Przepis na kino

Jedzenie jest podstawą naszego istnienie i chociaż nie żyjemy po to, żeby jeść, to jednak jemy po to, żeby żyć. Bez jedzenia nie moglibyśmy przetrwać, a dla prawdziwych smakoszy jest ono czynnością porównywalną do obcowania ze sztuką. Są też tacy, którzy w podobny sposób odbierają kino. Da nich życie bez filmów, bez zanurzania się w stworzony za pomocą kamer, scenariuszy, scenografii i aktorów świat, nie jest życiem pełnym.

Czy zatem można połączyć te dwie pasje życia? Czy kino i jedzenie łączą się na jakimkolwiek poziomie?
Niektórzy mogą uznać, że najbardziej oczywistym połączeniem konsumpcji duchowej z kulinarną jest zagryzanie dialogów kinowych popcornem i zapijanie ich napojami w dużych, papierowych kubkach. Jednak jest to najniższy poziom tego połączenia, który nie tylko nie ma wiele wspólnego z prawdziwą sztuką kulinarną, ale też służy głównie zakłóceniu prawdziwej sztuki kinowej. Chociaż faktem jest, że tego typu przekąski spożywa się na projekcjach, którym niewiele może jeszcze zaszkodzić.

Jednak jest doskonalszy sposób tego połączenia i nie dotyczy on tyle widzów, co samej struktury filmu, w którym bohaterowie gotują, jedzą i życie ich podporządkowane jest zmaganiom kulinarnym.

Jednym z takich filmów jest Kobieta na topie, którego tytuł nijak nie wskazuje, że na ekranie dobędzie się eksplozja kulinarnego talentu głównej bohaterki i właściwie większość jej działań odbywać się będzie wokół kuchni, patelni i gotowania. Penelope Cruz, która gra w tym filmie główną rolę, pobudza zmysły i sprawia, że nawet papryczka chilli wydaje się produktem najwyższej potrzeby. Szczególnie w chwili gdy to właśnie jej aktorka poświęca wiele uwagi i czułości. Piękne i zmysłowe zdjęcia Penelope z papryczką reklamowały film, znalazły się na plakatach i okładkach. Także książek nie dotyczących bezpośrednio tego obrazu filmowego, ale kina współczesnego jako takiego, jego motywów i przedstawień, jak w przypadku Cinema now Paula Duncana. Seksowna kobieta, której gotowanie przyprawia o ciarki na plecach i duszy, która potrafi sprawić, że każdy ma ochotę zamknąć się w kuchni i przy wtórze uderzających o siebie patelni (co wyraźnie słychać w ścieżce dźwiękowej filmu) stworzyć arcydzieło pieszczące podniebienie.

cinema-now-b-iext8630294

A to tylko jeden z obrazów mistrzostwa kulinarnego. Jest też Julie i Julia – film, który pokazuje, że ambitna kobieta potrafi wszystko, nawet zmierzyć się z geniuszem mistrzyni kulinarnej i to w zaledwie rok. Film opowiada historię, która wydarzyła sie naprawdę. A właściwie dwie historie, bo zarówno Julia Child jak i Julie Powell są postaciami autentycznymi, które miały swoją rolę w kulinarnej historii świata. Julia Child (grana w filmie przez Meryl Streep) w powojennej Francji uczyła się gotować, bo było to jedno z nielicznych zajęć, w których kobieta mogła rozwijać się bez ograniczeń. I osiągnęła w tym zakresie mistrzostwo, stała się ideałem dla wielu, którzy kuchnią się interesowali i aspirowali do podobnego poziomu, jaki był udziałem Julii. Julie Powell natomiast postanowiła poszukując swojej drogi w świecie pisarstwa, sięgnęła po przepisy starszej koleżanki i postanowiła dzięki nim zdobyć sławę i rozgłos. Co jej się udało.
I właśnie to jest tematem filmu – zmagania kulinarne Julie z tym, co stało sie spuścizną kulinarną Julii. A wszystko w 365 dni.

Ale nie tylko kobiety gotują w filmach. Nie ma dyskryminacji i zamykania w kuchni płci pięknej. W filmie Życie od kuchni gotująca Catherine Zeta-Jones stanowi jedynie połowę kulinarnej ekstazy, której druga część to Aaron Eckhart. Przystojny mężczyzna w białych fartuchu z wprawą ubijający jajka, mieszający w garnkach i przerzucający mięso na patelni stanowi marzenie kobiet, a tutaj mają go podanego na tacy. Aż chciałoby się zasiąść w tej kuchni i obserwować go przy pracy, by potem skosztować owoców tego trudu.

Kulinarne filmy wcale nie stanowią gorszego sortu kina. Sam fakt, że rzecz dzieje się w kuchni niczego temu obrazowi nie odbiera, a wiele może mu dodać. W dodatku filmy opiewające kunszt gotowania stanowią coraz większą część kina współczesnego. Tematyka kulinarna wydaje się okresowo dominować , by potem oddać pole innym zagadnieniom i powrócić, gdy wszystkim ponownie wzrośnie na nią apetyt. Tak jak jedzenie dominuje w naszym życiu w chwili spożywania posiłku, by później pozwolić nam doświadczać innych elementów bytu, aż do następnego posiłku.

Pozostaje żałować, że w kinach nie ma jeszcze możliwości poczucia zapachów, które wydobywają się z rondli i unoszą nad patelniami, a po seansie nie można zjeść tego, co bohaterowie z takim zaangażowaniem przygotowywali. Chociaż właściwie prosto z kina można udać się do restauracji i spróbować zamówić to, co kulinarnie pobudziło nas w trakcie seansu.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s