej (w co nie wątpię i piszę to bez ironii) pracy samotnie wychowującej dziecko matki.

    Prawie zawsze oczekujesz zmian, które poprawią Twoje samopoczucie lub ułatwią Tobie życie. To, że w ten sposób ograniczysz wolność innych ludzi, albo zmusisz ich do pracy w godzinach, które sama uważasz, za niesprzyjające nie ma już takiego znaczenia. Tak trochę mentalnością Kalego mi zalatuje.

    Masz swoje priorytety, ale przyjmij, że inni mogą mieć inne. I zastanów się czy chciałabyś aby wszyscy przyjęli Twoje? Czy faktycznie globalnie byłoby to dobrym rozwiązaniem?

    P.S.
    Usuwanie komentarzy nie zawierających obelg, tylko krytykujących Twoje przemyślenia jest czymś wysoce niefajnym. Rozumiem, że to Twój blog i możesz na nim zrobić w sumie co zechcesz, jednak jeśli chcesz poważnych dyskusji, musisz się liczyć z tym, że ktoś poważnie podejdzie do tematu i wytknie Ci nieścisłości lub błędy. Bronienie się, że to literackie zrozumienie jakiegoś terminu nie zawsze jest właściwe. Szczególnie przy tak nowych określeniach jak „transgender”, które w tej chwili ma dość płynną definicje a nawet jest ich kilka. Żadna jednak nie obejmuje tego, co w swoim wpisie uznałaś za nią właśnie.

    Co jest takiego strasznego w przyznaniu się do tego, że czasami zrobi się błąd lub da się upust frustracji? Ba! umiejętność przyznania się do błędu jest cechą, która dzisiaj należy do coraz rzadziej występujących. A szkoda, bo nikt nie jest alfą i omegą i naukę można wyciągnąć z błędów również.

    P.S. 2.
    Wypominanie dyskutantowi, że nie podpisuje się z imienia i nazwiska też jest chwytem dość niskim. Czy to, że tego nie robi czyni jego argumenty słabszymi? A może Twoje przez to, że się tak podpisujesz stają się mocniejsze i prawdziwsze?

    • nie wiesz jakie to były komentarze, wiec nie wiesz czego dotyczyły, a ja moge miec docy pomyj wylewanych na mnie przez ludzi, którzy są w zupełnie innej sytuacji życiowej i sobie wymyslaja co to by oni nie zrobili na moim miejscu. Ja tez kiedy bylam w innej, mialam inne podejscie …
      I NIE najczesciej nie chodzi mi o mnie, chociaz czesto w pierwszej osobie pisze, bo ja najczesciej walcze o podobnych, ale innych, w gorszym polozeniu i z mniejszym wyborem.
      Jak ja cos potrafie, to nie zakładam, że kazdy potrafi.
      A jednoczesnie 800 zł to jest dla samotnej matki bardzo dużo (to do innego wpisu, ale osobno mi sie nie chce odpisywac, bo po co?) wole to wydac na dziecko. Ot taka moje wersja LEPSZEGO ZYCIA.
      Przeanalizuj sytuacje swojego życia odejmując od niego czynnik matki swojego dziecka. Wyobraź sobie, że jej nie ma. Pojawia sięraz na dwa tygodnie, a na codzien jesteś tylko Ty i dziecko i powiedz, ze Twoje życie by się nie zmieniło.

      I NIE nie chodzi mi o to, że panie przedszkolanki POWINNY siedzieć w pracy do 22, tylko pomyśl o kobietach, które są samotnymi matkami i pracują w markecie do 20 i CO? No powiedzmy CO DRUGI dzień ma popołudniową zmianę.
      I na przykład zarabiają 1500 na ręke.
      Przedszkole kończy im się o 16 i rozumiem, że potem zajmuje się ich dzieckiem opiekunka tak co drugi dzień, bo co drugi taka pani sama je odbierze.
      Zaprzedszkole (Państowe) wraz z godzinami odpłatnymi do 16 płaci jakieś 300 zł i powiedzmy, że tyle ma alimentów ( tak o tym tez pomyślałam, chociaż fundusz alimentacyjny zniesiony i założyć trzeba, że tatus nie nie miga)
      No ale teraz trzeba te opiekunkę zapłacić i to od 16 do 21, bo ta matka musi z pracy dojechać.
      NO to wychodzi jakies 500 zł

      TERAZ mi powiedz, że jak jej zostaje 1000 na nią i na dziecko, to stać ją np. na rate 800 + rachunki i jedzenie, albo na wynajmowanie mieszkania.

      NIE, to nei jest moja sytuacja, ale jestem w stanie ją sobie wyobrazić, wieć na prawdę rady w stylu – Ja z żoną mamy kredyt na mieszkanie i płacimy 800 nie zawsze są dobre, a czesem nawet są niestosowne.

    • A kwestia nazwiska – ja nie jestem anonimowa nie tylko przez nazwisko, ale przez fakt, że blog jest moj, opisuje MOJE przemyslenia, opinie, sytuacje z mojego zycia
      Ktos wchodzi i moze napisac nawet, ze jest królowa angielską, a ja jakie mam możliwości poddania w wątpliwość ( no chyba, że ten ktoś bedzie pisał po polsku, no to słabo) Na jakiegoś bloga moge wejść i napisać, że Ktos piszący na nim jest nieudacznikiem jeśli nie zarabia 15 tys miesięcznie i nie ma 130 metrów mieszkania, bo ja mam i w mojej rodzinie każdy ma swój samochód, a dziecko chodzi do prywatnego przedszkola, bo to wyraz miłości do niego – CZYSTY HEJT dowalający komuś, bez żadnej potrzeby. Ale można tak zrobić. Taki ktoś jest ANONIMOWY, Bo jest tymczasowy, jednorazowy, niezakotwiczony. Jego anonimowośćjest pełna. Raz może być Zuzanną, raz Joanna a raz Weroniką i ja NIJAK tego nei zweryfikuje.

    • w kwestii transgender:
      1. jesli chcemy ( chcemy?) literalnie (NIE LITERACKO TYLKO LITERALNIE) sie w to bawic odwołuje do opracowań czym jest GENDER. Bardzo chętnie podejmę dyskusję z argumentami dotyczącymi tego, czym jest GENDER.

      Ja potraktowałam określenie w pewien sposób metaforycznie, ale naprawdę mogę dyskutować nad obroną go LITERALNIE, bo też się broni

    • Właśnie użycia pojęcia transgender, a nastepnie oczekiwań wobec życia dotyczyły moje komentarze. I były zgodne w swej wymowie z komentarzami Walthariusa.
      Pojęcie transgender istotnie jest dość nowe i dość płynne, ale dopóki dotyczyć będzie trudnej dla niektórych identyfikcji płciowej, dopóty ja na ten temat nie mam poczucia humoru i nie umiem traktować go z przymrużeniem oka. Tak jak nie mam poczucia humoru na termat raka, zespołu downa, pedofilii czy znęcania się nad zwierzętami. W tych i paru innych przypadkach moje poczucie humoru spada do zera. Ale ten komentarz też może zostać usunięty.

      • Myślę, ża akurat mnie „wylewania pomyj” zarzucić nie możesz. Nie od wczoraj bywam gościem na Twoim blogu…

      • A ten komentarz jako jeden z nielicznych Twoich w ostatnim czasie nie jest pluciem jadem, tylko wyrażeniem opinii, dlatego nie widze podstaw usunięcia.
        Chyba wyraziłam się jasno jakie komentarze będę bezwzględnie usuwać, bo nie lubie kumulacji nienawiści.

  3. I nadal prosze Was oboje o zapoznanie się z chociażskromną definicją gender, żeby nie mylić z płeć. Wtedy dowiecie się, ze transpłciowość i trangender to są jednak dwa różne pojęcia i nie będziecie tego mylić.

    • Ależ właśnie o tym pisaliśmy! Oddzielamy pojęcia: transseksualizm i transgender. Z Twojego postu w połaczeniu z ostatnią odpowiedzią wynika, że jednak znów się „zaplątałaś”. Nigdy nie „pluję jadem” i nie „kumuluję nienawiści”. Podaj choć jeden przykład z moich komentarzy – a jest ich wiele.

      • Czekaj czekaj, to w końcu to transgender o którym piszesz we wpisie odnosi się do tego, że jesteś niezadowolona ze swojej płci i roli społecznej jej przypisanej i manifestujesz to w jaki sposób? Poprzez ubranie? Bo to absolutnie nie o tym był wpis. Imho we wpisie próbujesz, słusznie zresztą, przekonać i pokazać, że kobieta samotnie wychowująca dziecko musi łączyć wiele ról. Często sprzecznych ze sobą lub przypisywanych społecznie dla płci przeciwnej. Poruszasz ważny, choć oklepany, problem, który jednak określasz chybioną nazwą „transgender”.

        Z definicji, które podałaś wyżej zupełnie nie wynika ta literackość z jaką potraktowałaś tę nazwę. Uparcie bronisz swojego przekonania, mimo, że sama podsyłasz definicje przeczące Twoim wypowiedziom :D

        Ciężko mi Ciebie zrozumieć. Z jednej strony poruszasz ważkie tematy, z drugiej skupiasz się na pierdołach, które po prostu można ładnie wykreślić i zmienić bez ujmy na honorze. Po co?

        • ” lub przypisywanych społecznie dla płci przeciwnej. ” – wyjasnia wszystko.
          MIKSUJE ROLE KULTUROWE PRZYPISYWANE PŁCIOM.
          Zastasowałam określenie „codzienny transgender” jako opisanie mojego przemieszczanie się pomiędzy rolami kulturowymi, które przypisuje się płciom.
          NIe, nie zgadzam się z tym, że kobieta musi gotować, bo to jest przypisane do jej płci. NIe zgadzam siez tym, że tylko kobieta jest w stanie zrobić pranie.
          NIe, nie zgadzam siez tym, że praca zarobkowa i zapewnienie bytu rodzinie to MĘSKA RZECZ.

          • Klaudia, ale przecież w definicji, do której zalinkowałaś jest totalnie co innego:

            „4. Transgenderyzm
            Jeśli dana osoba nie jest zadowolona ze swojej płci biologicznej i przypisywanych do niej stereotypowo ról czy powinności, ale zamiast operacji decyduje się na nieinwazyjne sposoby dostosowania swojego ciała do płci społeczno-kulturowej, czyli do swojego genderu (np. poprzez ubranie, makijaż fryzurę), wówczas mówimy o niej jako o osobie transgenderowej. ”

            Nie chodzi o role społeczne li tylko, ale o cały pakiet. Wybieranie rodzynek z tego ciasta sprawia, że traci ono całą spójność. Dlatego powstała dyskusja o Twoim zrozumienia transgenderyzmu.
            Jak dla mnie dalsza dyskusja o tym mija się z celem. Ewidentnie uważasz, że możesz z definicji wziąć sobie cokolwiek i zbudować na tej podstawie swoje własne zrozumienie tematu olewając samą definicję. I będziesz tego broniła do upadłego, tak więc ja się wycofuję, bo zwyczajnie argumenty mi się „wyczerapli” ;-)

          • A moi interlokutorzy po wielu moich bojach i ściądze podanej na tacy zaczynają chyba rozumieć znaczenie ROLI KULTUROWEJ płci. Zakładam spodnie – jest to jakies niegodzenie się na role kulturową przypisywaną kobiecie. Nie nosze szpilek – podobnie. Jeszcze z wieloma rzeczami KULTUROWO narzuconymi mojej płci się nie zgadzam.
            Tak samo jest z mężczyzną, któy chodzi w sukience, ale generalnie jego płeć mu odpowiada, tylko ta KULTUROWA ROLA juz niebardzo.

  4. Może nie miksuj definicji, bo wtedy wychodzi Ci jak powyżej. Zamiast miksować i odwoływać się do definicji po raz setny – spróbuj ją zrozumieć. To tyle. Dalszy ciąg nie ma sensu.

  5. NIe miksuje definicji, tylko role kulturowe.
    Jak ktoś nie chce znaczeń zrozumieć, bo sie uparł, to nic mu nie pomoże. JA DEFINICJE rozumiem, za długo jestem z niązwiązana, żeby nie rozumieć.
    Wam polecam to samo.
    Niemniej bardzo sie cieszę, że jak juz Wam sama znalazłam odpowiedni artykuł ( ja wiem, ze internet jest wielką krainą) to trochę bardziej rzeczowo sie zrobiło.
    Jakaś rola edukacyjna bloga powstała ku mojej radości.

    • Ech miałem nie pisać, ale nie mogę :)
      Miksujesz definicje. Transgender wyraźnie pisze o nieakceptowaniu swojej płci biologicznej. Podkreślam: BIOLOGICZNEJ I (nie lub) jej ról społecznych. To jednak nie podlega takiej dowolności w interpretacji jak piszesz. Ale to już naprawdę EOT.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s