Trzej panowie na budowie

Od kilku dni mam wakacje, a za płotem mam budowę, ale o tym, że wcale nie jest uciążliwa, można będzie się przekonać w trakcie lektury tekstu. Pracuje na niej … szumnie użyłam tego słowa, ale niech już będzie, bo jednak oni ten dom stawiają i pewnie dostają za to wynagrodzenie, więc trzeba uznać, że tam pracują. A zatem pracuje na niej trzech mężczyzn, którzy dokładnie wszyscy posiadają w nadmiarze to, czego ja nie mam w ogóle. Podczas gdy ja właściwie zawsze zabieram jednak jakąś pracę ze sobą na urlop, a jeśli nie zabieram tej pierwszej, to jakąś dodatkową, w ostateczności uaktualniam bloga, czyli nijak nie jestem w stanie oddawać się totalnej bezczynności, ci panowie potrafią czynnie ją uprawiać nawet w trakcie swojego dnia pracy. A zakres odpoczynku mają tak wielki, że pozostaje im jedynie pozazdrościć. Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 1 Reply

Mój list

W obliczu coraz większej ilości artykułów odnoszących się to tzw. „umów śmieciowych”, oskarżających tych, którzy są za nie odpowiedzialni, ale także wskazujących tych, którzy na więcej nie zasługują. W obliczu tonami przysyłanymi do różnych redakcji listów, w których każdy pragnie opisać własne doświadczenie, najczęściej jasno określające kto i na co może liczyć i dlaczego spychani na umowę o dzieło sami sobie są winni, bo się nie starają, nie są wartościowi i nie potrafią zadbać o swoje. W obliczu tego wszystkiego i ja postanowiłam list napisać. Sama do siebie, chociaż możliwości poczty elektronicznej, bezpłatnej i gwarantującej dostarczenie listu do adresata, mogłabym wysyłać to do redakcji wszelakich, które na pewno by to opublikowały, bo przecież sezon ogórkowy rządzi sie swoimi prawami, a temat chwytliwy jak żaden inny w ostatnim czasie. Ale ja sama sobie i do siebie to napiszę, sama sobie przeczytam i opublikuję. Bo potrafię. Bo nie musze liczy cna kogoś, kto za mnie to zrobić. Bo takie czasy, że jak sam się swoim losem nie zainteresujesz, to nie masz co liczyć, że zainteresuje się nim ktoś inny. I nie masz tego prawa wymagać. Czytaj dalej

12,17 czy 25?

Nigdy nie poprę żadnego pedofila, nie usprawiedliwię go i uznaję, że jest to okropieństwo. Odczuwanie pociągu seksualnego do dziecka jest chore, a dawanie upust tej fascynacji to już nie tylko choroba, zidiocenie, ale okrucieństwo totalne. Tym bardziej trudno jest mi pisać o czymś, co ociera się o pedofilię, ale uważam, ze nią nie jest, chociaż właściwie… no właśnie, nie jest to dla mnie jednoznaczne i w tym wypadku przeraża mnie obustronnie.  Chociaż ja w żadnej z tych sytuacji nie byłam,  ale nie jestem w stanie się nawet w takiej sytuacji postawić. Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 1 Reply

Hipokryzji mówię całą sobą: NIE

Chodzę sobie po świecie i zaciekawia mnie on coraz bardziej. Najbardziej zaciekawiają mnie ludzie, którzy zdają się występować w jakimś wiecznym serialu, w którym ktoś pisze im wygłaszane dialogi, a oni nijak nie mają na to wpływu. Scenarzysta raz każe im być taką, a raz inną postacią. Nie mają z tym problemu jako doskonali aktorzy i odnajdują się w każdej z ról z wielkim zapałem. Jakby sami byli wypranymi szmatkami, bez myślącego mózgu, bez własnych opinii czy poglądów. Mówią to, czego wymaga sytuacja i zupełnie nie odnoszą się do tego, co mówili dzień wcześniej w innej sytuacji, która najwyraźniej wymagała czegoś zgoła odmiennego. Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 1 Reply

Dwunazwisk Chceszciec

Kiedyś w wyniku frustracji spowodowanej tramwajem, który nie przyjechał, miałyśmy z koleżankami dziwną zabawę. Stałyśmy na przystanku i wymyślałyśmy głupie nazwiska, coś czego byśmy nie chciały, nie przyjęły, nie ogarniały. Jednym z tych nazwisk było coś dwuczłonowego dziwnie brzmiącego: Chcesz ciec. Mogło się to odnosić do cieknięcia jako takiego, ale już zapisane jako Chceszciec  było zwyczajnym wybrykiem lingwistycznym. Drugim dziwnym pomysłem było nazwisko, które samo w sobie zawierało ideę dwuczłonowości nazwisk różnorodnych i brzmiało: Dwunazwisk. W ten oto sposób powstałą zbitka, która dodana do każdego imienia była czymś niebywałym i na pewno wielu obcokrajowców miałoby podobne problemy z wymówieniem tego jak w przypadku Grzegorza Brzęczyszczykiewicza. No bo jak poradzić sobie z wywołaniem w zagranicznym urzędzie kogoś, kto nazywa się Klaudia Dwunazwisk Chceszciec? Czytaj dalej

Spódnicowy pogrom

Coraz trudniej ostatnio jest kupić spódnice. Nie żebym ja jakoś tego szczególnie potrzebowała, bo nie pamiętam kiedy ostatni raz spódnice miałam na sobie, ale ktoś zwrócił mi na to wczoraj uwagę mówiąc:

– Na damskim to ostatnio same spodnie.

Nie żeby na męskim w spódnice i sukienki obrodziło, bo tam nie widuje się takich ekscesów, chociaż mężczyzn w tym stroju widuje się coraz częściej. Walczą oni pomiędzy wieszakami o te nieliczne egzemplarze, które się jeszcze na tych wieszakach ostały. A mizerota tam okrutna, na co po tym wypowiedzianym do mnie zdaniu zwróciłam baczną uwagę. Sukienek może jeszcze trochę jest, ale ze spódnicami dramat. Tych kilka sztuk, które rzuciły mi się w oczy, nie trafiłoby do mojej szafy nawet wtedy, gdy zamiast obniżki ceny, kuszonoby dopłatami. Ani to ładne, ani zgrabne, ani tanie. No żadnych pozytywnych cech te spódnice nie mają i pozostaje we mnie nadzieja, że to były ostatnie jakieś niedobitki,  a wcześniej wieszak prezentował się bardziej różnorodnie i okazale. Czytaj dalej