Spódnicowy pogrom

Coraz trudniej ostatnio jest kupić spódnice. Nie żebym ja jakoś tego szczególnie potrzebowała, bo nie pamiętam kiedy ostatni raz spódnice miałam na sobie, ale ktoś zwrócił mi na to wczoraj uwagę mówiąc:

– Na damskim to ostatnio same spodnie.

Nie żeby na męskim w spódnice i sukienki obrodziło, bo tam nie widuje się takich ekscesów, chociaż mężczyzn w tym stroju widuje się coraz częściej. Walczą oni pomiędzy wieszakami o te nieliczne egzemplarze, które się jeszcze na tych wieszakach ostały. A mizerota tam okrutna, na co po tym wypowiedzianym do mnie zdaniu zwróciłam baczną uwagę. Sukienek może jeszcze trochę jest, ale ze spódnicami dramat. Tych kilka sztuk, które rzuciły mi się w oczy, nie trafiłoby do mojej szafy nawet wtedy, gdy zamiast obniżki ceny, kuszonoby dopłatami. Ani to ładne, ani zgrabne, ani tanie. No żadnych pozytywnych cech te spódnice nie mają i pozostaje we mnie nadzieja, że to były ostatnie jakieś niedobitki,  a wcześniej wieszak prezentował się bardziej różnorodnie i okazale.

A chociaż przykre to jest, że tak zubożał nam asortyment stoiska damskiego, to przecież dla mnie jest to w pewien sposób zrozumiałe. Odkąd kobietom pozwolono nosić spodnie, nie są za to wytykane na ulicy palcami, to spodnie chętnie noszą. Teraz na ulicy palcami wytykani są mężczyźni, którzy spódnice noszą. Prawdopodobnie tak samo czuły się pionierki noszenia spodni jak teraz pionierzy noszenia spódnic, ale trudno mi ocenić, bo w żadnej z tych grup się nigdy nie znalazłam. Ja spodnie noszę z uwielbieniem totalnym i nie wyobrażam już sobie, że ktoś by mi tę możliwość odebrał.
kobieta-w-spodnicy-350402-article

Dlaczego? Bo spodnie są wygodne. Pozwalają na nonszalancję w przyjmowaniu pozycji siedzącej, gdy nie trzeba zwracać bacznej uwagi, czy coś tam nie wystaje, czegoś nie widać, oczom ludzkim nie ukazuje sie skrawek czegoś lub tego czegoś brak, co oczom ludzkim ukazać się nijak nie powinno. W spodniach można być swobodnym i mniej sfrustrowanym. Przynajmniej ja tak to odczuwam. Głównie w pracy. I nie dlatego, że zawodowo jeżdżę konno lub uprawiam jakieś sporty ekstremalne, które w przypadku odziania w spódnicę prezentowałyby w różnych konfiguracjach bogactwo mojej bielizny. Zawód uprawiam mniej fizyczny niż wyczynowa jazda na deskorolce, a jednak spodnie są mi tam niezbędne.

Już pierwszego dnia moich praktyk dziennikarskich doszłam do wniosku, że nigdy przenigdy w spódnicy do pracy nie przyjdę. Wynikało to z faktu, że tegoż dnia przeskakiwałam przez jakieś łańcuchy odgradzające poszczególne części terenu szpitalnego, na którym miałam nagranie, co w spódnicy byłoby dla mnie niewykonalne, utrudniłoby mi, a może nawet uniemożliwiło pracę. Dlatego od tej pory w pracy w spódnicy pojawiłam się może dwa razu, gdy na milion procent wiedziałam, że będę miała nagranie studyjne i nikt mi nigdzie chodzić kazał nie będzie.

modne-spodnice-tiulowe-1140x750

W życiu prywatnym też wybieram spodnie. Bo jestem matką i muszę mieć możliwość włażenia na drabinki czy innych wygibasów z dzieckiem. Bo spodnie są dla mnie mniej wymagające pod względem komponowania całości garderoby. Bo spodnie lubię, są dla mnie wygodne i gdybym dzisiaj miała pozbyć się ze świata jednego z ubrań dolnej części ciała, to na pewno nie byłyby to spodnie.

Ale jestem w stanie wyobrazić sobie, że komuś to spódnice jednak potrzebne by być mogły. Właśnie ten rodzaj ubrania preferuje i w nim czuje się najwygodniej. Niezależnie od płci i rozmiaru chciałby wtedy mieć możliwość ich zakupu. A tu niestety takiej możliwości nie ma, a jeśli jest, to tak mizerna, że nawet nie ma o czym mówić. Jak ktoś zapasów nie zrobił, to teraz musi się nieźle wygimnastykować, żeby coś odpowiedniego znaleźć. I jeszcze ładnego przy okazji.

I dlatego ja mam mocne postanowienie. Są wakacje, jest ciepło i przyjemnie, a ja zapas spódnic w szafie mam (to, że nie nosze, nie znaczy jeszcze, że  nigdy nie kupowałam), nogi ogolone mam, więc obiecuję, że w tym tygodniu przynajmniej raz spódnicę założę. I w przyszłym również.

Reklamy

2 thoughts on “Spódnicowy pogrom

  1. Zniesmaczyla mnie ta uwaga o nogach…nog się nie goli tylko depiluje jakims bardziej trwalym sposobem ,zresztą po co się przyznawac.

    • Nogi ogolone – to skrót myślowy. W sensie – bez włosów.
      Raczej depiluje.
      Po co sieprzyznawać? Bo to nic wstydliwego i nikt raczej nie uwierzy, że taka gładka z natury jestem ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s